Kościół od początku jednoznacznie odrzuca wywoływanie duchów oraz wszelkie praktyki spirytystyczne. Jak podkreśla ks. Piotr H. Kieniewicz, jest to ciężki grzech i forma bałwochwalstwa, potępiana już w Starym Testamencie. Biblia wielokrotnie zakazuje takich działań, ponieważ człowiek, próbując nawiązać kontakt ze światem duchów poza Bogiem, otwiera się na rzeczywistość, nad którą nie ma kontroli.
Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2116 naucza jednoznacznie: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływania się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość”. Kościół zalicza więc spirytyzm do grzechów przeciwko pierwszemu przykazaniu Bożemu. Dziś spirytyzm przybiera różne formy: wywoływanie duchów przy pomocy wahadełek, plansz z alfabetem, wirujących stolików, pisma automatycznego czy działania mediów. Współczesny channeling oraz modne praktyki okultystyczne często przedstawiane są jako niewinna zabawa albo sposób poradzenia sobie z bólem po stracie bliskich. Tymczasem praktyki te mogą być bardzo niebezpieczne duchowo i psychicznie.
Wielu ludzi uważa wywoływanie duchów jedynie za ciekawą zabawę dostarczającą emocji. Tymczasem — jak podkreślają duszpasterze i egzorcyści — człowiek uczestniczący w takich praktykach stawia się ponad Bogiem, próbując samodzielnie przekroczyć granicę między światem żywych i umarłych. Chrześcijaństwo przypomina jednak, że po śmierci człowiek staje przed Bogiem i nie może dowolnie „powracać” na ziemię. Jezus mówi o tym wyraźnie w przypowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19–31). Dlaczego wywoływanie duchów jest tak atrakcyjne? Ponieważ daje złudzenie zdobycia ukrytej wiedzy, poznania przyszłości lub kontaktu ze zmarłymi. W wielu krajach, zwłaszcza w Ameryce, organizowane są nawet widowiska i programy telewizyjne, podczas których media rzekomo przekazują wiadomości od zmarłych członków rodzin.
Kościół przypomina jednak, że podczas takich praktyk człowiek nie otwiera się na Boga, lecz na działanie złych duchów. Powszechnie sądzi się, że na wezwania odpowiadają dusze zmarłych, tymczasem doświadczenie Kościoła wskazuje, że mogą to być duchy złe, podszywające się pod osoby zmarłe. Jezus nazywa szatana „ojcem kłamstwa”, dlatego wszelkie „objawienia” czy przepowiednie pochodzące z takich praktyk nie są wiarygodne i mogą prowadzić człowieka do lęku, zamętu duchowego, konfliktów rodzinnych oraz zniewolenia. Osoby uczestniczące w seansach często opowiadają, że po ich zakończeniu doświadczały silnego niepokoju, lęku, koszmarów nocnych czy trudności ze skupieniem. Bywało, że dopiero modlitwa — „Ojcze nasz” czy „Zdrowaś Maryjo” — przynosiła uspokojenie. Kościół widzi w tym realne niebezpieczeństwo duchowe i ostrzega, że nie chodzi tu o niewinną zabawę, lecz o otwieranie drzwi złu.
Ksiądz Piotr H. Kieniewicz zwraca uwagę, że podczas seansów spirytystycznych człowiek zamyka się na działanie Boga, a otwiera na nieznane siły duchowe. Nie oznacza to, że każda taka praktyka kończy się opętaniem, ale ryzyko duchowych konsekwencji jest realne. Wielu ludzi dawało świadectwo, że problemy duchowe, lęki czy zniewolenia zaczynały się właśnie od pozornie niewinnych prób wywoływania duchów. Dlatego Kościół ostrzega, że „tu nie ma żartów”. Często pomocą jest szczera spowiedź i powrót do życia sakramentalnego, a w cięższych przypadkach potrzebna bywa posługa egzorcysty wyznaczonego przez biskupa.
Przykładem tragicznych konsekwencji fascynacji okultyzmem była głośna zbrodnia w Rudzie Śląskiej w 1999 roku. Jak wykazało śledztwo, sprawcy wcześniej interesowali się satanizmem, czarną magią i wywoływaniem duchów. To, co zaczęło się od pozornie „niewinnych” praktyk, zakończyło się tragedią i śmiercią młodych ludzi. Kościół przypomina przez to, że fascynacja złem nigdy nie pozostaje obojętna dla człowieka. Badania psychologiczne wskazują również, że część takich doświadczeń wynika z działania podświadomości, silnych emocji i sugestii. Osoba pogrążona w cierpieniu może wytworzyć w swojej psychice obraz zmarłego i prowadzić z nim pozorny dialog. Nie zmienia to jednak faktu, że praktyki spirytystyczne pozostają duchowo niebezpieczne i sprzeczne z nauką Kościoła.
Kościół rzymski nie pozostawia człowieka samego wobec bólu po śmierci bliskich. Prawdziwą drogą jedności ze zmarłymi jest modlitwa, Eucharystia i nadzieja zmartwychwstania. Wiara uczy, że życie człowieka nie kończy się wraz ze śmiercią, a bliskość ze zmarłymi przeżywa się w Chrystusie, a nie przez praktyki okultystyczne. Szukanie pomocy i wiedzy u duchów obraża Boga i staje się niebezpieczną pułapką dla człowieka.
Już jutro na naszych łamach spektakularny wywiad z ojcem Chad’em Ripperger’em, z którego się dowiesz czy wywoływanie duchów to jedynie niewinna zabawa? Czy Halloween naprawdę może nieść duchowe zagrożenia? Dlaczego coraz więcej ludzi fascynuje się astrologią, okultyzmem i „duchowością bez zobowiązań”? W rozmowie z ojcem Chad’em Rippergerem — amerykańskim egzorcystą i znanym teologiem — padają odpowiedzi, które dla wielu mogą okazać się zaskakujące, a nawet niewygodne. Kapłan mówi wprost, że współczesny człowiek coraz częściej ignoruje rzeczywistość duchową, traktując zło wyłącznie jako metaforę albo problem psychologiczny. Tymczasem — jak podkreśla — doświadczenie egzorcystów pokazuje coś zupełnie innego. Ouija, seanse spirytystyczne czy próby kontaktu ze zmarłymi nie są według niego niewinną rozrywką, lecz otwieraniem drzwi działaniu demonicznemu. W wywiadzie pojawia się również temat piekła, satanizmu, fascynacji złem oraz słynnego zdania z filmu „Podejrzani”: „Największym oszustwem diabła było przekonanie świata, że nie istnieje”. Ojciec Ripperger tłumaczy, dlaczego uważa te słowa za wyjątkowo aktualne i ostrzega przed kulturą, która banalizuje rzeczywistość duchowego zła. To rozmowa nie tylko o egzorcyzmach, ale przede wszystkim o współczesnym człowieku — jego lękach, pokusach i duchowych wyborach.




