Fizycy (profesjonalnie) i filozofowie (rozrywkowo) zastanawiają się jak pogodzić fizykę kwantową z ogólną teorią względności. Nic nie wychodzi! Nic się nie klei! Nie znam się na fizyce i filozofii, więc się wypowiem. Z przyjemnością.
Wyobraź sobie drabinę, a Ty siedzisz gdzieś na środkowych szczeblach. Jak patrzysz „w dół”, to spoglądasz w stronę poziomu Fundamentalnego (szukasz coraz mniejszych elementów świata: cząstek, atomów, kwarków, pętli, strun…). Jak patrzysz „w górę”, to spoglądasz w stronę poziomu Uniwersalnego, Kosmosu, całości poza którą nie ma nic.
Teraz wyobraź sobie, że ktoś lub coś (Bóg lub Natura) połączyła górę drabiny z jej dołem łącząc jej końce na przemian, tworząc wstęgę Möbiusa, przestrzeń która ma tylko jedną stronę. Nie ma Nieba, nie ma Piekła. Powstał „kołowrotek”, a Ty biegniesz ciągle do przodu goniąc swój ogon (cień). Jak chomik w okrągłej klatce…
Dokąd biegniesz? Nie wiesz. Jak długo biec będziesz? Aż padniesz z wycieńczenia. I po co?
Zatrzymaj się, usiądź wygodnie, zrelaksuj się, porozmawiaj z przyjaciółmi… Niczego więcej na tym świecie nie osiągniesz!
Tak wygląda teoria Uniwersalna teoria Fundamentalna na miarę chomika. Reszta to „ciemna masa” i „ciemna energia„.
Myślisz, że jesteś czymś (kimś) więcej niż chomik?
* tytuł pochodzi od rekacji M24






