Wychowanie patriotyczne albo gender!

    Date:

    Trudno wyczuć, w jaki sposób Władysław Kosiniak-Kamysz będzie chciał kształtować w młodych ludziach postawy patriotyczne. Ale po ośmiu latach rządów PiS taka zapowiedź PSL musi wzbudzać niepokój – oto krótki wstępniak z „Rzeczpospolitej” do artykułu o pomyśle PSL dotyczącego wychowania patriotycznego, które ma być prowadzone (jeszcze nie wiadomo jak) w szkołach. Samo wrzucenie pomysłu wychowania patriotycznego zmroziło świat liberalno-lewicowy, który właśnie szykuje się (w szkołach) do genderowej rewolucji i jakieś wychowanie patriotyczne jest im potrzebne jak drzazga pod paznokciem.

    Rzadko zgadzam się z liderem PSL, ale tym razem jestem ZA a nawet ZA do kwadratu. Dlaczego? Formowanie narodu (tak, nie bójmy się użyć tego słowa) jest procesem długofalowym i wielopoziomowym. Długofalowym, bo zaczyna się od najmłodszych lat (w formie zabawy), a kończy, gdy przymykane jest wieko trumny (i starzec może być groźny, gdy potrafi nacisnąć spust). Czasami nawet po śmierci człowiek – dorobek jaki po sobie zostawił – odgrywa rolę narodowotwórczą (patrz dzieła naszych Wieszczy, genialnych Kompozytorów, czy wreszcie dokonania harcerzy z Batalionów „Parasol” czy „Zośka”). Oni wszyscy  już nie żyją, a nadal inspirują polską elitę (nie mylić z politykami). Jest to proces również wielopoziomowy, bo swoją rolę powinny odgrywać w nim: rodzina, szkoła, wojsko, Kościół oraz polityka historyczna państwa. Najlepszym przykładem jest tutaj Pokolenie Kolumbów, które dwaj okupanci ścigali i z pasją mordowali, bo wiedzieli, że oni niosą w sobie Polskę. Dopóki oni żyją – Polska też żyje.

    I teraz przejdźmy do tego wychowania patriotycznego. Już kiedyś napisałem, że jeżeli Polacy nie będą chcieli walczyć, narażać swojego zdrowia i życia dla Rzeczpospolitej, to Kosiniak-Kamysz i każdy inny minister obrony narodowej może kupić dla wojska co mu tylko w duszy zagra: rakiety, czołgi, helikoptery, a nawet stację kosmiczną lub bazę na Księżycu. Do tego wszystkiego potrzebny jest operator, który potrafi to wszystko sprawnie obsłużyć i jest gotowy poświęcić swoje życie (a jeszcze lepiej życie przeciwnika), by bronić swojej ojcowizny, a w szerszej perspektywie Ojczyzny. Obywatel musi wiedzieć czego broni i wierzyć, że chroni wartości ważniejsze niż jego własne życie. I ta wiedza nie bierze się znikąd: ona jest przekazywana przez wyżej wymienione instytucje i jest również wypadkową doświadczeń na linii państwo-obywatel. Inaczej rzecz ujmując, państwo chroni i dba o obywatela w czasie pokoju, obywatel ma obowiązek bronić państwo w czasie, kiedy ono znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

    Słyszałem głosy już zatroskane o los „indoktrynowanych” dzieci, które będą (chyba) uczone Roty czy też (dajmy na to) wiersza Władysława Bełzy „Katechizm polskiego dziecka”. Tak, to może szokować progresistów, którzy już ubierają szpilki na owłosione kopyta, by nieść dzieciom nową nowinę (jakże ważną i niezbędną wiedzę), że pan z przyrodzeniem też może czuć się kobietą i ma niezbywalne prawo urodzić dziecko, o czym już wcześniej anonsowali genialni wizjonerzy z Monty Pythona. Prorocy naszych czasów!

    Rzeczywistość stała się bardziej absurdalna niż ich skecze. Panu ministrowi Kosiniakowi- Kamyszowi życzę szerokiej drogi, bo jeżeli Rzeczpospolita ma kiedyś mieć kim walczyć, to właśnie rozpoczyna pan pierwszą bitwę. Wewnętrzną bitwę.  

    Henryk Piec
    Henryk Piec
    h.piec@merkuriusz24.pl

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

    Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

    Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

    Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

    Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

    Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

    Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

    Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.