11 grudnia 2025 roku w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej odbyła się debata poświęcona Polskim Grudniom. Okazją do refleksji stały się grudniowe rocznice – 55. rocznica Zbrodni Grudnia ’70 i 44. rocznica wprowadzenia stanu wojennego.
Streszczenie wypowiedzi oraz sylwetki prelegentów zamieszcza tysol.pl – link poniżej, więc jedynie kilka słów uzupełnienia:
Spotkanie ożywiło się po wystąpieniu red. Tadeusza Płużańskiego który poruszył temat braku odpowiedzialności w Polsce dla sprawców komunistycznych zbrodni. W nawiązaniu zwróciłem uwagę, że nie można się przecież temu dziwić w kontekście „grzechu założycielskiego” post PRL-u, który to twór określamy umownie jako III RP. A w rzeczywistości po 1989 w wyniku spisku zawiązanego w Magdalence po raz kolejny (pierwszy raz w 1944) zadano gwałt konstytucji kwietniowej (nigdy nie uchylonej) i zamiast przywrócenia ciągłości z II RP wciąż od tamtego czasu funduje się nam przepoczwarzanie PRL… A choćby post sowieckie kraje bałtyckie stać było na odwagę i restytucję swoich przedwojennych konstytucji. W Polsce zrobiono wszystko, aby do tego nie doszło i stąd po latach towarzysz Czarzasty odpowiadając W. Frasyniukowi w słynnych słowach to skonkludował:
„Wyście się z nami, k*a, przy okrągłym stole dogadali” a nie pokonali…**
A towarzysz Kiszczak kpił, cóż to za zwycięstwo Solidarności skoro wysokie emerytalne apanaże zostaną mu dopiero ograniczone po 25 latach od tzw. transformacji.
Ciekawy wątek wypłynął również podczas wspomnień p. Czesława Nowaka. Niewielu zwróciło na ten fakt uwagę, ale jedna z opowieści odnosiła się wprost do wręcz mitycznego wydarzenia dla strajkujących w 1988 jakim było zawiezienie do Warszawy p. Wałęsy vel Bolka na rozmowy z „policmajstrem” Kiszczakiem, czego dokonał własnym samochodem (oczywiście z własnym kierowcą) Abp Tadeusz Gocłowski. Strajkujący w sierpniu 1988 stoczniowcy i Ci wszyscy, którzy w stoczniach i innych zakładach a także na mieście wspierali ten strajk oczekiwali powtórki z Sierpnia 1980 kiedy to „władza” do nich się jednak pofatygowała… dowiedzieli się nagle i to z Radia Wolna Europa o porozumieniu Kiszczak – Wałęsa i o tym, że strajk jest już zakończony i że trzeba wychodzić… Jakie były wtedy reakcje, nietrudno się domyśleć… Wielu wciąż tamte chwile pamięta z goryczą w sercu!
Wreszcie należy wspomnieć choćby incydentalnie, że spotkaniu w Sali BHP towarzyszyła wystawa „Zbuntowana generacja” autorstwa Jana Hlebowicza, szczególnie mi bliska z racji tego że odnosi się ona wprost do działań najmłodszego pokolenia – z tych, które podjęły walkę z komunistyczną opresją i agenturą sowiecką w Polsce w latach 80. ub. wieku. Można by dłużej recenzować, ale sam fakt takiej wystawy i podjęcia tematu przez Instytut Dziedzictwa Solidarności cieszy, zwłaszcza mnie m.in. byłego działacza Federacji Młodzieży Walczącej.
Jednak po zapoznaniu się z nią nie sposób było nie zwrócić uwagi autorowi na swoisty lapsus, może uproszczenie (nie posądzam nikogo o złą wolę) jaki się pojawił na jednej z tablic. Otóż pojawiło się tam sformułowanie odnoszące się do antykomunistycznych działaczy w kontekście kontraktowych wyborów z 4 czerwca 1989, cyt.: „Część ugrupowań wzywała do ich bojkotu. Inni działacze decydowali się wspierać obóz solidarnościowy w kampanii wyborczej” (sic!).
Tymczasem do wyborów w 1989 jako tzw. strona opozycyjna (opozycja konstruktywna: termin ukuty wtedy na szybko) wystartował konkretnie Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie. Oczywistym historycznie jest, że nie było wtedy komitetu wyborczego który by reprezentował cały „obóz solidarnościowy”. Można by w temacie toczyć akademicką dyskusję. Ale przypomnijmy jedynie, że powstała wtedy Grupa Robocza Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” została pominięta jako ta nie konstruktywna, a szereg środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych (zarówno z prawej jak i lewej strony ideowej) zbojkotowało te niedemokratyczne wybory.
Powyżej opisany przeze mnie „lapsus” może się wydawać mało istotnym szczegółem i dla wielu może być niezrozumiałe o co w zasadzie spór… Jednak z takich uproszczeń i swoistej niefrasobliwej oceny historycznej wynikają potem konsekwencje i w zasadzie schizofrenia w jakiej żyjemy od 36 lat, gdzie oprawcy rodem z komunistycznego systemu podporządkowanego obcej narodowi władzy z sowieckiego nadania opływają w wysokie emerytalne apanaże i honory, a Ci którzy z nimi walczyli bardzo często klepią biedę…
No cóż, żyjemy w Kraju, gdzie choćby A. Michnik kazał nam się „odpier…” od gen. Jaruzelskiego i gdzie naiwna wdowa po gen. Kiszczaku próbowała sprzedać po śmierci swojego męża tajne archiwalne materiały (bezprawnie przechowywane) Instytutowi Pamięci Narodowej. Pomieszane z poplątanym!!!
Link: https://www.tysol.pl/a150963-polskie-grudnie-pamietamy-wazna-debata-w-historycznej-sali-bhp






