Bene naturs i kompleks niższości. Paweł Piekarczyk o iluzjach elektoratu i kłamstwach władzy

Date:

Z Pawłem Piekarczykiem, jeden z najbardziej rozpoznawanych bardów wykonujących poezję śpiewaną, rozmawia Henryk Piec

Rozpoczęliśmy Nowy Rok z przytupem – cytuję premiera Tuska. Jeden z pierwszych sondaży 2026 daje KO 34 proc. poparcie, zaś PiS 29 proc. poparcie. Premier się cieszy. Jednak, jeżeli zsumujemy głosy popierające obecną kryptodyktaturę, to razem z Nową Lewicą daje wynik na poziomie 41 proc.  Tymczasem partie demokratyczne: PiS, Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej zbierają 46 proc. Jeżeli ten wynik potwierdziłby się w 2027 r. to Tusk traci władzę. Z czego się cieszy premier?

Proszę od mnie nie wymagać, abym tłumaczył słowa Donalda Tuska, bo to wykracza poza sferę logicznego oglądu otaczającej nas rzeczywistości. Z tym pytaniem radziłbym zwrócić się do Ośrodka Analiz Pozaracjonalnych. Natomiast do samych sondaży podchodzę z ogromnym dystansem, bo stały się one narządzeniem kreowania rzeczywistości, a nie jej badaniem.

Przecież premier Tusk nie jest pozbawiony analitycznego myślenia, musi widzieć, że władza – powoli, ale jednak – wymyka mu się z rąk. Co zrobi, by jej nie utracić?  

Z całą pewnością nie będą to metody mieszczące się w kanonie przyzwoitego uprawiania polityki. Jest to człowiek, który prowadzi politykę na rzecz Niemiec, a więc kraju, który Polsce dobrze nie życzy.  Zresztą bałbym się, że wymyślę coś takiego czego oni nie wymyślili, a ja im podpowiem…

I to wykorzystają?

Dokładnie. Dobrze życzę mojej Ojczyźnie więc niech idą, gdzie pieprz rośnie. A nawet dalej, cokolwiek tam się znajduje. Mówię to trochę w przenośni – niech będą jak najdalej od władzy, ale broń Boże nie jestem zwolennikiem banicji.

Nie zastanawia Pana co dzieje się w umysłach i sercach ludzi, którzy popierają KO? Przecież to niemożliwe, by mieli oczy szeroko zamknięte, by nie widzieli, że jest łamane prawo, że wstrzymano wielkie inwestycje, że jesteśmy krajem, który w polityce międzynarodowej waży mniej niż piórko. Przecież osoba nawet o słabym rozeznaniu politycznym musi to wszystko widzieć!

Zakłada Pan, że zwolennik KO musi to wszystko dostrzegać; ja natomiast wychodzę z założenia, że często nie widzi nic — albo nie chce widzieć. Nie twierdzę oczywiście, że dotyczy to wszystkich sympatyków KO, jednak znaczna ich część żyje w przekonaniu, iż tworzy swoistą elitę, namiastkę uprzywilejowanej warstwy, współczesną wersję bene naturs. Jest to jednak elita w dużej mierze iluzoryczna, oparta bardziej na autodeklaracji niż na realnych kryteriach. Paradoks polega na tym, że za tą pozą wyższości kryje się głęboki kompleks niższości. Stąd nieustanna potrzeba potwierdzania własnej „nowoczesności” i „europejskości” — zarówno przed sobą, jak i przed zagranicą — oraz lęk przed etykietą „prowincjonalności”. Drażni ich zatem postawa współobywateli, którzy takich kompleksów nie noszą i nie odczuwają potrzeby ciągłego udowadniania, że są (jesteśmy) pełnoprawnymi Europejczykami. Taka postawa jest dla nich niezrozumiała, bo podważa fundament ich własnego samookreślenia. José Ortega y Gasset, hiszpański eseista i filozof raczył był mawiać, że największym dramatem człowieka masowego jest przekonanie, że jest kimś wyjątkowym bez potrzeby stawania się kimś lepszym. I to są właśnie zwolennicy KO: przepełnieni żalem, gniewem, nienawiścią…

W jednym z wywiadów Krzysztof Wyszkowski, legendarny współtwórca Wolnych Związków Zawodowych powiedział, że po kolejnych wyborach wygranych przez PiS żadnych rozliczeń KO nie będzie. Przyznaję, że ta opinia mnie zaskoczyła. Po tym wszystkim co widzimy przez ostatnie dwa lata, nie będzie rozliczeń?  Przecież ktoś musi za to odpowiedzieć? 

Rozliczenia powinny nastąpić. Pogarda dla prawa, lekceważenie przepisów, gwałcenie Konstytucji…To dzieje się tu i teraz. Nie powinno być tak, że to wszystko pójdzie z niepamięć, zostanie odpuszczone i zapomniane. Zło musi być napiętnowane a ludzie, którzy dopuścili się łamania prawa, muszą ponieść surowe konsekwencje. Nie można budować sprawiedliwego państwa, jeżeli ci, którzy kruszą fundamenty prawa – nie poniosą kary. Mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu i jeżeli to nie zostanie rozliczone, to oznacza tylko tyle, że pojęcie „państwo prawa” jest jedynie pustym frazesem.

W 2015 roku, kiedy PiS przejęło władzę, też panowało przekonanie, że nareszcie dojdzie do rozliczeń afer III RP, a do niczego takiego nie doszło. Byliśmy świeżo po ujawnionych rozmowach „U Sowy”, gdzie miało dochodzić nawet do deliktów konstytucyjnych! I co? Nico. Wszystko zeszło jak powietrze z dętki.

Faktem jest, że PiS miał osiem lat na rozliczenia i — mówiąc kolokwialnie — z wielkiej chmury zapowiedzi spadł jedynie mizerny deszcz. Dlatego ci, którzy dziś twierdzą, że żadnych rozliczeń nie będzie, mogą bez trudu powoływać się na doświadczenie tamtego okresu. Jest to, niestety, przykład aż nazbyt namacalny. Mimo to pozostaje nadzieja, że tym razem politycy PiS wyciągną wnioski z doświadczeń czasu „kryptodyktatury” Tuska i nie zrezygnują z działań rozliczających. Nie chodzi tu o zemstę, lecz o elementarną zasadę państwa prawa: tam, gdzie prawo zostało złamane, musi zostać wymierzona kara. Gustav Radbruch, niemiecki filozof i profesor prawa pisał, że „państwo, które nie karze bezprawia, samo staje się bezprawiem”. Mam nadzieję, że kolejna ekipa weźmie sobie do serca te słowa.

Będzie benzyna za 5,19 PLN, bo różnej maści eksperci wieszczą, że po akcji USA w Wenezueli cena za baryłkę ropy spadnie? A zatem jest szansa, że jedna ze sztandarowych obiedni premiera Tuska stanie się ciałem.

Życzę tego sobie jak i Polakom, aby benzyna była po 4 PLN za litr. Jestem przekonany, że jeżeli benzyna zejdzie poniżej 5,19 PLN, to Tusk natychmiast zorganizuje konferencję i ogłosi swój wielki sukces. Oczywiście zasługa Tuska będzie w tym żadna, bo jeżeli ceny na stacjach spadną, to za przyczyną tego człowieka, do którego Tusk mierzył palcami w plecy (imitując pistolet), czyli Donalda Trumpa. Nie ma znaczenie co mówi Tusk. Premierem Polski jest patologiczny kłamca i jeżeli już powie prawdę, to tylko dlatego, że się pomyli.

Dziękuje za rozmowę

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Osobowość prawna Odry, czyli jak ideologia robi z Polski skansen

Czy nadanie rzece praw człowieka to ekologia, czy gospodarczy sabotaż? Poseł Jarosław Sachajko ostro o tym, dlaczego osobowość prawna Odry to dowód na to, że „poprzewracało nam się w głowach”.

Z wolności słowa niewiele już pozostało! Dr Jürgen Todenhöfer przerywa milczenie

Czy krytyka Netanjahu to w RFN przestępstwo? Jürgen Todenhöfer w mocnej rozmowie o przeszukaniach, procesach i upadku demokracji. „Z dawnej wolności słowa w Niemczech niewiele już dziś pozostało”.

Państwo vs Obywatel: Chciał pomóc, niemal stracił wszystko. „System próbuje cię zgnieść”

Sławomir Jakubowski przez 8 lat walczył z urzędniczym absurdem. Za przekazanie 82 opon na cele charytatywne naliczono mu 2 mln zł kary. Przeczytaj o dramatycznej walce w relacji Państwo vs Obywatel.

Paweł Piekarczyk: Berlin marzy o resecie z Moskwą, a Postęp tonie w rzekach bzdur!

Paweł Piekarczyk ostro o „higienie ducha”, sprawczości Trumpa i naiwności elit. Czy Ukraina to nasza tarcza, a Berlin tylko czeka, by znów karmić Kreml petrodolarami? Przeczytaj mocny wywiad!