Paweł Piekarczyk: Berlin marzy o resecie z Moskwą, a Postęp tonie w rzekach bzdur!

Date:

Z Pawłem Piekarczykiem, jednym z najbardziej rozpoznawanych bardów wykonujących poezję śpiewaną, rozmawia Henryka Piec

Media głównego nurtu – zwłaszcza po udanej operacji amerykańskich sił specjalnych w Wenezueli – rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę akcję obrzydzania Polakom prezydenta Donalda Trumpa. Zauważył pan, że mamy do czynienia z jakimś wręcz furiackim atakiem na przywódcę USA?

Tak, ale ten atak wcale nie był konsekwencją aresztowania Nicolása Maduro. Z tym rodzajem szaleństwa mieliśmy do czynienia na długo przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA. Prezydent Trump jest sprawczy — i to właśnie doprowadza do białej gorączki całe to lewactwo, które wykazuje niezwykły talent do niekończącego się i jałowego ględzenia. Tymczasem pojawia się ktoś, kto najpierw mówi, ale zaraz potem działa — kto potrafi przekuć myśl w czyn. I w gruncie rzeczy najtrudniejsze dla nich do przełknięcia jest to, że to nie jest „ich” człowiek. Tego nie potrafią mu wybaczyć! Wybaczyć politykowi, który działa w myśl dewizy, że słowa zazwyczaj są tanie — liczą się tylko czyny.

Chyba to nie jest jedyny powód, dla którego Postęp nie znosi Trumpa?

Oczywiście, że nie! Prezydent Trump już na początku kadencji zapowiedział zakończenie finansowania rozmaitych radykalnych, lewicowych projektów rozsianych po całym świecie. Zdaniem Białego Domu w wielu przypadkach środki te były wydawane w sposób sprzeczny z fundamentalnymi interesami USA. Administracje Obamy i Bidena przez lata pompowały miliony dolarów w lewicowe organizacje — nic więc dziwnego, że obaj byli wychwalani niemal pod same niebiosa. Gdy jednak prezydent Trump zakręcił kurek z kasą, Eldorado dobiegło końca. A skoro skończyły się dolary, skończyła się też ich sympatia. Stąd ta wściekłość i żadna tabletka tu nie pomoże. A ponadto jak prezydent Trump miał czelność powiedzieć, że istnieją tylko dwie płci…

Elity doznały szoku poznawczego?

Czego oni właściwie doznali — tego doprawdy nie wiem, bo, przyznaję to otwarcie, ani nie oglądam, ani nie słucham. Chodzi tu o elementarną higienę ducha. Opieram się raczej na relacjach ludzi, którzy wchodzą w rozmowy z drugą stroną albo śledzą jakieś programy publicystyczne. Tym bardziej podziwiam, bo trzeba mieć naprawdę stalowe nerwy, by wytrzymać rwące rzeki bzdur, które spływają do oceanu Postępu.

Stany Zjednoczone próbują porozumieć się z Rosją ponad głowami Unii Europejskiej. Czy może to być również istotny powód powszechnej frustracji zachodnich elit?

Narracja mediów głównego nurtu głosi, że Unia Europejska jest istotnym graczem na arenie międzynarodowej. Problem w tym, że w praktyce żadnym graczem nie jest. Brakuje jej realnych narzędzi sprawczych i zdolności do szybkiego podejmowania decyzji. Dlatego tak alergicznie reaguje na wszelkie inicjatywy prezydenta Trumpa — bo jego propozycje bezlitośnie obnażają tę oczywistą bezradność. Unia, sama niewiele mogąc, potrafi dziś głównie unosić się moralnym oburzeniem, wygłaszać deklaracje i dramatycznie „drzeć szaty”, licząc, że sam ton zastąpi realne rozwiązania.

Ale propozycje składne Rosji przez prezydent Trumpa są zaskakująco – nazwijmy to defensywne.

Sądzę, że prezydent Trump sonduje sytuację. Jako doświadczony biznesmen stara się najpierw ustalić realne pozycje negocjacyjne, które zachodnie elity – moim zdaniem błędnie – odczytują jako warunki ostateczne. Tymczasem prezydent Trump działa powoli, lecz konsekwentnie, systematycznie osłabiając Kreml na płaszczyźnie gospodarczej. Czas, wbrew pozorom, nie pracuje na korzyść Moskwy, lecz coraz wyraźniej ją obciąża. Im dłużej bowiem trwa ten proces, tym mniejsze pole manewru pozostaje rosyjskim decydentom. W polityce międzynarodowej nie zawsze wygrywa ten, kto uderza pierwszy — często zwycięża ten, kto potrafi najdłużej czekać. Czy Rosja wystarczająca się zapada, tego nie wiem, ale mam taką nadzieję.

Podziela pan pogląd, że Ukraina walczy – zastępczo – za nas?

Politycznym paradygmatem Kremla pozostaje konsekwentna odbudowa imperialnej potęgi – zarówno w wymiarze carskiego imperium Romanowów, jak i geopolitycznego dziedzictwa czerwonej Rosji. Teza ta, dla każdego uważnego obserwatora sytuacji za naszą wschodnią granicą, wydaje się dziś właściwie bezdyskusyjna. Polska znajduje się zatem w obszarze bezpośredniego oddziaływania tego projektu, a tym samym jesteśmy w stanie realnego, egzystencjalnego zagrożenia. Rosyjska strategia nie pozostawia złudzeń: dąży ona do jak najszybszego odzyskania wpływów w Polsce, nawet za cenę destabilizacji państwa i osadzenia u władzy rządu lojalnych wobec Moskwy kolaborantów. W tym kontekście wojna obronna Ukrainy nabiera dla Polski znaczenia fundamentalnego. Każdy rosyjski żołnierz wyeliminowany przez Ukraińców, każdy zniszczony czołg, każdy strącony samolot czy dron – to konkretne środki rażenia, które nigdy nie zostaną użyte przeciwko Polsce. Ukraiński opór nie jest więc jedynie walką o własną niepodległość – jest także realną tarczą chroniącą bezpieczeństwo Polski.

Czy rozpoczynający się rok przyniesie zakończenie działań wojennych na Ukrainie?

– Tego nie wiem, ale może śmierć Putina… Chociaż nie można wykluczyć, że jego następca nie będzie gorszym zbrodniarzem, niż obecny „car” Rosji. Jeżeli nowy „car” okaże się przebiegłym przywódcą, to oszalały Zachód ofiaruje mu nowy reset i będzie napychał kieszenie petrodolarami.

To jest chyba bardziej niż pewne, że po zakończeniu wojny Rosja wróci w gospodarczy krwioobieg UE.

Można z dużą dozą pewności założyć, że wróci, choćby pod zmienionymi hasłami i nową retoryką „normalizacji”. Berlin niczego nie pragnie bardziej niż powrotu do strategicznego partnerstwa z Moskwą, ponieważ tanie i stabilne dostawy rosyjskich surowców energetycznych są dla Niemiec warunkiem utrzymania konkurencyjności i przetrwania na wzburzonym oceanie globalnej gospodarki.

Dziękujemy za rozmowę.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Osobowość prawna Odry, czyli jak ideologia robi z Polski skansen

Czy nadanie rzece praw człowieka to ekologia, czy gospodarczy sabotaż? Poseł Jarosław Sachajko ostro o tym, dlaczego osobowość prawna Odry to dowód na to, że „poprzewracało nam się w głowach”.

Z wolności słowa niewiele już pozostało! Dr Jürgen Todenhöfer przerywa milczenie

Czy krytyka Netanjahu to w RFN przestępstwo? Jürgen Todenhöfer w mocnej rozmowie o przeszukaniach, procesach i upadku demokracji. „Z dawnej wolności słowa w Niemczech niewiele już dziś pozostało”.

Państwo vs Obywatel: Chciał pomóc, niemal stracił wszystko. „System próbuje cię zgnieść”

Sławomir Jakubowski przez 8 lat walczył z urzędniczym absurdem. Za przekazanie 82 opon na cele charytatywne naliczono mu 2 mln zł kary. Przeczytaj o dramatycznej walce w relacji Państwo vs Obywatel.

Bene naturs i kompleks niższości. Paweł Piekarczyk o iluzjach elektoratu i kłamstwach władzy

Czy rządy Donalda Tuska to koniec państwa prawa? Paweł Piekarczyk w ostrych słowach analizuje kompleksy wyborców KO, uległość wobec Niemiec i zapowiada konieczność twardych rozliczeń.