Ostatnio poświęciłem sporo czasu na przeczytanie kilku książek o Sztucznej Inteligencji (AI). Jedni argumentują, że dzięki AI pokonamy wszystkie kłopoty, a nawet zyskamy „nieśmiertelność”. AI nas wybawi i zbawi! Inni, że to śmiertelne zagrożenie dla człowieka, jego autonomii, wyższości. AI nas zdominuje i… zabije, wyeliminuje jak zbędne śmieci. A ja myślę, że ani jedno, ani drugie.
Tak jak każda nowa technologia zmienia świat życia, reorganizuje strukturę interesów, zasług… Kiedy pojawiło się pismo, filozofowie wyrywali włosy z głowy. Na znaczeniu społecznym stracili mówcy, gawędziarze, ludzie dysponujący niezwykłą pamięcią. Pismo pozbawiło ich „szacunku” i… pieniędzy. Władza przeszła do rąk „pisarzy”. Gdy pojawiły się silniki parowe, nie miały już sensu długodystansowe „karawany”. Silnik spalinowy wyeliminował transport konny… karoce przekształciły się w automobile. I wreszcie – elektryczność… rewolucja!
Czy AI nas zabije? Czy pozwoli „na wszystko”? Nie. Ale warto się z nią „zaprzyjaźnić”, nauczyć wykorzystywać (do pracy i zabawy) i zrozumieć, aby nie dać się robić w trąbę przez tych, którzy czerpią korzyści ze sprzedaży „iluzji” lub „strachu”.
Jeśli w tym „wyścigu cywilizacyjnym” przegrasz, dostaniesz w łeb, to nie od „sztucznej inteligencji”, ale od naturalnej głupoty, która skorzysta z AI, a Ty nie potrafisz się obronić.
Żadne zakazy, cenzura, regulacje nie zagwarantują ci bezpieczeństwa i szczęścia.
* tytuł pochodzi od redakcji M24






