Polski nie stać na armię zawodową! Czas na pobór powszechny*

    Date:

    Minister Obrony Narodowej ogłosił koniec poboru do wojska. Mamy mieć armię zawodową, profesjonalną, liczącą 120 tys. żołnierzy, która będzie Polski bronić przed wszelkimi zagrożeniami. Premier Tusk, przemawiając do żołnierzy składających przysięgę na krakowskim rynku, użył wpadającego w ucho kalamburu o armii z wyboru, a nie z poboru. I w zasadzie do tego można by sprowadzić całość dyskusji o problemie armii zawodowej.

    Tymczasem Konstytucja RP mówi (art. 26): „Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic.” Minister obrony i paru innych „strategów” zapewniają nas, że Polsce nic nie grozi, bowiem Polska jest w NATO.

    Konstytucja nie mówi jednak, że NATO ma obowiązek zapewnić państwu polskiemu ochronę. Mają to zrobić Siły Zbrojne RP. Czy tworzona właśnie armia zawodowa sprosta temu zadaniu?

    Do czego jest potrzebna armia zawodowa, można usłyszeć od zachodnich ekspertów. Otóż: „Armia zawodowa jest dostosowana do dzisiejszych wyzwań strategicznych i bojowych. W zagranicznych operacjach, których celem jest na przykład obalenie jakiegoś reżimu w Trzecim Świecie czy wytropienie terrorystów, sprawdza się dużo lepiej.” Dużo lepiej niż wojsko z poboru – (brytyjski ekspert Amyas Godfrey). Jednak gdyby doszło do klasycznego konfliktu, np. agresji jednego z sąsiadów, armia zawodowa nie wystarczy. Ekspert Godfrey radzi, by zawodowcy powstrzymywali napór wroga do czasu mobilizacji rezerw.

    A więc w razie zagrożenia niepodległości i granic trzeba będzie wezwać pod broń obywateli, którzy nie są żołnierzami zawodowymi. Powstanie wówczas pytanie: skąd wziąć na wojnę żołnierzy rezerwy, jeśli wcześniej nie szkolono ludzi w posługiwaniu się bronią?

    Minister Klich twierdzi, że nakłady na takie szkolenie są działaniem „nieekonomicznym” – „To wielkie marnotrawienie środków, bo żołnierz przychodzi do zasadniczej służby na 9 miesięcy i na tak krótki czas jego służby idą wielkie środki.” Minister chyba nie wie, że w rezultacie tego „marnotrawstwa” armia otrzymuje rezerwistę, którego w czasie konfliktu wojennego będzie można wysłać na front.

    W Europie są państwa posiadające armie zawodowe i takie, które preferują armie z poboru. Przy czym kryterium tego podziału nie jest zacofanie militarne danego kraju, skoro wojsko z poboru mają np. Austria, Norwegia, Finlandia, Turcja.

    Decyzja o rezygnacji z obowiązkowej służby wojskowej powinna wynikać z oceny zarówno położenia geopolitycznego (sąsiedzi), jak i geostrategicznego (co trzeba będzie bronić w razie wojny). Jeśli uznamy, że dla naszego państwa można wykluczyć bezpośrednie zagrożenie wojenne, a jedynym wariantem użycia sił zbrojnych jest wspieranie sojuszników poza granicami kraju – można znieść obowiązek służby wojskowej. Jeśli na granicach znajdują się obszary niestabilne lub generujące zagrożenia – armia narodowa i obowiązek służby wojskowej są konieczne.

    Polska nie ma takiego położenia jak Wielka Brytania, Włochy czy Hiszpania. W tej mierze bliżej nam do Norwegii, Finlandii i Turcji. Nie wolno zapominać, że dziś silniejszą armią od Polski dysponuje Białoruś. I chociaż nie tylko Polacy słyszą pogróżki ze strony rosyjskich generałów, to jednak z Kaliningradu dużo bliżej do Warszawy niż do Paryża czy Madrytu.

    W USA w okresie pokoju wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani, aby w razie konieczności powołać ich do wojska, przeszkolić i wysłać na front. Tak ma też być w Polsce. Tyle że Polska to nie USA. Amerykanie mają dużą armię zawodową i krajowy komponent sił zbrojnych (Gwardia Narodowa), umożliwiający masowe szkolenie rezerw. USA graniczą z Kanadą, Meksykiem i dwoma oceanami, więc nie występuje groźba bezpośredniego ataku.

    W przypadku Polski jest inaczej. Nie będzie dużej armii zawodowej, mamy gorsze położenie i w razie wojny nie będzie czasu na szkolenie rezerw. A więc – nie stać Polski na armię zawodową!

    O znaczeniu powszechnej służby wojskowej dla bezpieczeństwa państwa mówi też Konstytucja RP. „Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny” (art. 85 ust. 1). A ust. 2 dodaje: „Zakres obowiązku służby wojskowej określa ustawa”. Ustawa „o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej” w art. 1 stwierdza: „Obrona Ojczyzny jest sprawą i obowiązkiem wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej”.

    Zastanawiam się, w jaki sposób MON chce wykonać obowiązek powszechnej obrony, rezygnując ze służby wojskowej obywateli. Zapewne unikiem przed kolizją z normą konstytucyjną jest formuła „zawieszenia”, a nie zniesienia poboru. Ciekawe jednak, jak zostanie nazwana nowa ustawa o służbie wojskowej. Czy w art. 1 przeczytamy, że obrona Ojczyzny nie jest obowiązkiem każdego obywatela, a tylko tego, który zdecyduje się na zawodową służbę? A może takiej ustawy wcale nie będzie, skoro na stronie MON czytamy, że „Sejm pracuje nad tzw. małą nowelizacją ustaw o powszechnym obowiązku obrony”.

    Optymistyczne jest tylko jedno: co zostało zawieszone, można odwiesić.

    Obowiązująca ustawa o obronie Ojczyzny nie przywraca obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, ale powszechny obowiązek obrony pozostaje w mocy. Podstawowym sposobem jego realizacji jest „dobrowolne pełnienie służby wojskowej”. Ustawa przewiduje możliwość przywrócenia zasadniczej służby, ale wymaga to rozporządzenia Prezydenta RP na wniosek Rady Ministrów. Prezydent Nawrocki może takie rozporządzenie wydać – pytanie tylko, czy premier Tusk skieruje wniosek w tej sprawie?

    Prof. Romuald Szeremietiew
    Prof. Romuald Szeremietiew
    były wiceminister Obrony Narodowej

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    Arktyczna kapitulacja: Czy Dania sprzedaje nasze bezpieczeństwo?

    Czy bierność Danii wobec prowokacji na Bałtyku i w Arktyce to nowa norma? Analizujemy, dlaczego bezpieczeństwo Grenlandii jest kluczowe dla NATO i dlaczego USA nie mogą odpuścić tego regionu Rosji.

    Zdemoralizowani: Ukryty koszt wschodniego konfliktu

    Wojna niszczy zasady i moralność. Czy Polska jest gotowa na powrót weteranów oraz przeniesienie brutalnych nawyków z frontu na nasze ulice? Analiza zagrożeń, o których wielu woli dzisiaj milczeć.

    Czytać von Clausewitza ze zrozumieniem.* Wyzbyć się tego, co „roi się w mętnej wyobraźni”.

    Strategia obronna Polski wymaga powrotu do realistycznych zasad, które formułował Clausewitz; tylko świadome przygotowanie państwa zapewnia skuteczną obronę na kluczowej wschodniej flance NATO.

    Jeżeli Rosja odbuduje swój potencjał… Od hybryd do pełnoskalowej wojny?

    Rosja i Białoruś zakończyły manewry Zapad-25. Ćwiczenia odbywały się tuż przy granicy NATO i według ekspertów mogą wskazywać na przygotowania do nowego etapu rywalizacji z Zachodem.