„Piast kujawski, po Janie I z Czarnolasu, Jan II z Szymorza, udzielny władyka pieśni polskiej” – 165 rocznica urodzin Jana Kasprowicza.
Gdy przywołuję w myślach poezję Jana Kasprowicza widzę górskie pejzaże, widzę bogactwo przyrody i czuję potęgę ducha namalowanych słowem wiejskich krajobrazów. Jan Kasprowicz urodził sie w chłopskiej rodzinie, w wiejskiej, kujawskiej chacie 12.12.1860 roku w Szymborzu.
„Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach,
Za chatami krępy sad wiśniowy,
Wierzby siwe poschylały głowy
Przy stodołach, przy niskich obórkach.
Płot się wali, piołun na podwórkach,
Tu rżą konie, ryczą chude krowy,
Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy
W kraśnych chustkach, w kolorowych sznurkach”.
Wędrowiec od wiejskiej chałupy doszedł do katedry uniwersyteckiej. Duchową drogę rozpoczął od przejętej z domu tradycji chrześcijańskiej, by potem poetyckim słowem stanąć do walki z Bogiem. Po latach powróci do źródeł, do sensu życia, które odnalazł we franciszkańskiej bliskością z naturą.
Droga syna chłopa z Szymborza do sławy i profesury prowadziła krętymi ścieżkami. Naukę rozpoczął w wieku lat 10 w inowrocławskim gimnazjum. Z Szymborza do Inowrocławia w codziennych wędrówkach do szkoły zdarł pewnie niejedne buty. Był uczniem niepokornym, ale i odważnym. Manifestował swą polskość w czasie Kulturkampfu, dlatego też wyrzucano go ze szkół, a to za aktywność w związkach narodowych patriotycznej młodzieży, a to za to, że z kolegami rozmawiał po polsku. Uczył się w Poznaniu, Opolu, Raciborzu. W końcu powrócił do Poznania by zdać maturę 29 II 1884 r. w Gimnazjum św. Marii Magdaleny. Po maturze wyjechał na uniwersytety w Lipsku i Wrocławiu. Miał 24 lata, studiował filozofię i literaturoznawstwo. Podczas studiów działał w ruchach socjalistycznych.
„Nie mógł pojąć w swej natchnionej duszy,
Dlaczego braćmi nie czują się ludzie,
Gdy on był bratem nawet leśnej głuszy”.
Za tę wrażliwość na niesprawiedliwość społeczną poniósł karę. Został dwukrotnie aresztowany i łącznie spędził pół roku w pruskim więzieniu.
W grudniu 1888 roku zamieszkał we Lwowie, pozostał w tym mieście na ponad 30 lat. Tu zakochał się w Jadwidze Gąsowskiej i założył rodzinę. Wyjeżdżał w góry, do Zakopanego. Zaprzyjaźnił się z górami i z góralami. Efektem tych podróży był wydany w 1898 roku cykl liryczny „Krzak dzikiej róży”, w którym poeta odkrywa piękno i tajemnice tatrzańskiej przyrody, a na tle opisu wzniosłych Tatr uwidacznia absurdalność ludzkiego losu.
„W seledyn stroją się niebiosy,
Wilgotna biel wieczornej rosy
Błyszczy na kwieciu dzikiej róży.
A cichy powiew krople strąca
Na limbę, co tam próchniejąca
Leży, zwalona wiewem burzy…”
Wkrótce państwu Kasprowiczom urodziły się dwie córki: Janka i Hanka. Wkrótce pozostanie z córkami sam, bo pani Jadwiga opuści rodzinę z „meteorem Młodej Polski”, zwanym także „smutnym szatanem” – Stanisławem Przybyszewskim.
Jan bardzo kochał swoje córki. Był dla nich i ojcem, i matką. W tym czasie pracuje intensywnie, pisze i dokonuje przekładów literatury światowej. Tłumaczy Ajschylosa, Whitmana, Goethego, Tagorego, Szekspira i Ibsena. W 1904 roku broni pracę doktorską, a w 1909 zakłada profesorską togę. Osobiste przeżycia i przemyślenia sprawiają, że „wytacza Bogu proces o los człowieka”. Czyni to w wydanych na początku XX wieku Hymnach-poematach. Ten krzyk Młodej Polski („Dies Irae”, „Ginącemu światu” i „Salve Regina” ), to kulminacja modernistycznego ekspresjonizmu.
„Święty Boże! Święty Mocny!
Jestem!
Jestem i płaczę…
Biję skrzydłami,
jak ptak ten ranny,
jak ptak ten nocny,
któremu okiem kazano
skrwawionym patrzeć
w blask słońca…”
Szczęście osobiste odnalazł w trzecim małżeństwie z Marią Bunin, córką carskiego generała. Buntownik wycisza głos w „Księdze ubogich” (1916), odkrywa Boga i jego miłosierdzie. Wyraża zachwyt nad prostotą życia i natury.
„Witajcie, kochane góry,
O, witaj, droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko”!
Rok 1921 przyniósł awans – wybór na rektora Uniwersytetu Jana Kazimierza. W 1923 r. poeta przeprowadza się ze swoją Marusią do wymarzonego domu niedaleko Zakopanego, do Harendy. To był z pewnością czas spokoju i miłości. Czas gościnności. Odwiedzali Kasprowiczów przyjaciele: Kornel Makuszyński, Leopold Staff, Karol Szymanowski i wielu innych.
Jan Kasprowicz zmarł 1 sierpnia 1926 r. w swojej Harendzie. Pozostawił świat zaklęty w metafory i refleksje zdobyte w trudzie życia.
„Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą”.
*
„Życie – o! życie To droga nić,
Do której mistrza potrzeba,
Aby z niej prządkę
Złocistą wić
I na niej wznieść się do nieba”!
*
„Żem młodo rzucił próg rodzinnej chaty
I biegł za słońcem, które złudne snuje
Pasma za sobą, żem darmo zapłaty
Szukał za trudy tam, gdzie zblakłe kwiaty,
Nie żałuję”.
Olimp współczesnych mu poetów tak żegnał mistrza: „Natchnieniu, pracy, geniuszowi JANA KASPROWICZA, poety wszechświata, władcy słowa, syna wielkości – hołd pośmiertny składają poeci Skamandra”. Tuwim, Lechoń, Wierzyński, Słonimski, Iwaszkiewicz, sierpień 1926.
źródło: https://poezja.org/wz/Jan_Kasprowicz; Barbara Wachowicz „Siedziby wielkich Polaków”






