W konsekwencji wiara w Jezusa zmieszała się z wiarą w cywilizację Rzymu, a po jego upadku – w państwa narodowe, które przyjęły chrześcijaństwo jako swoją oficjalną religię. Tak pojawili się chrześcijanie – narodowi patrioci, którzy tworzyli chrześcijańskie armie idące często na wojnę z innymi chrześcijańskimi armiami, co w początkach chrześcijaństwa byłoby zupełnie nie do pomyślenia.
Dalsza ewolucja spowodowała, że dawną wiarę w Jezusa coraz szybciej zastępuje wiara w humanizm i postęp.
Tymczasem Jezus nadal nie nadchodził. W skłóconych państwach ziemskich chwała nieulegającego zepsuciu Boga zmieniała się w „podobieństwo obrazu znikczemniałego człowieka”, żyjącego teraz już nie wiarą w powrót Jezusa, ale w coraz większym stopniu miłością własną.
Święty Augustyn wyraźnie dostrzegł ten tragiczny aspekt dziejów człowieka. Tak jak dawni prorocy, pychę ludzką uważał za źródło ludzkiej niesprawiedliwości i pogwałcenie woli Bożej. Twierdził jednak, że wojenny chaos danej epoki nie jest chaosem bezsensownym i przypadkowym, ale objawieniem zamysłów Bożych, które stopniowo urzeczywistniają się w dziejach.
Okrętem, który miotany falami próbuje nieustannie utrzymać właściwy kurs w sztormach kolejnych epok i zachować prawdziwy Boży obraz, jest Kościół – mistyczne ciało Chrystusa. Atakowany, poniżany, wykluczany.
Ten okręt – Arka – to dziś dla chrześcijan powrót do źródeł wiary i do życia w czujnej gotowości na prawdziwy powrót Jezusa.




