Jakimowicz z krzyżem. Redaktor Emilka gryzda

    Date:

    Pan Jakimowicz ani mi brat ani swat, ot człowiek srebrnego ekranu, za którym niezbyt przepadałem. Pan Jakimowicz występował w towarzystwie pani Ogórek, więc oko można było swobodnie zawiesić. Na pani Magdzie oczywiście. Po zmianie władzy, kiedy u steru rządów stanęli uśmiechnięci Polacy, p. Jakimowicza kopnięto tam, gdzie słońce nie dochodzi. A może kopnięto go wcześniej, ale nie zarejestrowałem, co wskazuje moje całkowite désintéressement ową postacią. A nie – przepraszam – później p. Jakimowicz pojechał na Białoruś, gdzie śmiał był napisać kilka ciepłych słów o panującej tam czystości i obfitości na sklepowych półkach. W Polsce dopadł go za to okrutny hejt i batożenie. Słusznie! Gdyby pojechał w towarzystwie p. Ogórek, to byłoby na co popatrzeć i palce lizać. A tak Jakimowicz na tle pieczonej riażenki (sfermentowane mleko)! Fuj, po trzykroć fuj.

    Ale do rzeczy. Jeden z plotkarskich portali (nie pamiętam czy „Wyborcza”, czy TVN24) napisał że: „Jakimowicz został przyłapany przez paparazzi na udziale w drodze krzyżowej kontrowersyjnych Żołnierzy Chrystusa. Celebryta pomagał dźwigać drewniany krzyż, a następnie oddał się modlitwie”. Szok! „Przyłapany” –  wicie, rozumicie, gdzieś tam po krzakach krył się, kanałami się przedzierał, dłonią twarz zakrywał, ale w końcu nasi dzielni „czekiści”. przyłapali go na gorącym uczynku. I pstryk! Jest. „Wziął udział w męskiej drodze krzyżowej organizowanej przez kontrowersyjną grupę o nazwie Żołnierze Chrystusa. Paparazzi zauważyli go w tłumie. Najpierw wraz z innymi uczestnikami niósł duży drewniany krzyż przez ulice Warszawy, a później klęknął, aby oddać się publicznie modlitwie”. Przechodzi ludzką wyobraźnię! I ukląkł? A jakby tak na dywaniku czołem pukał w ziemię, to by było OK? Żeby sprawa była jasna. Nic nie mam do wyznawców Allaha, ich modlitwa, ich sprawa. Zastanawiam się nad galopującą durnotą polskich pismaków. I dlaczego to Żołnierze Chrystusa są grupą kontrowersyjną?  Durnota śpieszy nam wyjaśnić:  „Grupa ta od długiego czasu jest jednak przedmiotem dyskusji: zarzuca się jej radykalność, „militarną” otoczkę prowadzonych działań i forsowanie mocno konserwatywnego punktu widzenia”. Tak więc kontrowersyjność owej grupy polega na jej „militarnej otoczce”, ale nie wytłumaczono czytelnikowi na czym ta „otoczka” polega? Czy Jakomowicz obiera ziemniaki tępym nożem czy ostrym bagnetem, czy samotnie salutuje do lustra,  a może – nie daj Boże – magazynuje wojskowe racje żywnościowe? To ostatnie byłoby najgorsze! I co najważniejsze –  Żołnierze Chrystusa są „mocno konserwatywni”. No, jak publicznie klękają, to muszą by mocno konserwatywni – taki nasz siermiężny ciemnogród.

    Będę teraz płakał i nad Jakimowiczem, i nad panią Emilką, która te pierdoły pięknie wysmarowała. Będą z niej (Emilki) ludzie… jeszcze się śmiali. Wspaniały „materiał” na przyszłą żurnalistkę!

    Konrad Dziecielski
    Konrad Dziecielski
    k.dziecielski@merkuriusz24.pl

    Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Subskrybuj

    spot_imgspot_img

    Popularne

    Więcej w temacie
    Powiązane tematy

    Tydzień z bata 12.01.26 – 16.01.26 – satyryczny przegląd wydarzeń

    Prezydent na Jasnej Górze, opozycja na Węgrzech, a Polska 2050 w cyfrowym niebycie. Gospodarka pędzi ku ścianie, za to lód ucieka do USA. Zapraszamy na cotygodniową farsę, gdzie absurd goni absurd!

    Tydzień z bata 05.01.26 – 09.01.26 – satyryczny przegląd wydarzeń

    Trump porywa Maduro, prąd drożeje, choć tanieje, a jasnowidz Jackowski już wie, co czeka Nawrockiego. Sprawdź nasz ostry przegląd wydarzeń – tu nikt nie ma taryfy ulgowej, od rządu po lewicę!

    Tydzień z bata 15.12.25 – 19.12.25 – satyryczny przegląd wydarzeń

    Przedstawiamy zestawienie absurdów z kraju i świata. Od politycznych roszad po walki w klatkach – tylko u nas komentarze celne i bez kompromisów.

    Karp jako obywatel. Krótka historia długiego absurdu

    Karp jeszcze milczy, ale debata już bulgocze. Gdy rozum traci kartę wstępu, a powaga idzie na urlop, karp zaczyna wyglądać na najstabilniejszy punkt rzeczywistości publicznej.