Zasmakować Jego obecności. Tam, gdzie Jezus jest w centrum

Date:

Autor tego tekstu, człowiek mądry i bogaty w doświadczenia życiowe, poprosił, aby w publikacji posługiwać się jedynie jego inicjałami, a nie pełnym imieniem i nazwiskiem. Nie chodzi mu o rozpoznawalność, ale o to by odbiorca skierował wzrok nie na autora, lecz na Jezusa. To właśnie On, a nie człowiek, jest centrum słów, które za chwilę przeczytasz: centrum spotkania, ciszy i miłości, do których tekst zaprasza.

W tym duchu, z głębokim szacunkiem, przekazuję jego refleksje. Jednocześnie proszę wszystkich, którzy je przeczytają, o modlitwę w intencjach, które autor nosi w swoim sercu — aby jego życie, doświadczenia i świadectwo nadal służyły dobru, światłu i temu, który jest jedynym prawdziwym źródłem nadziei.


Dziś zadzwonił do mnie jeden z księży z błagającym tonem, bym przyjechał poprowadzić od niedzieli rekolekcje w Jego parafii. Konsekwentnie odmawiam od trzech lat prowadzenia rekolekcji. Nie świeccy czy zakonnice są od tego, chyba że mówimy o zborze, choć w przypadku tych drugich to i zbór odpada. Można posłuchać czasem czyjegoś świadectwa, ale z troską o tę osobę, by nazbyt mocno nie uwierzyła bardziej w siebie niż w Pana Boga. By ze swojego życia nie uczyniła biznesu, w którym bynajmniej nie chodzi o Boga.

No ale proponuję księdzu:

  • a może to okazja, by pokazał im Ksiądz, jak kochać Jezusa? Rekolekcje, gdzie posłuchacie Jego obecnego w kawałku białego chleba w monstrancji zamiast nauki.

  • Krzysiu (tu zmieniłam imię), na miłość Boską, kto mi przyjdzie na takie rekolekcje?! Ja potrzebuję nazwiska.

  • Jeśli dla księdza Jezus to zbyt małe „nazwisko”, to Kowalski (również zmienione) przy prochu z ulicy wychodzi nędznie.

Naprawdę (nie po raz pierwszy) poruszyły mnie te słowa do łez. Jeden ksiądz, któremu to zaproponowałem, podjął rękawice. Jakie ma owoce? Ludzie przyszli prosić, by w kościele zrobić stałą adorację. Zasmakowali i zatęsknili. Jak będziemy karmić się byle czym, to za byle czym będziemy tęsknić.

Mamy Eucharystię i adorację. Mamy Pismo Święte i Sakrament Pojednania. Jak zasmakujemy w tym, to nic więcej nie będzie nam potrzebne, bo odkryjemy pełnię.

Jeśli w Kościele nie nauczymy ludzi kochać Jezusa w ciszy adoracji, w uwielbieniu Eucharystycznym, to kościół stanie się wielką areną dla popisów erudycji samozwańczych kaznodziejów. To zginie sens tego, co wszystkiemu innemu nadaje sens. Powoli zostawiamy Jezusa w osamotnieniu. Mówiąc, że coś robimy dla Niego, a robimy to dla siebie.

Rozpoznawalne nazwisko na rekolekcjach kosztuje. Do tego trzeba ustawić bazarek w środku kościoła z książkami, audiobookami, koszulkami. Trzeba nagrać rolkę na Insta i zapowiedź na YouTube, a i zapomniałbym – jeszcze selfie.

I gdzie w tym wszystkim Pan Jezus? Wiem, bo próbowano mnie w to wciągnąć. Pozwoliliśmy zrobić z kościoła targ dla przekupniów. Sale koncertowe, gdzie organy są ważniejsze od adoracji.

Dla wielu osób Kościół w Polsce jest sposobem na życie. Wiara stała się narzędziem do robienia gigantycznych pieniędzy. Potwierdzą to zakony posiadające „gwiazdy” jaśniejsze od monstrancji. Potwierdzą to wydawnictwa. Potwierdzą wspólnoty prowadzące fundacje.

A wchodzisz do kaplicy adoracji. Przychodzisz wieczorem, gdy każdy mógłby tu przyjść. Nie na godzinę. Na dziesięć minut. I nie ma.

Ile czasu spędzasz w telefonie? Nie na pracy czy nauce, ale oglądając bzdury, w które jeszcze nierzadko wierzysz i robi Ci to z mózgu sieczkę?

Obudźmy się i nawróćmy, bo zginiemy przez to, co niewarte jest oddania naszego życia.

Już Apostołowie wzywali do nawrócenia. O ile bardziej nas to wezwanie dzisiaj dotyczy.

Spotkanie z Nim to najlepsza lekcja tego, jak kochać. Spójrz na Niego i przestań gadać. On chce powiedzieć Ci: kocham Cię i Ciebie chcę nauczyć kochać. Chcę Cię zbawić, ale decyzja należy do Ciebie.

Autor: G.P.

*tytuł pochodzi od redakcji Merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Święty Augustyn i upadek świata bez Boga. Arka na pełnym morzu pychy. Czy wciąż czekasz na Powrót Jezusa?

Pierwsi chrześcijanie żyli w napięciu, którego dziś niemal nie znamy. Czy zamieniliśmy radykalne czekanie na powrót Jezusa na wygodny kompromis z cywilizacją? Czas odnaleźć drogę do źródeł wiary.

Pęknięte naczynie, które ocaliło człowieczeństwo. Poza zasięgiem algorytmu. Niewygodne spojrzenie Maksymiliana Kolbego*

Z celi w Niepokalanowie po atomowe Nagasaki – ta podróż ujawnia prawdę o człowieku. Czy w epoce cyfrowych obozów spojrzenie Maksymiliana Kolbego sprzed lat jest naszym ostatnim bastionem wolności?

Między pośpiechem a obecnością. Czego uczy pielgrzymowanie?*

Turystyka to konsumpcja miejsc, pielgrzymowanie to ich doświadczanie. Odkryj, jak jedna decyzja o zmianie optyki może uleczyć nas z pośpiechu i przywrócić utracone proporcje w relacji ze światem.

Farsa wokół elity. Dlaczego List Episkopatu stanął postępowi ością w gardle?

Kiedy szare myszki mają własne zdanie, wybuchają awantury. List Episkopatu i reakcje na krytykę pokazują jedno: mylenie ambony z trybuną kończy się farsą. Zobacz, skąd ta nerwowość elit.