14 września 2025 roku – gra Tuska o wyportkowanie Polski*

    Date:

    O wzmożeniu tym razem regirungsführera, czyli o narastającym pragnieniu naśladowania Zełenskiego

    Jak zawsze wskazuję, że warto nie formułować opinii zbyt szybko – bo w obecnym natłoku kłamstw, którymi ordynarnie posługują się w większości politycy, łatwo wyjść na durnia. Ot choćby, całkiem sporo i nawet często rozsądnych ludzi uznało, że w obliczu potencjalnych i już namacalnych zagrożeń premier Tusk coś zrozumiał i że pojęcie jedności narodowej w sytuacjach trudnych, to jest jednak coś, co mimo wszystko posiada. I starał się robić takie wrażenie, ale zapału starczyło na jakieś 36 godzin. Niektórzy powiedzą, że to i tak dużo jak na niego, ale zostawmy żarty na boku. Sprawy są naprawdę poważne, a cała natura regirungsführera wypłynęła po owych 36 godzinach. Zaczęło się szukanie winnych po stronie PiSu, dostało się też Nawrockiemu, ale największa „ofiarą” tej furii regirungsführera padł oczywiście D. Trump. Razem ze swoim Mr Apfelbaumem rzucili się bezmyślnie na amerykańskiego prezydenta, widząc tylko w tej swojej kabaretowej szarży jakąś drobną możliwość zepchnięcia na kilka minut do defensywy znienawidzonych, krajowych rywali. To, że po raz kolejny ośmieszyli się – już nie tyle wobec Ameryki, bo tam przecież nikt nie zwraca na nich uwagi, ile przed swoimi, tu w Europie, to też przestaje mieć znaczenie. Jedna kompromitacja więcej, jedna mniej – nie robi różnicy. Tu zresztą też już nikt ich poważnie nie traktuje.

    Aby spuentować krótko ten wątek, przypomnę jedynie, że szef NATO – kumpel Tuska i Mr Apfelbauma – holenderski geniusz Rutte, wypowiedział się następująco: „nadal trwa ocena czy wtargnięcie rosyjskich dronów do Polski w nocy z wtorku na środę było celowe, czy też nie. Z dnia na dzień zdobywamy więcej informacji. W momencie, gdy będziemy mieli pełne wnioski i będziemy mogli się nimi podzielić z innymi, to to zrobimy, ale nawet tego nie jestem pewien, ponieważ wszystko zależy oczywiście od tego, co odkryjemy”. Tego bełkotu, nasi „wodzowie” jakoś nie zauważyli, a nawet gdyby, to wiadomo – przecież to bełkot przyjacielski, solidarnościowy.

    Ta wypowiedź dowodzi jednego – w NATO nic się nie zmieniło. Przypomnę, że kiedy kilka lat temu trwał podobny cyrk z ruską/ukraińską rakietą, która latała sobie po naszym pograniczu, ówczesny inny geniusz (w odróżnieniu od liberała z Holandii, tamten był norweskim neobolszewikiem) Stoltenberg bredził, że NATO nie ma procedur na takie sytuacje i musi nad tym „popracować”. Ale ponieważ na jakiś czas ruscy zaprzestali takich testów, to „temat zszedł z agendy”. No, ale żeby było jasne – wszystkiemu winien jest Trump.

    To wszystko można byłoby oceniać w kategoriach jakiegoś zwykłego debilizmu, ale niestety coraz więcej wskazuje na to, iż to robienie z siebie idiotów ma wyraźny cel. I tu wracam do wątku zasygnalizowanego w ostatniej części mojego poprzedniego wpisu. Czyli jak mawiał klasyk – kasa misiu, kasa.

    Ruski atak był – skądinąd to zastanawiające – ściśle skorelowany z wiedeńską naradą tzw. bogatych krajów Unii w sprawie uzgodnienia ich wspólnego stanowiska w sprawach budżetowych. W spotkaniu tym wzięli udział przedstawiciele Holandii, Danii, Finlandii, Szwecji, Austrii, Niemiec i… Francji. Koalicja skąpców – jak się ich określa – nawet nie kryła się z tym, że celem tej narady jest po prostu wyportkowanie Polski i Włoch z dużych pieniędzy unijnych. Wiele tłumaczy tu uczestnictwo Francji. Kraj ten znajduje się w stanie wybuchowym, a katastrofa finansów publicznych już jest faktem. Kraj jest niezdolny do wypracowania swojego budżetu na przyszły rok i jest całkowicie sparaliżowany politycznie. Innymi słowy, Francji grozi katastrofa na wzór grecki, ale konsekwencje tej katastrofy będą dla strefy Euro i całej Unii atomowe. W pewnym sensie zatem zrozumiałe jest, że „skąpcy” szukają sposobów, aby widmo tego Armagedonu chociaż oddalić. Przy niemieckich problemach podobnej natury, choć jeszcze nie w tej skali, trzeba szukać – jak to kiedyś napisałem – jeleni. Polska i Włochy nadają się tu idealnie, aby w pierwszym rzucie ograniczyć ich – tradycyjnie największe obok Hiszpanii – udziały w środkach pozyskiwanych z Unii. Z mniejszymi jelonkami zrobi się to łatwiej, więc skupić się trzeba na tych dwóch.

    Operacja w stosunku do Polski ma dwa wymiary. Po pierwsze środki z tzw. SAFE (o ile zostaną uruchomione, o czym przyjdzie jeszcze napisać), które regirungsführer pokazał jako wielki sukces, i tak w większości zasilą przemysł francuski i niemiecki, bo tak skonstruowano mechanizm ich wydatkowania. Tusk, jak już się to okaże, będzie robił taką samą mądrą minę, jak w przypadku Mercosuru (tu mimo jego „intensywnych działań”, kwestia jest już pozamiatana, „bo nie udało się zbudować mniejszości blokującej”). Resztę „skąpcy” wydrenują od nas przy pomocy nowej formuły polityki spójności i polityki rolnej.

    Innymi słowy – rozpoczęte we Wiedniu wałki brukselskiej szulerni w ogóle nie zostały właściwie w Polsce dostrzeżone. Ten mało wyrafinowany kolejny skok na naszą kasę (bo w końcu nasze składki do Unii ciągle rosną i są naprawdę już niemałe), został przykryty zachodnioeuropejską „szlachetnością” i „solidarnością”. Francuzi podrzucą trzy zdezelowane myśliwce (chociaż nie bardzo wiadomo kiedy), Holendrzy opędzą się dwoma F35 (których za chwilę będziemy mieli kilkadziesiąt, o koreańskich odpowiednikach nie wspominając), zaś Niemcy „przedłużą” pobyt baterii Patriotów w Jasionce (bo jak wiadomo, to najważniejszy dla bezpieczeństwa Polski punkt).

    Sytuacja ta pokazuje jak w soczewce, o co chodzi w tej zagrywce z „pomocą” dla Polski.

    Ja naprawdę nie jestem w stanie uwierzyć, że Tusk i Mr Apfelbaum są aż tak głupi, żeby tego nie dostrzegać. Żeby na rzecz tej „solidarności”, atakować jedynego sojusznika jakiego realnie mamy – Stany Zjednoczone i ich prezydenta. Nie wierzę w to, ale w konsekwencji tej niewiary można przyjąć już tylko jedno wytłumaczenie tej postawy. Niech każdy sobie dopowie.

    * tytuł pochodzi od redakcji M24

     

    prof. Grzegorz Górski
    prof. Grzegorz Górski
    Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny m.in. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Toruńskiej Szkoły Wyższej – Kolegium Jagiellońskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu.

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    Niby niewiele, ale całkiem sporo. Czy na członkostwie w Radzie Pokoju można coś zyskać?

    Prezydent Karol Nawrocki przechodzi do konkretów. Czy wejście do Rady Pokoju Donalda Trumpa to tylko kosztowny prestiż, czy realna szansa na stałą bazę USA? Poznaj kulisy gry o polskie bezpieczeństwo.

    Nie należy bać się wyzwań. Polska w Radzie Pokoju Trumpa? Czas na egoizm narodowy!

    Donald Trump zaprasza Polskę do Rady Pokoju. Czy wejdziemy do gry z gigantami, czy wybierzemy rolę pionka? Poznaj analizę twardej gry o interes narodowy, w której nie ma miejsca na sentymenty.

    Duch i ciało PRL-u mają się świetnie. Adam Borowski do więzienia!

    W III RP wracają standardy z czasów komuny. Adam Borowski skazany na bezwzględne więzienie za udział w debacie. Czy w państwie Tuska i Giertycha wolność słowa to już tylko wspomnienie?

    Tragifarsa o Grenlandię. Szufle, psy i aikido: Europejska „potęga” rusza na mroźny front

    Amerykanie chcą „zajumać” kawałek Danii, a Europa odpowiada... 15 żołnierzami i psimi zaprzęgami. Zobacz, jak wygląda tragifarsa o Grenlandię w wykonaniu Macrona, Sikorskiego i unijnej lewicy.