Żadnych mrzonek panowie! Barack leci do Bara(c)ku

Date:

Wydawałoby się, że wulkan islandzki po raz kolejny zakłóci lot przywódcy USA do Europy, okazuje się jednak, że są erupcje i erupcje. Jedne nie pozwalają dotrzeć liderom świata zachodniego do naszej peryferii, inne z kolei jak najbardziej. Może nawet sprzyjają? Ale nie mówmy hop. Prezydent Obama dotarł na razie do Irlandii, może do Polski nie doleci. Chyba, że w tej Irlandii wsiadłby w autobus relacji Dublin – Białystok i w towarzystwie polsko – irlandzkich gastarbeiterów, via Kanał La Manche, przybył do naszego nieszczęśliwego kraju, wypatrującego go niczym Jutrzenki. To byłby złoty interes dla wybranego przez amerykańskie służby przewoźnika. Wszak na wynajęciu jednego autokaru by się nie skończyło. Amerykanie, w przeciwieństwie do Polaków, przepraszam zapędziłem się, polskojęzycznych funkcjonariuszy służb wszelakich – dbają o bezpieczeństwo swojego prezydenta. Dlatego jednym jechałby prezydent Obama we własnej osobie, w drugim jego sobowtór, w trzecim pies i kucharz (może w odwrotnej kolejności) a w czwartym specjalna brygada antyterrorystyczna posiadająca wszelkie możliwe, wystawione przez siebie, licencje na torturowanie i zabijanie (na śmierć!). Druga brygada, a może i cała dywizja, obstawiałaby w tym czasie całą trasę Dublin – Białystok, tak, aby nikt nie zakłócił podróży dostojnego gościa i aby nawet przysłowiowy bezpański pies z kulawą nogą nie naszczał na szosie, stwarzając tym samym zagrożenie terrorystyczne dla konwoju.

Ale to są standardy zgniłego imperialistycznego Zachodu. Gdzież nam do nich. My w naszym peryferyjnym raju delegacje naszego prezydenta potraktowaliśmy, jak konwój z kartoflami, jadącymi na targ. O pardon! Takiego transportu każdy rolnik strzeże jak oka w głowie! Aby broń Boże żaden ziemniak nie zgubił się po drodze. A tu cała delegacja lecąca Tupolewem dostała się w ręce – nie wiadomo kogo. Nawet nie wiadomo na pewno czy mgła wtedy była czy nie. Tak czy owak – standardy między Wschodem a Zachodem nadal się różnią, mimo konwergencji ustrojów politycznych. Maturzystom po nowej maturze przypominam, że słowo konwergencja oznacza. a zresztą, sprawdzicie w googlach.

Tymczasem komentatorzy mediów „zaprzyjaźnionych” i „tych drugich”, zastanawiają się intensywnie, co przywiezie nam Obama? Może strój kowbojski (gdy byłem chłopcem mówiłem kombojski)? Może colta na kapiszony? Może pióropusz indiański (działacze Ruchu Autonomii Śląska powiedzą zdaje się indianerski)? A może wydanie Koranu w gwarze Afroamerykańskiej? Sam jestem ciekaw niezmiernie tych podarków. Ale coś mi się wydaje, czuje jakiś taki egzystencjalny lęk, że Obama w prezencie przywiezie nam. Bara(c)k. Tak, tak nie pomyliliście się drodzy czytelnicy – Bara(c)k. Prezydent USA przyjedzie do naszego nieszczęśliwego kraju, aby przyklepać nasz powrót do Baracku dawnych krajów socjalistycznych, dowodzonego przez miłującą pokój Federację Rosyjską (dawniej ZSRR). A przy okazji różni geszefciarze pozałatwiają sobie tu swoje interesy z tubylczą ekipą nadzorującą z łaski Kremla, egzystencję tutejszych murzynów (wszelkich odcieni). Śledźmy zatem uważnie jakie będą pierwsze słowa umiłowanego przywódcy świata Zachodniego, pogromcy Bin – Ladena i czy przypadkiem nie zabrzmią podobnie jak słowa jednego z carów (maturzyści google na start): „Żadnych mrzonek Panowie”.

Opublikowano: 24.05.201 r.

Śp. Łukasz Kołak
Śp. Łukasz Kołak
“Moją ojczyzną jest Polska Podziemna, walcząca w mroku, samotna i ciemna”.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

„Grały w Nim różne żywioły”. Pożegnanie Arka

Poruszające wspomnienie o Arku autorstwa Marcjusza Kwidzyńskiego. Osobiste pożegnanie przyjaciela, pasjonata historii i rozmówcy, w którym grały różne żywioły. Przeczytaj to wyjątkowe świadectwo.

Co tam myśli sobie Braun? Na pomoc chińskim bolszewikom!

Grzegorz Braun w swojej internetowej gawędzie krytykuje rząd za etatyzm i wielkie budowle, jednocześnie chwaląc chińskie inwestycje w Polsce – kontrowersyjna wizja wolnego rynku i etyki publicznej.

Kto wywołał wojnę? Wiadomo Polacy! Sojusz nazizmu i socjalizmu

Rosyjskie zarzuty wobec Polski ujawniają propagandowe przekłamania i starcia narracji historycznych, budząc emocje w debacie publicznej.

Gdy obraduje Sejm moje życie jest zagrożone! Palikot za bardzo się wtrąca…

Autor polemizuje z Januszem Rolickim, zarzucając mu hipokryzję wobec Kościoła. Twierdzi, że wartości, które redaktor uważa za oczywiste, wywodzą się właśnie z nauki Kościoła.