Na kolanach przed „ą”, „eł” i „żet” – 185. rocznica urodzin Heleny Modrzejewskiej

    Date:

    Przyznaję: nie jestem obiektywna. Helenę Modrzejewską pokochałam, zanim jeszcze ją poznałam. A w każdym razie – zanim osiągnęłam wiek, by kompletować wiedzę i rozumowo oceniać dorobek artystów. Miałam kilka lat. Ktoś opowiedział mi anegdotę. To było tak: polska aktorka, w czasach gdy Polska jako państwo nie istniała, wyjeżdża do Ameryki. W kilka miesięcy uczy się języka a potem szturmem bierze amerykańskie sceny, zdominowane dotąd przez artystów innego kręgu kulturowego, o innej wrażliwości. Ameryka szaleje. Modrzejewska bywa, jest proszona, wielbiona, ustawiają się kolejki wielbicieli. Po jednym z bankietów – wydanym na jej cześć – ktoś proponuje, by wyrecytowała cokolwiek w swoim ojczystym języku. Wśród obecnych nie ma nikogo polskojęzycznego. A zatem nikt nie wie, co deklamuje, ale jest to tak wzruszające, że w kulminacyjnym momencie niektórzy płaczą. A potem napięcie jeszcze wzrasta – i Modrzejewska zdradza, że mówiła… polski alfabet. Oczywiście, dziś powiem, że to w niej, aktorce wszech czasów, była siła, która porywała serca ludzi w teatrach i nie tylko. Że taki talent rodzi się raz na sto, dwieście, może tysiąc lat. Ale wtedy, gdy byłam dzieckiem, historia ta zrodziła we mnie niezatarte przekonanie, iż siła tkwi… w polskim języku. Że te trudne dźwięki, których nie potrafi wymówić zdecydowana większość ludzkości, niosą w sobie tak potężny ładunek emocji, iż rzucają na kolana tych, którzy jeszcze przed chwilą stali twardo i hardo na swoich wyprostowanych nogach…

    Tyle anegdota i jej przesłanie. A jak wyglądała rzeczywistość?

    Portret Heleny Modrzejewskiej pędzla Tadeusza Ajdukiewicza z 1880 r., fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

    Aktorka urodziła się 12 października 1840 roku w Krakowie. Jej rodzina była na wskroś teatralna – skoro dwóch przyrodnich braci też związanych było ze sceną. Jednak od amatorskiego zamiłowania do perfekcjonizmu droga daleka, a droga Modrzejewskiej (taki pseudonim artystyczny wybrała, aby następnie w Stanach Zjednoczonych uprościć go na „Madjeska”) wiodła przez deski prowincjonalnych teatrzyków, przez scenę we Lwowie, przez Kraków, Warszawę – aż po San Francisco i Nowy Jork, a potem… potem otwarte były już przed nią wszystkie drzwi. By zdobyć taką pozycję nie tyle pracowała, co harowała. Aktorzy musieli wtedy przygotowywać się do nawet trzech premier w ciągu tygodnia, a jeśli role były znaczne – Modrzejewska z czasem grała tylko główne – to nietrudno wyobrazić sobie, jak wiele wysiłku to wymagało.

    Jej jednak sprzyjało to, czym została obdarowana przez Stwórcę. Miała charakterystyczną, wyrazistą twarz, nie tyle ładne, co wyjątkowe rysy, wyśmienitą postać i wrodzony talent do pięknego poruszania się. Emanowała siłą i spokojem. Potrafiła zawładnąć publicznością w sposób absolutny i bezdyskusyjny. Pomogła jej formacja w „szkole krakowskiej” Stanisława Koźmiana, w której zwracano uwagę na psychologiczną głębię i prawdopodobieństwo granych postaci, co w tamtych czasach było nowatorskie i stanowiło atrakcyjne przeciwieństwo do popularnego sposobu gry, który można określić mianem „histeryczny”. Madrzejewska nie była sceniczną histeryczką, furiatką ani aferzystką. Miała w sobie coś z potęgi wielkich, choć często tragicznych postaci Szekspira, coś z siły mitologicznych bogiń, ale jako znamienita artystka cudownie wcielała się też w role komediowe czy romantyczne. Nigdy nie spoczęła na laurach. Całe życie doskonaliła swój warsztat. Wykonywała ćwiczenia głosowe, dbała o kondycję fizyczną. A w granych postaciach szukała i eksponowała przede wszystkim piękno moralne.

    Jej prywatne życie było pełne cieni. Urodzona jako nieślubne dziecko – uważała za ojca tego, który prawdopodobnie nim nie był. Przeżyła pożar rodzinnej kamienicy. Potem związała się z 20 lat starszym, żonatym mężczyzną, który był przyjacielem rodziny. Urodziła mu dwójkę dzieci, ale młodsze, córeczka, zmarło. Wyszła za mąż, ale poprzedni partner upomniał się w brutalny sposób o ich wspólne dziecko: porwał syna, którego Modrzejewska odzyskała po zapłaceniu dużego okupu.  Ponieważ otwarcie krytykowała carski reżim, zabroniono jej wstępu na terytorium rosyjskie, dlatego nie mogła odwiedzać Warszawy. Pod koniec życia zaangażowała się w zbiórki na rzecz pomników i teatrów polskich. Wycofała się z aktorstwa w wieku 67 lat. Zmarła dwa lata później w 1909 roku, w Stanach Zjednoczonych. Jej szczątki sprowadzono do kraju i zgodnie z ostatnią wolą pochowano na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, obok matki artystki.

    Karolina Maria Paprocka
    Karolina Maria Paprocka
    karolinamariapaprocka@merkuriusz24.pl; Autorka przebywa obecnie na zwolnieniu zdrowotnym. Powyższy materiał jest częścią przygotowanej wcześniej serii artykułów i podcastów, które będziemy publikować w najbliższych tygodniach.

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    „Waleczny narodzie! Przestrzegam, użytkuj z czasu“ Stanisaw Staszic (1755-1826)

    Poznaj historię człowieka, który zmienił Polskę. Od "światłego skąpca" po narodową manifestację. Odkryj, dlaczego "Wzorowy obywatel" – Stanisław Staszic – do dziś inspiruje rzesze rodaków.

    Estetyka Oporu: Poczucie Smaku według Zbigniewa Herberta

    To nie Tusk stworzył chamstwo, to chamy ulepiły polityka. Odkryj potęgę smaku według Herberta – jedyny kompas, który pozwala odróżnić prawdę od fałszu i bronić wolności przed zalewem tandety.

    Władca słowa i buntownik z Harendy. W 165. rocznicę urodzin Jana Kasprowicza

    Jan Kasprowicz – chłopski syn, który został rektorem uniwersytetu i duchowym przewodnikiem pokoleń. Poznaj historię „władcy słowa”, który wciąż zachwyca potęgą tatrzańskiej liryki.

    Proszę nie straszyć Mickiewiczem! Refleksja w 170 rocznicę śmierci Narodowego Wieszcza

    Mickiewicz nie był ideałem, ale jego dzieła uczą, poruszają i kształtują polską tożsamość. Jak przekonać młode pokolenie, że „Pan Tadeusz” to więcej niż szkolna lektura?