Partia Grzegorza Brauna regularnie notuje w sondażach wynik wystarczający, aby dostać się do Sejmu. – Proszę Was, idzie Wigilia, miejcie dystans do takich zjawisk jak Grzegorz Braun – apeluje marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Z zawodu komuch.
Nad Bałtykiem dzieje się coś, co budzi niepokój po zachodniej stronie granicy. Niemiecka branża turystyczna bije na alarm. Polski rozwój nad Bałtykiem coraz wyraźniej niepokoi branżę turystyczną w Niemczech – donosi dziennik „Ostsee Zeitung”. Według gazety tempo inwestycji w infrastrukturę, w dużej mierze finansowanych z funduszy Unii Europejskiej, sprawia, że polskie kurorty stają się realnym i szybko rosnącym konkurentem dla ośrodków w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Tamtejsza prasa zwraca również uwagę, że w Polsce coraz częściej podnoszone są głosy krytyczne, dotyczące między innymi wpływu intensywnej rozbudowy turystyki na środowisko naturalne. Jako przykład podano wycinkę tysięcy drzew pod budowę drogi ekspresowej S3. I jak zwykle na drodze do rozwoju staje nam pierdółek plamisty, okaz zasadniczo niespotykany w przyrodzie, ale popularny wśród niektórych homo sapiens.
Napastnicy z pałkami napadli na hiszpańskich kibiców. Co ciekawe, wśród zatrzymanych jest funkcjonariuszka Służby Więziennej. Wobec kobiety wszczęto postępowanie dyscyplinarne i administracyjne – celem obu jest doprowadzenie do zawieszenia kobiety w czynnościach zawodowych. Mnie to na pierwszy rzut oka wygląda na głęboką troskę o miejsce pracy. Przecież wywód logiczny jest prosty: jeżeli nie będzie więźniów, to pani zostanie bezrobotna! Nie wiedzieliście? To teraz już wiecie. Nie zwalniać, dać order!
„Każdy, kto myśli logicznie, wie, że Włodzimierz Czarzasty nie mówił rok temu na serio, że nie zamierza być liderem lewicy. Po pierwsze dlatego, że jest właścicielem tej partii. Wszystkich, którzy mogli mu w czymś zagrozić, Włodzimierz już dawno usunął albo sami odeszli. Po drugie, jest ważnym człowiekiem, marszałkiem Sejmu i często sobie zadaje pytanie: co będzie za dwa lata, jeżeli obecna koalicja rządząca przegra, bo wtedy on zostanie na lodzie – mówi Leszek Miller, były premier i były przewodniczący SLD. Zamiast szklanej kuli proszę pod choinkę Leszka Millera.
Robert Biedroń potwierdził, że zagłosował na Włodzimierza Czarzastego jako szefa Nowej Lewicy i „nie zadrżała” mu ręka. Europoseł zaznaczył, że „było bardzo mało osób, które miały wątpliwości co do tego, jakiego lidera potrzebują na dzisiejsze, bardzo trudne czasy”. 13 zagłosowało przeciw, a kolejnych kilka się wstrzymało. Biedroń zaznaczył, że Lewica jest „pluralistyczną partią”. W kontekście uwagi, że wystartował jedynie Czarzasty, polityk podkreślił, że „liczy się jakość, a nie ilość”. „Ja wiem, że są partie, w których tych kandydatów startujących na przewodniczącego jest chyba jedna czwarta klubu parlamentarnego. To są trudne czasy, także w Polsce. My wybraliśmy kandydata, który nie będzie żadnym „lelum polelum”, który nie będzie jadał kolacyjek z Jarosławem Kaczyńskim, nie będzie płakał nad Konstytucją, nie będzie kombinował – mówił Biedroń. W przypadku pana Biedronia sprawdza się powiedzenie, że najłatwiej przewidzieć przeszłość. A wcześniej ileż to było achów i echów…
Karol Nawrocki zerwał z tradycją poprzedników ws. obchodzenia Chanuki w Pałacu Prezydenckim. „Ja swoje poglądy i swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich traktuję poważnie, więc obchodzę święta, które są bliskie mojej osobie” – tłumaczył prezydent. Jak mawiał pewien aktor: sprawa sama się rozwiąże, kiedy w Knesecie zaczną śpiewać kolędy! Jak widać, nie wszyscy aktorzy młócą sieczkę…
Mycie okien potrafi być zaskakująco frustrujące. Wydaje się, że robimy wszystko „jak trzeba”, a mimo to na szybach zostają smugi, zacieki i matowy nalot. Problem nie leży w braku staranności, lecz w fizyce, chemii i… złej kolejności działań. Na szczęście są sposoby, które naprawdę działają – i nie zawsze jest to ocet. Należy to ująć w ustawę. I tym powinien zająć się rząd na cito, zwłaszcza że święta za pasem!
Za pośrednictwem Instagrama Weronika Schreiber poinformowała o operacji męża, tłumacząc tym samym swój brak aktywności w ostatnich dniach. Dołączyła też zdjęcie, które najprawdopodobniej przedstawia dłoń jej małżonka z założonym wenflonem. „Otrzymałam od was przez ostatnie dni dziesiątki wiadomości z pytaniami, dlaczego mnie tutaj nie ma. Mój mąż przeszedł dzisiaj operację. To był czas przygotowań i stresu. Potrzebujemy teraz ciszy. Wrócę do was niebawem. Dziękujemy naszym najbliższym za wsparcie” – pisała w relacji na Instagramie żona posła PiS. Przyznaję, że mnie się to już pokićkało… Panie pośle, a może by tak ponumerować! A przy okazji – dużo zdrowia życzę. Też taki wenflon miałem wbity, więc wiem jaki to ból. Męski ból, to jest inny rodzaj bólu…

Wiele osób intuicyjnie zdaje sobie sprawę z tego, że przeklinanie pozwala wypuścić nieco złości. Najnowsze badania opublikowane w „American Psychological Association” pokazują jednak jeszcze inne pozytywne właściwości mocnych słów. Psycholog Richard Stephens z brytyjskiego Keele University wspólnie z grupą badaczy odkrył, że osoby przeklinające mają lepsze wyniki w fizycznych wyzwaniach. Są też w stanie wykonywać trudne zadania dłużej. „W wielu sytuacjach ludzie się hamują – świadomie lub nieświadomie – od używania swojej pełnej siły – podkreślał Stephens. – Przeklinanie jest łatwo dostępnym sposobem na to, by pomóc sobie w skupieniu, nabraniu pewności i ograniczeniu rozproszenia, a także w daniu od siebie odrobiny więcej – stwierdzał. Polecam naszej Szanownej Korekcie w całości!
Marianna Schreiber podczas programu PRIME MMA stoczyła pojedynek z mężczyzną. Jej rywalem był Marek Jówko, znany w internecie jako „najgorszy polski dziennikarz”. A wyglądało to tak: Jówko walczył w czapce Mikołaja, może chciał nawiązać do świątecznego klimatu, a może lekceważeniem wytrącić rywalkę z równowagi. Nie udało mu się, bo Marianna potraktowała walkę śmiertelnie poważnie. Od początku rzuciła się na rywala, młócąc cepami, niczym Kmicic w słynnym pojedynku z Wołodyjowskim. Zasypała „najgorszego polskiego dziennikarza” takim gradem, że w końcu wywaliła go poza klepisko, czyli tzw. strefę młócki, która w tym „pojedynku” udawała ring. Nokdaun Jówki zakończył walkę, a sędzia uniósł w geście zwycięstwa rękę Schreiber. Dlatego z żon (byłych i obecnych) p. posła Schreibera nabijać się już nie będę. Słowo radzieckiego pioniera.
Radość ze zwycięstwa mogły jednak trochę zepsuć komentarze jej własnych obserwatorów. Pod wpisem pojawiły się bowiem dość złośliwe uwagi, kwestionujące zarówno wygraną, jak i rangę pojedynku. Od internautów po równo oberwało się obojgu „wojownikom”. „Ty się starałaś, a on dostał hajs, żeby się podłożyć”, „Jowko to jowko. To nie facet Maryśka” — pisali komentujący. Sam już nie wiem, co o tym myśleć. Może poseł Schreiber ma jakąś wyrobioną opinię?
Daniel Martyniuk, ten od Martyniuków, jakiś czas temu odżył na Instagramie i od razu zaczął dzielić się osobistymi przemyśleniami. Tym razem jego relacje miały formę długiego i bardzo emocjonalnego manifestu. W kolejnych InstaStories przekonywał, że chce „otworzyć ludziom oczy” i nawoływał do walki z tym, co — jak twierdzi — ogranicza wolność człowieka. „Trzeba rozpocząć walkę z tym, co złe! I niech każdy w końcu robi, co chce” — pisał, nie kryjąc frustracji wobec obowiązujących reguł. Najmocniejsze słowa padły w kontekście władzy i prawa. Martyniuk wprost sprzeciwił się kontroli, zakazom i ograniczeniom, apelując o świat bez „szlabanów”. Jego zdaniem ludzie powinni żyć według własnych zasad, bez narzuconych ram. „Ciągłe kontrole nad wszystkim serio to nie-do-bre. Wszystko dostępne. Żadnych szlabanów. Kim my jesteśmy? Ludźmi! Ludzie, precz z władzą. Precz z prawem. Tylko my! Ludzie, którzy wolność kochają!” — głosił w jednej z relacji. Widzę potencjał na nową lewicową partię! Róbta co chceta!






