Zielony Ład i jego realne skutki dla światowej emisji CO₂ oraz europejskiej i polskiej gospodarki. A Senat odrzuca referendum bo mu się pytania nie podobają
W ub. tygodniu Senat odrzucił wniosek Prezydenta RP o przeprowadzenie referendum w kwestii Zielonego Ładu. Odrzucenie tego wniosku zainspirowało mnie do przeprowadzenia rachunku, o którym poniżej.
Według dostępnych w sieci danych, roczna światowa emisja CO₂ wynosi ok. 440 mld ton. Naturalne emisje CO₂ (oceany, wulkany, roślinność, oddychanie organizmów itd.) wynoszą ok. 400 mld ton.
Z kolei emisje antropogeniczne (spalanie paliw kopalnych, przemysł, transport itd.) wynoszą ok. 40 mld ton, czyli stanowią ok. 10% całkowitej emisji CO₂ świata. Z kolei emisja antropogeniczna państw Unii Europejskiej (UE-27) wynosi ok. 2,8 mld ton i stanowi ok. 7% światowej emisji antropogenicznej.
Jeżeli UE odpowiada za 7% całej emisji antropogenicznej świata, a ta z kolei stanowi 10% całości emisji CO₂ na naszej planecie Ziemi, to udział emisji antropogenicznej UE w całkowitej (naturalnej i antropogenicznej) światowej emisji CO₂ wynosi 0,7% (0,07 × 0,10 = 0,007).
Co z tego wynika? Ano wynika to, że jeżeli UE całkowicie wyeliminuje swoją emisję antropogeniczną, to całkowita emisja CO₂ świata zmniejszy się o ok. 0,7%. Powtórzę: gdyby UE całkowicie wyeliminowała swoje emisje antropogeniczne, całkowita emisja CO₂ świata zmniejszyłaby się o ok. 0,7%.
A teraz zobaczmy jaki jest udział Polski w tym zielonym ‘dealu’. Otóż udział Polski w emisji antropogenicznej UE wynosi ok. 9%. Oznacza to, że udział Polski w całkowitej emisji CO₂ świata wynosi ok. 0,07%. Tak, dobrze państwo widzą – 0,07%. Innymi słowy, nawet całkowite wyeliminowanie emisji antropogenicznych Polski miałoby praktycznie niezauważalny wpływ na całkowitą emisję CO₂ w skali globu.
W tej sytuacji, w kwestii Zielonego Ładu i ETS-ów, rodzi się pytanie: Czy warta jest skórka za wyprawkę z realizacją przez nas tego ekologicznego ‘szczęścia’ jaki niesie nam Zielony Ład?
Dla pełnego obrazu popatrzmy na problem z drugiej, gospodarczej strony. Otóż skutki gospodarcze realizacji polityki Zielonego Ładu, są już dziś dla Polski bardzo odczuwalne. Polska gospodarka, oparta w dużej mierze na energetyce węglowej oraz energochłonnym przemyśle, znacznie mocniej niż wiele państw Europy Zachodniej odczuwa koszty systemu ETS oraz polityki dekarbonizacji.
Rosnące ceny uprawnień do emisji CO₂ przekładają się bezpośrednio na wzrost cen energii elektrycznej i ogrzewania. A wzrost cen energii oznacza automatycznie wzrost kosztów produkcji praktycznie w całej gospodarce — szczególnie w takich sektorach jak hutnictwo, chemia, cement, nawozy, ceramika czy transport.
W konsekwencji polskie przedsiębiorstwa stają się mniej konkurencyjne wobec firm z państw spoza UE, które nie ponoszą podobnych kosztów klimatycznych. Dotyczy to zwłaszcza konkurencji z Chinami, Indiami czy częściowo również USA, gdzie ceny energii pozostają znacznie niższe niż w Europie. Prowadzi to do sytuacji, w której europejski, a szczególnie polski, traci konkurencyjność, podczas gdy globalna emisja CO₂, poza Europą, nadal rośnie.
Konkluzja. W tej sytuacji skutkiem realizacji Zielonego Ładu przez Unię, nie jest realne ograniczenie światowej emisji CO₂. Natomiast realnym skutkiem jest osłabienie konkurencyjności europejskiej gospodarki, przenoszenie produkcji poza UE oraz stopniowa deindustrializacja państw unijnych a przypadku polskiej gospodarki, jest to szczególnie dramatyczne.
PS: Sprawdzałem ten rachunek dotyczący wpływu Zielonego Ładu na światową emisję CO₂ kilka razy, bo trudno uwierzyć, że tak jest naprawdę. Że o taką przysłowiową pietruszkę walczy Bruksela tym Zielonym Ładem (a za Brukselą polski rząd). Ale wszystko wskazuje na to, że jednak tak jest. Jeżeli ktoś z czytelników znajdzie błąd w rozumowaniu i liczeniu, to bardzo proszę o sprostowanie.




