Arktyczna kapitulacja: Czy Dania sprzedaje nasze bezpieczeństwo?

    Date:

    Niestety muszę zacząć od smutnej wiadomości. Największy kontyngent wojskowy na Grenlandii już wycofuje swoje siły, i to bez jednego wystrzału. To Niemcy, ktoś im pomachał cłami przed nosem. Polski rząd podjął decyzję o nie wysyłaniu wojsk na Grenlandię, za to zarzuca się im tchórzostwo i wiele innych występków. Nasze siły zbrojne są dedykowane przede wszystkim do obrony naszego terytorium, nie mają jednostek ani przeszkolenia do działań w regionach arktycznych.

    Poza tym, mimo posypania sobie głów popiołem i przepraszania za kolonializm, parę europejskich państw NATO w dalszym ciągu posiada zamorskie kolonie, których wiele chce się odłączyć od metropolii. Czy przez to, że jesteśmy w NATO mamy walczyć za np. utrzymanie francuskiej Nowej Kaledonii czy Gujany jako kolonii? Chyba warto sobie zadać takie pytanie?

    Roszczenia amerykańskie wobec Grenlandii, to nie są odpały blond bandyty z Białego Domu, jak to wielu interpretuje. To efekt długotrwałej analizy geostrategicznej, która pojawiła się w USA już przed Donaldem Trumpem. Trump robi to tylko metodami mało eleganckimi. Roszczenia Trumpa wobec Grenlandii są artykułowane w sposób chamski, to fakt. Jednak administracja amerykańska odrzuca możliwość przejęcia wyspy w wyniku operacji militarnej.

    Arktyczne przejście morskie, również w przestrzeni powietrznej, jest kluczowe w realizacji przewagi militarnej na północnej półkuli. Ten region jest kluczowy do neutralizowania rosyjskich rakiet balistycznych wyposażonych w głowice jądrowe. Jest to też związane z topnieniem lodów arktycznych i co za tym idzie ułatwieniem żeglugi w tym rejonie. W tej chwili przewagę tam nad USA posiada zdecydowanie Rosja, która zdołała obudować tam swoją kontrolę militarną i system baz do poziomu zbliżonego do tego z czasów Zimnej Wojny. Ten rejon, to w tej chwili bardzo miękkie podbrzusze militarne USA i też NATO.

    Bez pełnego kontrolowania Grenlandii USA nie będzie w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa i zdobyć tam przewagi. A co za tym idzie, bezpieczeństwo całkowicie nieporadnych i niesamodzielnych militarnie, europejskich członków NATO też będzie poważnie zagrożone, również Danii. I chyba tylko o to chodzi w tym nieeleganckim sporze Stanom Zjednoczonym. Należy sobie zadać pytanie: czy utrzymanie Grenlandii w duńskich rękach jest warte utrzymania przewagi Rosji w rejonie arktycznym? Osobiście wolę bandytę amerykańskiego od rosyjskiego. Tyle tytułem wstępu.

    W czasie II Wojny Dania została zajęta w ciągu kilku godzin przez 800 niemieckich żołnierzy, w czasie wymiany ognia zginęło 8 Niemców i 16 Duńczyków. Całkowite straty ludzkie Danii w wyniku Drugiej Wojny to 6000 osób, żołnierzy i cywilów. W Danii w czasie okupacji niemieckiej funkcjonował rząd kolaboracyjny. Istnieje pewna „radosna” interpretacja reakcji Danii na inwazję Niemiec. Niektórzy dzisiaj zachwycają się taką „mądrą” postawą Duńczyków bo w ten sposób, według nich, Dania uchroniła się przed zniszczeniami i ludzkimi stratami. Czyżby?

    Przypominam, że pobłażliwa i pacyfistyczna postawa państw europejskich wobec militaryzacji nazistowskich Niemiec doprowadziła finalnie np. do eksterminacji 6 mln europejskich Żydów. Należy zadać sobie pytanie, jak wyglądała by Europa gdyby wszyscy zajęli wobec Niemców taką postawę jak Duńczycy i nikt nie stawił by Niemcom oporu siłowego, mając na celu „minimalizowanie strat”? Taki alternatywny scenariusz, to chyba zbyt duże pole do popisu dla bardzo demonicznych fantazji z piekła rodem.

    Minęło ponad 80 lat od tego czasu, przyjrzyjmy się czy od tego czasu coś się zmieniło. W listopadzie 2024 roku chiński statek cywilny „Yi Peng 3” przez ponad 300 mil ciągnął po dnie Bałtyku kotwicę niszcząc kable głębinowe. Doprowadził do zniszczenia połączeń kablowych odpowiadających za łączność takich państw jak Szwecja, Finlandia, Litwa i Estonia, czyli państw NATO. To wrażliwa infrastruktura, również z militarnego punktu widzenia. Chiński statek był przez większość drogi „eskortowany” i monitorowany przez duńską marynarkę wojenną. Duńczycy nie zrobili z tym nic, chociaż ich zobowiązania militarne i prawo pozwalały na natychmiastową akcję i abordaż, nawet na wodach międzynarodowych. Pozwalali na dewastację kabli. W rezultacie statek został zatrzymany przez Duńczyków po zakończeniu tego sabotażu, przeprowadzono jakieś śmieszne śledztwo, z którego nie wyniknęło absolutnie nic i nie wyciągnięto żadnych poważnych konsekwencji.

    Chińczycy tłumaczyli się, że nie zauważyli, że ciągną przez ponad 300 mil za sobą kotwicę. Chyba mają Europejczyków za skończonych debili. Ale warto sobie zadać pytanie, czy nie mają racji?

    Dania, a co za tym idzie jej marynarka wojenna, odpowiada za kontrolowanie kluczowych cieśnin do wypłynięcia z Bałtyku. Po pojawieniu się na Bałtyku rosyjskiej „floty cieni” łamiącej sankcje nałożone na Rosję, państwa bałtyckie podjęły operację „Baltic Sentry” mającą na celu przeciwdziałać tej kontrabandzie. Dania oczywiście była istotnym uczestnikiem tej operacji. Najbardziej zorientowanymi osobami w tym, co dzieje się na wodach duńskich, są cywilni piloci morscy, których zadaniem w czasie „Baltic Sentry” była współpraca z marynarką wojenną. Zauważali oni na rosyjskich cywilnych tankowcach ostentacyjnie manifestowaną obecność ludzi umundurowanych w kamuflaż rosyjskiej marynarki wojennej.

    Raportowanie przez pilotów tego zjawiska do duńskich władz pozostawało bez echa. Również duńska marynarka wojenna nie podejmowała działań wobec raportowanych statków, na których zaobserwowano obecność „matriosów”. Jeden z duńskich pilotów skomentował to w ten sposób, że w świetle jego wieloletniego doświadczenia pracy na morzu, ta „ślepota” na oczywiste fakty wygląda jak współpraca władz duńskich z Rosją, a nie przeciwdziałanie „flocie cieni”. W praktyce obecność tych „dziwnych mundurowych” działała jak bilet miesięczny do przepływania przez Bałtyk, bez kontroli w czasie operacji „Baltic Sentry”.

    Z powodu kryzysu Dania zakazała poruszania się samolotów wojskowych w grenlandzkiej strefie powietrznej. Niemieccy żołnierze, którzy polecieli na Grenlandię dostali się tam wyczarterowanym, polskim samolotem cywilnym. Władze duńskie mocno się prężą i deklarują bezzwłoczny, i bezwzględny opór militarny w przypadku jakiejkolwiek zewnętrznej akcji wojskowej na Grenlandię. Niektóre państwa europejskie zaczynają tam wysyłać „wojska” i deklarują pomoc wojskową dla Danii w przypadku inwazji na wyspę. Tymczasem na marzec są planowane na Grenlandii wspólne ćwiczenia wojsk Danii i USA pod nazwą Cold Response. Nikt ich nie odwołał i nie ma zamiaru. Przedstawiciele rządu norweskiego, który to organizuje, oświadczyli, że wzrost napięć między USA a Danią nie będzie miał żadnego wpływu na przeprowadzenie i przebieg tych ćwiczeń.

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    Zdemoralizowani: Ukryty koszt wschodniego konfliktu

    Wojna niszczy zasady i moralność. Czy Polska jest gotowa na powrót weteranów oraz przeniesienie brutalnych nawyków z frontu na nasze ulice? Analiza zagrożeń, o których wielu woli dzisiaj milczeć.

    Czytać von Clausewitza ze zrozumieniem.* Wyzbyć się tego, co „roi się w mętnej wyobraźni”.

    Strategia obronna Polski wymaga powrotu do realistycznych zasad, które formułował Clausewitz; tylko świadome przygotowanie państwa zapewnia skuteczną obronę na kluczowej wschodniej flance NATO.

    Polski nie stać na armię zawodową! Czas na pobór powszechny*

    Rosnące napięcia i brak wyszkolonych rezerw powodują, że powrót poboru znów staje się poważnym tematem. Czy państwo bez masowych rezerw może realnie się obronić? Dyskusja w Polsce gwałtownie przyspiesza.

    Jeżeli Rosja odbuduje swój potencjał… Od hybryd do pełnoskalowej wojny?

    Rosja i Białoruś zakończyły manewry Zapad-25. Ćwiczenia odbywały się tuż przy granicy NATO i według ekspertów mogą wskazywać na przygotowania do nowego etapu rywalizacji z Zachodem.