Mam ogromne zaległości w literaturze. Dopiero niedawno trafiłem na książkę Richarda H. Thalera Zachowania niepoprawne. Kiedy ją czytałem, uderzyła mnie jedna myśl: jak bardzo przez całe życie byliśmy karmieni złudzeniem na temat natury człowieka. Thaler robi coś prostego, ale rewolucyjnego – zdejmuje z piedestału idealnego, racjonalnego homo economicus i pokazuje nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy: niedoskonałymi, emocjonalnymi, pełnymi sprzeczności istotami, które często działają wbrew własnemu długoterminowemu dobru.
Richard H. Thaler w książce Zachowania niepoprawne dokonuje prawdziwego przewrotu w rozumieniu człowieka jako podmiotu gospodarczego. Zamiast abstrakcyjnego modelu homo economicus – istoty w pełni racjonalnej, obdarzonej nieograniczoną zdolnością obliczeniową, żelazną samokontrolą i dążącej wyłącznie do maksymalizacji użyteczności – Thaler opisuje człowieka rzeczywistego. Jest to istota kierująca się heurystykami myślowymi, podatna na liczne błędy poznawcze, silnie ulegająca emocjom i uwarunkowana kontekstem, w jakim podejmuje decyzje.
Ta zmiana perspektywy ma dalekosiężne konsekwencje nie tylko dla mikroekonomii czy polityki publicznej, lecz także dla największych ideologii politycznych XX wieku – socjalizmu i komunizmu. Oba te ustroje opierają się na dwóch fundamentalnych założeniach, które ekonomia behawioralna podważa w sposób radykalny. Po pierwsze, na przekonaniu, że centralny planista lub „społeczna świadomość” jest w stanie skutecznie zastąpić mechanizm cen i rozproszoną wiedzę milionów jednostek. Po drugie, na głębokiej wierze, że po zniesieniu własności prywatnej i konkurencji rynkowej ludzie staną się istotami altruistycznymi, wolnymi od egoizmu i gotowymi pracować „według zdolności”. Thaler dowodzi, że oba te założenia są utopijne, ponieważ pozostają w sprzeczności z powtarzalnymi, obserwowalnymi zachowaniami ludzkimi. Co więcej, socjalizm i komunizm całkowicie pomijają fakt, że człowiek bardzo często podejmuje decyzje sprzeczne z własnym obiektywnym, długoterminowym dobrem ekonomicznym.
Problem zaczyna się już na poziomie koordynacji gospodarczej. Klasyczna ekonomia socjalistyczna zakładała, że centralna biurokracja może symulować działanie rynku poprzez iteracyjne ustalanie cen. Tymczasem Thaler pokazuje, że nawet w warunkach laboratoryjnych, przy pełnej informacji, ludzie nie postępują zgodnie z modelem równowagi ogólnej. Efekt posiadania sprawia, że raz przyznane zasoby są traktowane jako „nasze” i ludzie żądają za nie znacznie wyższej ceny, niż są gotowi zapłacić za identyczny zasób, którego nie posiadają. W gospodarce centralnie planowanej prowadzi to do tego, że każdy zakład, kołchoz czy kombinat zaciekle walczy o utrzymanie przydzielonych mu środków, nawet gdy są one ewidentnie marnowane. Centralny planista nie jest w stanie tego dostrzec – brak mechanizmu cenowego uniemożliwia bowiem odczytanie prawdziwej wartości alternatywnej zasobów.
Do tego dochodzi silna skłonność do utrzymywania stanu obecnego (tzw. bias status quo). Badania Thalera i jego współpracowników wielokrotnie potwierdzały, że ludzie rzadko zmieniają ustawienia domyślne. W socjalizmie „ustawieniem domyślnym” jest plan centralny. Raz przyjęty plan pięcioletni staje się niemal nietykalny, nawet gdy rzeczywistość czyni go całkowicie nierealistycznym. Historia ZSRR i Polski Ludowej dostarcza licznych przykładów: produkcja tysięcy ton towarów, których nikt nie potrzebował, tylko dlatego, że plan przewidywał określoną ilość „asortymentu”, przy jednoczesnym braku rzeczywiście niezbędnych ludziom towarów.
Kolejny poważny problem wynika z tendencji do silniejszego dyskontowania przyszłości oraz traktowania pieniędzy w różnych „mentalnych kontach”. Ludzie systematycznie wybierają natychmiastową gratyfikację kosztem własnego długoterminowego dobra. W komunizmie marksistowskim przyjmowano, że po likwidacji własności prywatnej ludzie zaczną pracować z entuzjazmem dla dobra wspólnego. Tymczasem eksperymenty behawioralne pokazują coś zupełnie przeciwnego. Klasyczny przykład przytaczany przez Thalera to miska orzeszków nerkowca na przyjęciu – goście błagają gospodarza, by schował miskę, ponieważ wiedzą, że inaczej zjedzą za dużo. Świadomie proszą o ograniczenie własnej wolności wyboru, bo nie ufają swojej sile woli.
W warunkach socjalizmu, gdzie brak jest osobistej korzyści materialnej z większego wysiłku ani realnej kary za marnotrawstwo, tego typu zachowania prowadzą do powszechnego problemu pasażera na gapę. Ludzie „przejadają” wspólny majątek, zaniżają wydajność pracy, oszukują w normach i kradną z tego, co formalnie należy do wszystkich. Brak zewnętrznych bodźców w postaci konkurencji rynkowej i osobistej nagrody sprawia, że produktywność spada dramatycznie.
Nie mniej destrukcyjny jest efekt awersji do strat – ludzie odczuwają stratę około dwukrotnie silniej niż równoważny zysk. W gospodarce rynkowej strata pełni funkcję sygnału i motywuje do zmian (na przykład bankructwo nieefektywnej firmy). W socjalizmie strata jest uspołeczniana – państwo ratuje nierentowny zakład, ponieważ jego zamknięcie oznaczałoby „stratę” dla klasy robotniczej. Skutek jest łatwy do przewidzenia: utrzymywanie nieefektywnych struktur, ogromne marnotrawstwo i długotrwała stagnacja.
Dodatkowo planiści centralni padają ofiarą nadmiernej pewności siebie i optymistycznego nastawienia. Thaler wielokrotnie podkreśla, że ludzie – w tym decydenci i ekonomiści – znacząco przeceniają swoją wiedzę i zdolności przewidywania. Centralny planista był głęboko przekonany, że wie lepiej, jak rozmieścić zasoby na najbliższe lata. Tymczasem tysiące lokalnych informacji o rzeczywistych potrzebach, innowacjach i problemach pozostawało poza jego zasięgiem.
Historia XX wieku obfituje w tragiczne potwierdzenia tej tezy. Wielki Głód na Ukrainie, Wielki Skok Naprzód w Chinach czy polskie eksperymenty socjalistyczne lat pięćdziesiątych – wszystkie opierały się na tej samej iluzji: że wystarczy naukowe planowanie i wychowanie „nowego człowieka socjalistycznego”, by pokonać prawa ekonomii. Tymczasem „nowy człowiek” okazał się starym człowiekiem – ze wszystkimi opisanymi przez Thalera skłonnościami: kradł z magazynu, bo „wszystko jest wspólne”, zawyżał wyniki, by otrzymać premię za plan i sabotował reformy, ponieważ każda zmiana oznaczała utratę dotychczasowego stanu rzeczy. Przede wszystkim zaś konsekwentnie wybierał krótkoterminową wygodę kosztem własnego długoterminowego dobra i dobra wspólnego.
Thaler nie jest ideologiem. Jako pragmatyk proponuje delikatne „pchnięcia” (nudges) właśnie dlatego, że ludzie nie są istotami w pełni racjonalnymi. Pokazuje, że nawet w najlepiej rozwiniętych gospodarkach rynkowych potrzebne są pewne korekty zachowań. Jeśli w warunkach konkurencji i mechanizmu cenowego wciąż wymaga się takich interwencji, to jak miałaby funkcjonować gospodarka całkowicie pozbawiona cen, konkurencji i realnych bodźców materialnych, oparta wyłącznie na założeniu, że człowiek nagle stanie się altruistą wolnym od słabości woli?
Socjalizm i komunizm nie są więc ustrojami „teoretycznie słusznymi, lecz źle realizowanymi”. Są one niemożliwe do urzeczywistnienia w realnym świecie, ponieważ opierają się na głęboko fałszywym obrazie natury ludzkiej. Thaler udowodnił eksperymentalnie i empirycznie, że człowiek jest przewidywalnie nieracjonalny i bardzo często działa wbrew swojemu obiektywnemu, długoterminowemu interesowi. Każda próba zbudowania społeczeństwa na założeniu powszechnej racjonalności lub altruizmu musi skończyć się albo totalitarną kontrolą (by zmusić ludzi do „właściwego” zachowania), albo chaosem gospodarczym i społecznym.
Ekonomia behawioralna nie twierdzi, że rynek jest doskonały. Twierdzi jedynie, że jest najlepszym znanym mechanizmem, który potrafi agregować rozproszoną wiedzę i motywować niedoskonałych ludzi do produktywnego działania. Socjalizm i komunizm takiego mechanizmu nie posiadają. Zamiast niego oferują jedynie centralnego planistę, który sam jest obciążony tymi samymi błędami poznawczymi co reszta społeczeństwa – z tą różnicą, że konsekwencje jego decyzji są nieporównywalnie większe.
Dlatego właśnie książka Richarda Thalera Zachowania niepoprawne wykracza daleko poza sferę ekonomii. Stanowi jeden z najmocniejszych intelektualnych argumentów przeciwko iluzji centralnego planowania i inżynierii społecznej. Pokazuje, że prawdziwa rewolucja naukowa nie polega na zmianie form własności środków produkcji, lecz na fundamentalnej zmianie sposobu myślenia o tym, kim naprawdę jest człowiek. A człowiek – jak przekonująco dowodzi Thaler – jest istotą, której nie da się wpisać w żaden utopijny projekt bez pozostawienia po sobie śladów w postaci kolejek, pustych półek i milionów ludzkich ofiar.






