Dzień Hańby: 3 września 1939 roku – zdrada francuskiego i brytyjskiego sojusznika

Date:

Najlepiej wchodzić w koalicje, które wcześniej sprawdziliśmy „bojem”. Spójrzmy na Francję i Anglię, z którymi dzisiaj tworzymy Pakt Północnoatlantycki. We wrześniu 1939 roku to byli nasi wierni koalicjanci, którzy zapewniali, że gdy tylko III Rzesza zaatakuje Rzeczpospolitą, to nam pomogą. Nie pomogli. Polska spłynęła krwią. Kiedy 3 września Paryż i Londyn wypowiadały wojnę Berlinowi, niemieckie dywizje pancerne pełną parą szarżowały na stolicę Polski. Gdy tylko wiadomość o decyzji Francuzów i Brytyjczyków dotarła do Warszawy, jej mieszkańcy oszaleli z radości. Zwycięstwo wydało się być tak blisko, a marszałek Śmigły-Rydz już pucował białego konia na defiladę pod Bramą Brandenburską. Wszystko to na nic…

1939
Dzień Hańby: 3 września 1939 roku - zdrada francuskiego i brytyjskiego sojusznika 3

W roku 1939 świat nie zdołał uniknąć katastrofy jedynie dlatego, że 110 dywizji, które posiadali Francuzi i Anglicy, pozostało całkowicie bezczynnymi wobec 23 dywizji niemieckich. Po ataku Niemiec na Polskę wojska Rzeczypospolitej, spychane na wschód i do centrum, prowadziły wojnę obronną. Naszym zadaniem, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z aliantami, było przetrwanie i utrzymanie frontu do czasu, aż alianci zadadzą Niemcom decydujące ciosy na froncie zachodnim. Jednak alianci nie zamierzali nic zrobić.

3 września był dla Polaków dniem radości i triumfu. Po wystąpieniu radiowym Józefa Becka, w którym informował Polaków o zbliżającej się pomocy aliantów, tego samego dnia na ulice stolicy wyszła ludność Warszawy. Rozpoczęły się manifestacje przed ambasadami Francji i Anglii, tłum skandował: „Niech żyje nasz sojusznik!”. Nikt wówczas nie znał pojęcia, które dzisiaj historycy określają „dziwną wojną”.

Józef Beck, minister spraw zagranicznych, starał się wyjaśnić sytuację, w której znalazło się polskie państwo. Dodawał otuchy obywatelom i zapowiadał, że to Polska cieszy się poparciem na arenie międzynarodowej – jako kraj, który został napadnięty. „Już to, co dziś jest powszechnie znane, wystarczyło, ażeby nasz kraj walczący odważnie z najazdem otoczyć sympatią i uznaniem całego cywilizowanego świata. Jest rzeczą wiadomą wszystkim i przez nikogo rzetelnie na sprawę patrzącego niepodawaną w wątpliwość, kto był napastnikiem, jakie motywy ożywiają każde z tych dwóch państw, które dziś stanęły naprzeciwko siebie z bronią w ręku” mówił min. Beck. Oddajmy mu głos: (można odsłuchać tutaj: link)

Generał Louis Faury, szef francuskiej misji wojskowej w Polsce, wspominał rozmowę z dwoma innymi francuskimi generałami, która odbyła się w sierpniu: „Poruszam następnie kwestię, która nie dawała mi spokoju… Jeśli Polska stanie się przedmiotem agresji, to jedynie ofensywa wojsk francuskich będzie w stanie zmusić Niemców do zelżenia ich duszącego uścisku. W jakim terminie rozpocznie się ta ofensywa? Milczenie. Następnie gen. Georges daje do zrozumienia, że armia francuska nie jest zdolna do podjęcia ofensywy i że nie ma możliwości określenia terminu, w którym będzie ona gotowa do działania na wielką skalę. Do tego czasu mogą wchodzić w rachubę jedynie defensywne lub ograniczone działania zaczepne”.

Polacy byli przygotowani na tę francuską ofensywę. Jak mówi historyk, prof. Janusz Osica: „Mało kto wie, że przygotowaliśmy znacznym kosztem wyrzeczeń całą sieć lotnisk m.in. na terenie Wielkopolski, gdzie wahadłowo miały lądować bombowce francuskie, bombardujące Niemcy i lądujące w Polsce. Miały one zaopatrywać się u nas w benzynę i zabierać pewien ładunek bomb”. Nikt na tych lotniskach nie wylądował.

Profesor Jan Karski pisał: „Bezczynność zachodnich sojuszników podczas kampanii wrześniowej zaskoczyła Polaków i stała się później przedmiotem kontrowersji i wzajemnych oskarżeń. Z chwilą gdy wojna się skończyła, stało się oczywiste, że wstępna francusko-brytyjska strategia wojenna została źle zaplanowana. Przy zaangażowaniu głównych sił niemieckich w Polsce, Francja i Wielka Brytania miały ogromną przewagę nad tymi wojskami, które Hitler pozostawił na froncie zachodnim. (…) ponieważ większość niemieckich dywizji walczyła w Polsce, armia francuska miała kolosalną przewagę liczebną. Marszałek polny Wilhelm Keitel i generał Alfred Jodl autorytatywnie oświadczyli na procesie norymberskim, że Wehrmacht odnoszący takie sukcesy w osobnych kampaniach przeciwko Polsce, a później przeciwko Francji mógłby nie sprostać wojnie na dwa fronty w roku 1939.

zdrada sojuszników, 1939
Dzień Hańby: 3 września 1939 roku - zdrada francuskiego i brytyjskiego sojusznika 4

12 września 1939 odbyła się tajna konferencja w Abbeville. Protokoły z jej obrad do dzisiaj nie zostały w całości ujawnione. Znamy tylko ich wyjątki, z których wynika, że Najwyższa Rada Wojenna Wielkiej Brytanii i Francji zdecydowała, że nie zostaną podjęte obiecane Polakom działania zbrojne na froncie zachodnim. W obecności premierów Chamberlaina i Daladiera podjęto decyzję o rezygnacji z przeprowadzenia działań powietrznych przez siły Wielkiej Brytanii.

Nieodżałowanej pamięci prof. Paweł Wieczorkiewicz mówił, że w smutnym polskim wrześniu był jeden jasny moment: 3 września, dzień kiedy to Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę III Rzeszy. Za deklaracjami sojuszników, za ich pustymi słowami, nic się jednak nie kryło. Słowa, słowa, słowa…  Oddajmy zresztą głos nieodżałowanemu śp. Panu Profesorowi: (można odsłuchać tutaj: link).

„Można było wejść jak w masło w pozycje niemieckie, można było rozstrzygnąć wojnę w 1939 roku. Trochę zdecydowania i charakteru” – pisał w swoich pamiętnikach jeden z najwybitniejszych dowódców alianckich, francuski marszałek Alphonse Juin. – Co za hańba, co za wstyd, co za głupota zarazem. To idealna sytuacja, wręcz modelowa, w której można było pobić przeciwnika wychodząc na jego odsłonięte tyły. Przy tym zdrada wiernego przyjaciela”.

I na koniec raz jeszcze przywołać należy słowa min. Becka z przemówienia z 3 września 1939 r. „Sympatia i uznanie wolnego świata” nie zastąpią patriotycznego wychowania, które stanowi fundament silnej armii gotowej w każdej chwili przegryźć grdykę napastnikowi. I to dedykuję – pro memoria – tym wszystkim politykom, którzy jeszcze myślą.  

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Architekci amnezji i bezimienne doły. Dlaczego Witold Pilecki musiał zniknąć z kart historii

"nie opłakała ich Elektra nie pogrzebała Antygona" Zbigniew Herbert W życiu...

Bratobójczy ogień, Radio „Wanda” i stalinowska cenzura. Cena, jakiej zażądało Monte Cassino

Mit, który zrodził się we krwi. Zamiast pompatycznej laurki – bratobójcze strzały, psychologiczne gierki i żołnierze Andersa, którym ojczyzna odpłaciła zdradą. Tak wyglądało Monte Cassino.

Między honorem a katastrofą. Dlaczego Józef Beck odrzucił pakt z Hitlerem i zapłacił za to Polską?

Józef Beck odrzucił pakt z diabłem, wybierając honor. Dziś krytycy widzą w nim tchórza. Czy ustępstwa wobec III Rzeszy ocaliłyby Polskę, czy zgotowałyby nam los niewolników?

Zamach majowy. O tym, że mniejsze zło jest gorsze od mniejszego dobra.

Historia wybacza zwycięzcom, ale zamach majowy to żaden triumf. To krwawy pucz, który zastąpił kruchą demokrację republiką kolesi, brukując niekonstytucyjną drogę do narodowej katastrofy w 1939.