To nie Tusk zrobił z „chamstwa” politykę, ale to chamy zrobiły z Tuska „polityka”. Nie chodzi o to, że ktoś jest nieuprzejmy, używa brzydkich słów, czasem popełni błąd lub ma inny pogląd. Chamów możesz spotkać wśród osób z tytułami profesorskimi, wśród celebrytów, „elity”… Nie mówię o tym, że ktoś „kłamie”, ale o tym, jak to robi, w jakim stylu.
Odwołuję się do tego, co Kant nazywał „smakiem”, władzą sądzenia, a co pięknie opisał Pierre Bourdieu w książce Dystynkcja. „Smak” jest również kluczowym motywem w twórczości Zbigniewa Herberta. Poeta często pisał o doświadczeniu zmysłowym (w tym smaku) w kontekście pamięci, tożsamości i wartości.
1. Smak jako źródło niezbywalnej, osobistej prawdy
To chyba najsłynniejsza myśl Herberta. W wierszu „Dlaczego klasycy” pisze:
„i jeśli straciliśmy poczucie smaku / i jeśli mamy zamknięte oczy / i jeśli tylko na chwilę / nie słyszymy odgłosu muzyki / – to aby lepiej słuchać własnego krzyku”
Smak jest tu jednym z podstawowych, fizjologicznych zmysłów, który pozwala odróżnić prawdę od fałszu. Jego utrata oznacza utratę kontaktu z rzeczywistością i wejście w świat iluzji.
2. Gorzki smak historii i doświadczenia
W wielu wierszach Herbert używa smaku do opisania doświadczenia XX wieku:
-
W Przepaści Pana Cogito pojawia się „gorzki smak końca”.
-
W Pan Cogito. O potrzebie ścisłości mówi o „posmaku goryczy i dymu” – czyli o trwałym śladzie, jaki trauma pozostawia w pamięci.
-
Smak bywa „metaliczny” (jak krew) lub „pyłu” – nieapetyczny, związany z wojną, zniszczeniem, cierpieniem.
3. Smak jako nośnik pamięci i tradycji
Herbert często przywołuje konkretne, zwyczajne smaki jako część kulturowego dziedzictwa i osobistego krajobrazu dzieciństwa:
-
Chleb, cebula, jabłko, wino, sól – to realne smaki, które budują wspólnotę doświadczenia. W Panu Cogito. Z łaski poeta dziękuje za: „smak jabłek / słodkie mięso cukinii / smak pierwszego zakazanego owocu”.
-
W eseju Martwa natura z gęsią pisze o malarstwie, które potrafiło oddać „soczysty smak owoców, zapach wina, chłód porcelany”. Dla Herberta to była sztuka wierna zmysłom, a więc i życiu.
4. „Smakowitość” świata i afirmacja życia
Pomimo tragizmu historii, Herbert często celebruje zmysłowy, „smakowity” aspekt istnienia. To swego rodzaju filozoficzny opór: skoro możemy smakować, znaczy, że żyjemy.
-
W Potędze smaku (wiersz kluczowy!) decyzja o sprzeciwie wobec totalitaryzmu nie wynika z wielkiej ideologii, ale właśnie z „estetycznego” odruchu, z niechęci do „obrzydliwego smaku” kłamstwa i tandety propagandy. To wiersz o obronie wrażliwości.
5. Smak w kontekście etyki
U Herberta zmysł smaku bywa metaforą wrażliwości moralnej. Mieć „poczucie smaku” to umieć odróżnić dobro od zła, prawdę od fałszu, autentyczne od sztucznego. To wewnętrzny kompas, którego nie da się oszukać racjami politycznymi.
Podsumowanie
Dla Zbigniewa Herberta smak był jednym z najważniejszych zmysłów poznania. Był:
-
Sprawdzianem rzeczywistości (coś jest prawdziwe, jeśli można to doświadczyć zmysłami).
-
Archiwum pamięci indywidualnej i zbiorowej.
-
Narzędziem oporu – obrona własnego smaku była obroną wolności.
-
Źródłem radości i afirmacji prostego, cielesnego istnienia w świecie.
W jego poezji „stracić smak” oznaczałoby zatem stracić kontakt z prawdą, historią i własnym człowieczeństwem. To właśnie są „chamy” w czystej postaci – ludzie, którzy nie potrafią cieszyć się pięknem świata bez „dziwactwa”, ekscesu, prowokacji; pozbawieni pamięci i szacunku do tradycji; potulni, łatwowierni, wolność swą widzący w zniewoleniu (wykluczeniu) innych; afirmujący „istnienie” pod postacią fałszywego, próżnego śmiechu, „szczerzenia zębów”, kpiny, szydzenia…






