Od kilku dni Polska – jak długa i szeroka – żyje tym, co zataił (lub czego nie zataił) minister Sławomir Cenckiewicz, a co wykrył Wojtek z gazety. Szczerze mówiąc, nie znam się na tym, jak działa paracetamol czy inna tabletka z krzyżykiem na ośrodkowy układ nerwowy, więc orzekał nie będę. Zresztą w sprawie wypowiedzieli się już „wszyscy święci” i nic tu nowego nie wymyślę, choćbym całą noc próbował wskrzesić ogień.
Faktem jest, że w czasie, kiedy pan Cenckiewicz brał lub nie brał ów paracetamol, napisał kilkanaście książek, wiele artykułów prasowych, kierował ważnymi instytucjami państwowymi i – ogólnie rzecz biorąc – wygląda na człowieka umiejącego łączyć kropki. Nawet wiele kropek, co dowodzi, że posiada zdolności analityczne. O Wojtku z gazety wiem niewiele, poza tym, że pracuje w TEJ gazecie i ma zespół niespokojnych rąk, co można zobaczyć na nagraniu krążącym w sieci.
Jak się wcześniej napisało, Polska żyje paracetamolem i Wojtkiem z gazety, a tymczasem naszej uwadze umknęło coś niebywale ciekawego, rzekłbym nawet intrygującego. Otóż – choć na wstępie muszę zaznaczyć, że mam spore wątpliwości, czy słowa, które za chwilę zacytuję, padły z ust osoby z tytułem profesorskim – ktoś zechce przytomnie zauważyć, że jeśli nie pani profesor je wypowiedziała, to kto? Odpowiadam najprościej, jak potrafię: avatar, skonstruowany w tajnym rosyjskim laboratorium, gdzie pracują nad programem Podśmiechujki 3.
Do rzeczy. Na ekranie widzimy panią Magdalenę Środę (jej avatara), która mówi: „Zwierzęta udomowione powinny mieć obywatelstwo, zwierzęta liminalne powinny być traktowane jak uchodźcy, natomiast zwierzęta dzikie powinny być traktowane jako obywatele państw suwerennych”. Magdalena Środa jest poważnym naukowcem, nie skończyła żadnego Kolegium Tumanum i pracuje w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. I nikt mi nie powie, że w Polsce nonszalancko rozdaje się tytuły profesorskie. Dlatego obstawiam avatara.
Ale co by było, gdyby jednak to nie był avatar – rozważania czysto teoretyczne. Ale prowadzą do niepokojącego pytani: czy aby pani profesor nie jest koronnym dowodem na porażkę polskiego systemu edukacyjnego?
Targają mną emocje jak pięć minut przed wypłatą. Jeśli to oryginał, to do duetu poseł Żukowskiej i ministry Zielińskiej dołączyła profesor Środa. I oto powstał nam Trójkąt Bermudzki koalicji 5,19 PLN za litr benzyny.
I tak, zaraz po skończeniu pisania, biegnę do urzędu miasta zameldować karpia, a po Wigilii go zwyczajnie wymelduję.
Chwileczkę, chwileczkę – przecież mamy już Odrę jako osobę prawną. Stowarzyszenie, które „pracuje na rzecz Odry i dla Odry oraz dla wszystkich istot ją zamieszkujących”, postuluje równość międzygatunkową, bo każda istota – pies, łąka, słoń, dąb, góra, komar, drzewo i człowiek – ma prawo do zdrowego i pełnego życia. Jak widać – można. Nie wiedzieliście? To już wiecie.
Już niedługo straż graniczna będzie musiała zostać wyposażona w motolotnie, bo jak inaczej skutecznie kontrolować przeloty gęsi, żurawi i innego dzikiego ptactwa. O motylkach nawet nie wspomnę.
Nie śmiejmy się zbyt głośno. Bo dziś meldowanie karpia jest żartem, jutro obowiązkiem, a pojutrze karp – jako obywatel liminalny – zagłosuje w wyborach, oczywiście korespondencyjnie. Paracetamol i śledztwa Wojtka z gazety przeminą. Karp zostanie.
Bo skoro rozum przestał być warunkiem wstępu do debaty publicznej, nic nie stoi na przeszkodzie, by jej przyszłość należała do karpia: milczącego, bezrefleksyjnego, odpornego na fakty. Idealnego obywatela nowych czasów.






