Jest taka książka,
…a w niej historia o tym, jak 232 lata temu, 21 stycznia 1793 roku zginął zgilotynowany przez własnych poddanych arcychrześcijański król Francji i Nawarry Ludwik XVI Męczennik.
’Mnożą się publiczne oskarżenia króla o zdradę. Z początku jednak przewagę ma umiarkowane stronnictwo żyrondystów (rej wodzą w nim deputowani z departamentu Żyrondy Gironde, stąd obiegowa nazwa), a wespół z nim większość deputowanych bretońskich. Ci ani nie zamierzają drażnić zwolenników monarchii, ani podejmować żadnych gwałtownych kroków. Są zwolennikami republiki, ale nie życzą sobie powtórki „masakr wrześniowych”.
Szalę przeważa jednak odkrycie korespondencji króla z wrogimi mocarstwami, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że jest to tylko pretekst. Chodzi po prostu o to, aby „ugodzić monarchię w samo serce z boskiego nadania, by unicestwić jej zasadę istnienia poprzez zgładzenie króla, stanowiącego jej uosobienie” (Henri Beausoleil), ale także – jak się okaże – zgładzenie wszystkich możliwych pretendentów do tronu, czyli całej rodziny królewskiej.
W grudniu zaczyna się proces, co się zowie pokazowy, czyli parodia procesu. Nie miejsce tu na jego opis i analizę, wystarczy rzec, że odbywał się w atmosferze propagandowej nagonki. Król oskarżany jest bowiem o decyzje, które miał prawo i obowiązek podjąć. Propagandyści dojrzewającego właśnie Wielkiego Terroru wykrzykują pod adresem Ludwika XVI, że jest „ogrem”, „bestią, którą należy jak najszybciej zniszczyć”, „potworem”. Jeden z jakobinów wygłasza znamienną kwestię: „zabicie człowieka jest zbrodnią, ale Kapeta nie powinno się postrzegać jako człowieka”; Robespierre wrzeszczy, że król „musi umrzeć, by dać wytchnienie ludowi”.
Żyrondyści, Bretończycy i wielu innych opowiadają się przeciwko egzekucji „obywatela Kapeta”. Mają większość. Nastaje wszakże wielka akcja propagandowa, wsparta zapowiedzią prześladowań. Wcześniejsze masakry każą deputowanym liczyć się z przemocą tłumu, więzieniem, śmiercią. Proceder zastraszania czyni błyskawiczne postępy. Mimo to w pierwszym głosowaniu wniosek o karę śmierci przepada. W kolejnym przeważa jeden głos. Ludwik XVI zostaje skazany i ginie pod nożem gilotyny 21 stycznia 1793 roku. Już na szafocie chciał przemówić do zgromadzonego ludu. Nie wiadomo, jaki skutek mogłoby wywołać to przemówienie. Jednak dozorujący egzekucję generał Santerre (spotkamy go jeszcze jako jednego z aktorów wojny wandejskiej) przerwał mu, nakazując uderzyć w bębny, które zagłuszyły królewskie słowa.
Ludwik XVI ginie jako męczennik. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, świadomie oddalał wszelkie pomysły rojalistycznego buntu, ucieczki, zamachu stanu. Nie chciał przelewać krwi poddanych. Niestety, teraz właśnie krew poleje się obficiej, bowiem „to najważniejszy moment rewolucji francuskiej. Wydarzenie to znacznie przyspieszyło eskalację zinstytucjonalizowanej przemocy politycznej” (Henri Beausoleil). Znaczną część deputowanych z Żyrondy i Bretanii, tych, którzy byli przeciwni śmierci monarchy, pozbawiono praw i posłano na szafot już w czerwcu 1793 roku. W październiku zgładzona zostanie królewska małżonka, Maria Antonina. Nieletni Ludwik XVII umrze w więzieniu jako „mały męczennik”, w czerwcu 1795 roku.’
Jacek Kowalski; Fragment książki 'Niezbędnik Szuana’
Niezbędnik Szuana
Poznaj wstrząsającą historię ostatnich dni Ludwika XVI.
Książka, która rzuca nowe światło na proces
i męczeństwo króla Francji.







