Co się (nie)wydarzyło w Kielnie? Rozważania o etosie nauczyciela

    Date:

    I jak tu podejść do tematu, skoro przyjaciel prosi? A sprawa wydaje się być ważka, by nie powiedzieć (biorąc pod uwagę jej kaliber) gardłowa. A idzie o etos nauczycielski – z jednej strony i fake newsy (jak sądzę) – z drugiej. Przyjaciel przysłał pismo, w którym rodzice z Kielna (kaszubska wieś położona w województwie pomorskim) opisują sytuację, w której to nauczycielka – na oczach dzieci – miała zdjąć krzyż ze ściany i wrzucić go do kosza, używając przy tym słów powszechnie uznanych za obelżywe, przy czym w rzeczonym piśmie nie podano, jakież to „łacińskie” sentencje padły. Otóż – drogi Jarku – to NIEMOŻLIWE! I napisałbym jeszcze ze 100 razy, że „to niemożliwe”, ale zajęłoby mi to całą stronę, więc będę się ścieśniał: „to niemożliwe, aby taka sytuacja miała miejsce” x 100!

    Drogi Jarku! Uznałem, iż forma listu otwartego będzie najlepszą (bo ogólnodostępną) drogą komunikacji między nami. Raz jeszcze powtórzę, takie zdarzenie NIE MOGŁO MIEĆ MIEJSCA! I pokrótce wyjaśnię, dlaczego tak uważam.

    Otóż etos nauczyciela od wieków stanowi fundament procesu wychowania i kształcenia kolejnych pokoleń Polaków. Nauczyciel nie jest jedynie przekazicielem wiedzy, lecz przede wszystkim jest Mistrzem, który prowadzi ucznia ku samodzielnemu myśleniu i odkrywaniu Prawdy, która – jakże często – bywa zakryta lub przyobleka się płaszczem Prawdy, by wprowadzić – szczególnie ludzi młodych – w błąd. W swojej postawie Nauczyciel staje się więc wzorem do naśladowania, zarówno w sferze intelektualnej, jak i moralnej.

    Albert Einstein słusznie zauważał: „Dawanie przykładu nie jest głównym sposobem wpływania na innych – jest jedynym”. Codzienne decyzje, sposób mówienia, okazywany szacunek i uczciwość wobec uczniów budują Jego Autorytet, który wychowuje bardziej niż najstaranniej przygotowana lekcja. W tradycji szkolnej Nauczyciel bywa również postrzegany jako Patron rozwoju młodego człowieka – ktoś, kto otacza powierzoną mu młódź opieką, wspiera i inspiruje do rzeczy wielkich. Etos nauczyciela opiera się więc na połączeniu mądrości Mistrza, postawy wzoru do naśladowania oraz roli Patrona, który towarzyszy uczniowi w roztropnej drodze ku Prawdzie i ku dojrzałości. Dlatego też zawsze wspominam swoich Mistrzów, niestety już nieżyjących, z pochyloną głową, z należną czcią. Dzisiaj w ich obecności – mając już na karku VI krzyżyk – nie śmiałbym nawet podnieść wzroku.

    Jak sam widzisz, niemożliwym jest, aby nauczycielka postąpiła w sposób opisywany w liście, który został skierowany do wszystkich świętych: pana, wójta i plebana. Teraz będzie trochę lightowo. Załóżmy na potrzeby tego felietonu, że krzyż jednak spadł:

    a) nauczycielka jest głęboko wierzącą katoliczką, próbowała ucałować nogi naszego Zbawiciela i krzyż zsunął się ze ściany, a że na dole stał akurat kosz, to wpadł do… kosza,

    b) nauczycielka jest katoliczką łagiewnicką (katolicyzm otwarty), a widząc, że na krucyfiksie osiadł wiekowy, a święty kurz, próbowała delikatnie zetrzeć go szmatką, krzyż zsunął się ze ściany i wpadł do… kosza, który akurat tam stał,

    c) nauczycielka jest ateistką (a więc jednak osobą głęboko wierzącą, że Boga nie ma), ale widząc, że krucyfiks się przekrzywił, próbowała go poprawić (bo jest dobrze wychowana), a wtedy krzyż zsunął się… i dalej już wiesz.

    Aha, pozostała kwestia łaciny stosowanej. Jarku, sam wiesz, że gdy coś ciężkiego spadnie człowiekowi na duży palec od lewej nogi – wtedy krzyczy: „ja pieprzę”, albo jak bardzo boli… „ja pieprzę podwójnie”, co tłumaczy się na język polski: „Ja p…e!”. I być może to był ten przypadek.

    Żarty żartami, a teraz spróbuję wyprowadzić logiczny wywód, z którego będzie jasno wynikało, że takiego zdarzenia – oczywiście – nie było. Bo, gdyby było, to: nauczycielka – w trybie ekstraordynaryjnym – decyzją dyrekcji szkoły poniosłaby surowe konsekwencje dyscyplinarne (patrz: etos nauczyciela). Na moment pisania tego tekstu – nic mi na ten temat nie wiadomo. Gdyby jednak dyrekcja nie zechciała wyciągnąć konsekwencji dyscyplinarnych (sprawdzić czy przypadkiem nie psipsiółki), to przecież nad dyrekcją jest jakiś organ założycielski, w tym przypadku (jak sądzę) wójt gminy Szemud – z imienia Riczard (z angielskiego), a z nazwiska Kalkowski, człowiek, który froteruje kolanami posadzki licznych miejscowych świątyń. To nie zarzut – nie on jedyny, nie on ostatni. Z tego froterowania też coś chyba wynika – nie tylko spijanie wyborczej śmietanki w postaci zebranych głosów miejscowych katolików. Na moment pisania tego tekstu – nic mi nie wiadomo, aby wójt ruszył z siedzenia. Wiadomo co.

    Jest też ksiądz dobrodziej z miejscowej parafii, który niby nic nie może, ale zawsze może… coś powiedzieć. A jak wiadomo, na początku było słowo, które następnie stało się ciałem i cały świat ruszył z kopyta. Chyba ksiądz dobrodziej się nie wstydzi! I na końcu (a może na początku) są Kaszubi, których w Kielnie jest (co prawda) coraz mniej, ale są i to jest ich gniazdo z dziada pradziada. Gdyby trzy wściekłe Kaszubki poszły z taczką pod szkołę, to sprawa zakończyłaby się w trymiga. Ale nic nie słychać, aby panie tam krążyły. Widocznie szykują ludowe stroje na jakąś skoczną potańcówkę. Są też strażacy z OSP Kielno – piękne wyrychtowane mundury, mucha nie siada. Chłopy jak brzozy! I kogo mają na sztandarach? Świętego Floriana, który był okrutnie torturowany za wiarę, a następnie spławiony rzeką Enns. Nikt mi nie powie, że kieleńscy strażacy są bezjajeczni.

    Jak widzisz drogi Jarku, gdyby opisywane zdarzenie z krucyfiksem miało faktycznie miejsce, wystąpiłby szereg (razem lub osobno) gwałtownych czynników, które spowodowałyby lokalne trzęsienie ziemi. Nic takiego nie wystąpiło i to każe mi poważnie wątpić w prawdziwość opisywanej sytuacji. Pani nauczycielce – jako rzymski katolik – życzę dużo zdrowia i wierzę (a nawet jestem pewien), że opisywane sceny nie mają pokrycia w faktach. Bo, gdyby miały, to oznaczałoby, że w głowie pani nauczycielki zalęgły się dzikie gołębie i uwiły sobie tam przytulne gniazdko z leśnego wiatru, a kto widział gniazdo gołębie – wie jak wygląda dookoła. Wszędzie pełno kaka!

    Także nie denerwuj się Jarku, skoro Kaszubi nie gryzą kamieni, jezioro w Kielnie nie wywinęło się na drugą stronę, piorun z jasnego nieba nikogo nie strzelił, to nic ważnego się nie wydarzyło! Prawda, że nic się nie wydarzyło panie wójcie? Tak na marginesie, to z muszką wygląda pan świetnie, jak nie wójt.

    PS. O sytuacji dowiedzieliśmy się przed świętami, ale uznaliśmy, że nie będziemy niepokoić naszych czcigodnych Czytelników. Od niepokojenia są szatany i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą.

    Konrad Dziecielski
    Konrad Dziecielski
    k.dziecielski@merkuriusz24.pl

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    Biskup Chomyszyn przestrzegał przed nacjonalizmem. Patron pojednania*

    28 grudnia wspominamy bł. Grzegorza Chomyszyna – greckokatolickiego biskupa, który miał odwagę potępić zbrodnie UPA i nacjonalizm. Poznaj historię niezłomnego pasterza, zamęczonego przez NKWD za wierność wartościom.

    Światło, które nie gaśnie: Refleksja na Boże Narodzenie

    Prawdziwa siła tkwi w trwałych wartościach. Niech te Święta będą czasem powrotu do tego, co w życiu najważniejsze: wiary, rodziny i troski o Ojczyznę. Bożonarodzeniowe słowo od redakcji.

    Zasmakować Jego obecności. Tam, gdzie Jezus jest w centrum

    Tam, gdzie Jezus jest w centrum, milczenie mówi więcej niż słowa. Spotkanie z Nim uczy kochać, zatrzymać się i odkryć pełnię życia w ciszy adoracji i Eucharystii.

    Pioruny śpiewają kolędy! Czego (nie)uczy się Kościół?

    "Piorunujący" artyści śpiewają kolędy w kościołach, a księża pozwalają im występować. Wierni patrzą i pytają: czy Kościół wciąż stoi na straży sacrum, czy staje się sceną dla tych, którym sacrum jest obce?