Osobowość prawna Odry, czyli jak ideologia robi z Polski skansen

Date:

 Z Jarosławem Sachajko, posłem z koła Demokracja Bezpośrednia rozmawia Henryk Piec.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy przyznającej Odrze osobowość prawną. Pan poseł zechce mnie uszczypnąć…

Nie ma takiej potrzeby. Potwierdzam, że taki projekt trafił do Sejmu …

Czy my żyjemy w świecie, który da się jeszcze jakoś racjonalnie opisać?

Ujmę to tak, ludziom – z dobrobytu – przewraca się w miejscu, gdzie kończy się kręgosłup, a zaczyna strefa spoczynku. Na zachodzie ten proces rozpoczął się znacznie wcześniej, a u nas kilka lat temu, gdy poziomem życia zaczęliśmy doganiać zachód.

W filmie „Kingsajz” Juliusza Machulskiego z 1987 roku jest scena, w której Nadszyszkownik Kilkujadek (w tej roli Jerzy Stuhr) wypowiada słynne słowa: „Popowiększali się i w dupach się poprzewracało. Za dobry byłem!”

 Ujął pan to dosłownie, co mnie nie wypada.

A proszę bardzo. Wracając do tego projektu, to podpisało go aż 93 tysiące sygnatariuszy! Czy naprawdę tak trudno połączyć dwie kropki? Jeżeli dzisiaj będzie można nadać osobowość prawną Odrze, to jutro Morzu Bałtyckiemu, a pojutrze…strach pomyśleć! Patrzę właśnie w okno, a tam widzę Księżyc.

Czy łatwo połączyć dwie kropki? To nie musi być czynność taka łatwa, jak panu się wydaje. Pamiętam PRL i wiem, że mleko pochodzi od krowy, a nie od kartonu. Używam pewnego uproszczenia, by pokazać to, co dla starszego pokolenia było i jest oczywiste, dla naszych następców, którzy wzrastają w złotym okresie rozkwitu Polski, takie oczywiste już nie jest. Oni zostali przekonani przez środowiska liberalno-lewicowe, że należy wnieść ekologię na ołtarze i bić przed tym bożkiem – zupełnie nieprzytomnie – czołem. Żeby sprawa była jasna – tak, ekologia jest ważna, ale równie ważne jest, co kryje się pod tym pojęciem. Otóż tzw. ekolodzy uważają, że człowiek powinien przyrodę zostawić w spokoju, a ona sama sobie poradzi. I tak kiedyś było – spłonął las i po 100 latach na tym samym miejscu stał nowy las. Ale oni (tzw. ekolodzy) najwyraźniej nie zauważyli, że w tym całym ekosystemie występuje jeszcze jeden, jakże ważny czynnik…człowiek ze swoimi aspiracjami i potrzebami. Jeżeli chcemy mieć ekologiczne meble, musimy ściąć drzewo. Taka niespodzianka! Żeby drzewo urosło – potrzebuje opieki człowieka i to nazywa się gospodarka leśna. Taka samą kalkę można przełożyć na rzeki, jeziora i ziemię. Człowiek jest na tej planecie gospodarzem i z tego faktu wynikają określone obowiązki, które są – w mojej skromnej ocenie – niezbywalne. Tymczasem dla tzw. ekologów problemem jest sam CZŁOWIEK!

Pomysł popierają takie osobistości, jak Olga Tokarczuk, Maciej Stuhr, Maja Ostaszewska, Krzysztof Zalewski, Katarzyna Nosowska, Mela Koteluk czy Natalia Przybysz. Crème de la crème!

Każdy ma takie autorytety na jakie sobie zasłużył. Apeluję, szczególnie do młodych ludzi, by nie przyklejali się do asfaltu, bo to szkodzi – szczególnie przyklejonym.

Co zatem radzi pan młodym ludziom, którym leży na sercu ekologia.

Polecałbym, aby hołdowali trzem podstawowym wartościom: wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza. Nie powinno być niczym zaskakującym, że tuż obok lasu funkcjonuje rolnik. Sany, dziki, wilki oddziałują na tego rolnika w sposób bezpośredni: na jego pracę, wysiłek i stratę.  I musimy ważyć te wartości i mądrze je rozłożyć, by nastąpiła równowaga. Podsumowując: kluczem jest wiedza i rozsądek, które pozwalają znaleźć właściwy balans między potrzebami człowieka a otaczającą nas przyrodą. Chciałbym – szczególnie młodym ludziom – powiedzieć, że jeżeli spożywacie chleb, pijecie mleko, siedzicie na wygodnym krześle, to w procesie wytworzenia tych dóbr brał czynny udział człowiek i próba jego wyeliminowania z tego cyklu, skazana jest z góry na niepowodzenie. I mówię to w dobrze pojętym interesie tych młodych ludzi, którzy z taką pasją przyklejają się do asfaltu. Dajcie sobie na luz.

Ci co przyklejają się do asfaltu, to raczej wieś widziały jedynie w serialu: „Wszystkie stworzenia duże i małe”.

Podzielam pogląd, że większość tzw. ekologów ma dość marne pojęcie o przyrodzie i mechanizmach tam zachodzących.  Gdy powiem, że jedna czwarta europejskiej populacji wilków żyje w Polsce i z tego – prędzej czy później – będziemy musieli wyciągnąć wnioski, to by pospadali z krzeseł…

Ojojoj, już słyszę ten lament i włosów rwanie.

Albo wyciągniemy wnioski, albo poniesiemy ofiary. Jeżeli dojdzie do serii (nie daj Boże) tragedii, to politycy zostaną postawieni pod ścianą. Problem w tym, że nikt później ludziom zdrowia i życia nie zwróci, a ja jestem zwolennikiem działań profilaktycznych, bo w życiu ważne jest być mądrym przed szkodą, a nie po.

Słabo to widzę, bo pamiętam aferę z dzikami.

Wszyscy pamiętamy. Niedaleko Sejmu, w czasie tzw. Czarnych Protestów, wsiała wielka grafika z ciężarną lochą i było widać warchlaki w jej brzuchu. I na tej grafice był naniesiony taki duży napis: Niech żyją! Grafika szybko została usunięta, bo – jak sądzę – ktoś najwyraźniej doszedł do wniosku, że któraś z protestujących kobiet w takcie protestu za aborcją mogłaby połączyć kropki.

Ekolodzy wchodzili na łowiska i wstrzymywali odstrzał dzików. Myśliwi byli bezradni.

To nie byli ekolodzy, a aktywiści i posłańcy głupich idei. Gdy tylko ASF (Afrykański Pomór Świń) zaczęła zbliżać się do naszej zachodniej granicy, ale jeszcze jej nie przebroczyła, Niemcy natychmiast utworzyli pas buforowy we wschodnich landach, w którym myśliwi odstrzelili około 700 tysięcy dzików! Niemcy szybko „zważyli” swój interes i podjęli natychmiastowe działania.

To by w Polsce nie przeszło. Nie ma szans.

– Minister Mikołaj Dorożała, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz Główny Konserwator Przyrody, na Komisji Rolnictwa powiedział, że on ma badania, z których wynika, iż Polacy nie chcą, aby strzelać do wilków. Odpowiedziałem mu, aby wypuścił kilka watah na ulice Warszawy i raz jeszcze przeprowadził te badania. To jest niestety poziom rozumowania tych ludzi, którym coś z badań opinii wynika. Nie z doświadczenia, nie z wiedzy, ale z badań opinii publicznej!

A opinię publiczną reprezentują takie osoby jak ta kobieta z Gdyni, która podchodziła do lochy z warchlakami i wołała „cip, cip, cip”. Widziałem na własne przepiękne oczy.

A pan się mnie pyta czy łatwo połączyć dwie kropki. Łatwo nie jest.

Wróćmy do projektu uznającego Odrę za osobowość prawną. Jeżeli ten projekt przejdzie, to dlaczego w dalszej kolejności takiej osobowości nie przyznać Wiśle, Warcie czy rzeczce Kaczej płynącej przez Gdynię.  Jako opiekun i reprezentant Kaczej, już ja bym ci docisnął wszystkich sąsiadujących w rzeczką, tak by popamiętali, szczególnie finansowo…Oczywiście wszystko w interesie mojej podopiecznej rzeczki, która przecież ma swoje prawa i marzenia, znaczy się będzie miała, bo jeszcze czekamy na Odrę, która przetrze nam szlak.

Później przyjdzie czas na Giewont, Mięguszowiecki Szczyt Wielki i Rysy. Jak się worek otworzy, to już pójdzie górki.

Rozmarzyłem się. Jeżeli zostanę opiekunem prawnym rzeczki Kaczej, to będę miał wpływ na wszystkie inwestycje, które oddziaływają na ten ciek wodny! To ja jestem ustawiony do końca życia, a nawet o jeden dzień dłużej.

Słyszę sarkazm a pańskim głosie, a w mojej ocenie dotknął pan sedna sprawy, bo chodzi o to, aby wstrzymać wszystkie inwestycje, które mogą stać się kołem zamachowym dla naszej gospodarki, a tak – jakby przy okazji – nabiją komuś kabzę. Polska ma być jednym wielkim skansenem Europy, a nie aspirować do roli lidera regionu, a nie daj Boże, gdybyśmy mieli marzenie i cel, by gospodarczo przegonić Francję czy Niemcy.  Dlatego Odra ma być dzika, a nie spławna! Proszę zwrócić uwagę, że na zachodzie Europy wszystkie rzeki, które są drożne (a są drożne, bo człowiek je udrażnia) – są maksymalnie wykorzystane, bo to najtańsza i najbardziej ekologiczna „autostrada” transportowa! Tam się da, a u nas się nie da! Gdy tylko Odra nabędzie osobowość prawną, to „nie da się” trzeba będzie pomnożyć x 100.

Pan przesadza! Rząd trzyma rękę na pulsie…Będzie dobrze, a nawet lepiej niż dobrze.

Lepiej, to już było. Teraz taktyka rządu Donalda Tuska jest taka: CPK jest przewymiarowane, za duże trzeba zmniejszyć. My tracimy czas, a inne sąsiadujące z nami kraje zyskują żywy pieniądz! Mieć takiego sąsiada jak Polska, to dar z niebios. Inny przykład? Proszę bardzo! Port Kontenerowy w Świnoujściu. Próbowano inicjatywę blokować przez wiele lat, ale to się nie udało, ostatecznie sąd zezwolił na rozpoczęcie budowy. I co teraz mówi rząd Tuska? Port jest za mały i nie będziemy go budować. My chcemy zdecydowanie większy port!!! Co to oznacza w praktyce? Wszystkie dotychczasowe plany, projekty i uzgodnienia idą do kosza. Jak krew w piach. Wszytko musimy rozpocząć na nowo. Ręce opadają…

Wróćmy jeszcze do projektu uznającego Odrę jako osobę prawną. Widzę tutaj – na moje oko – objawy ideologicznej choroby zwanej „banbinizmem”, czyli nadawaniem zwierzętom – i nie tylko – cech ludzkich.

Wracamy do początki naszej rozmowy: poprzewracało się ludziom w strefie spoczynku. Ponadto, jeżeli jest potrzebna nowa osoba prawna – Odra, to pytam się, po co są ministerstwa, które dedykowane są do ochrony środowiska? Zlikwidować natychmiast, skoro nie potrafią.

Dziękujemy za rozmowę.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Gloria von Thurn und Taxis: Jak orwellowska kultura kłamstwa niszczy nasz świat.

Żyjemy w czasach, w których słowa tracą znaczenie, a prawda ustępuje miejsca ideologii. Czy to już orwellowska utopia, w której kultura kłamstwa niszczy resztki wolności słowa i zdrowego rozsądku?

Z wolności słowa niewiele już pozostało! Dr Jürgen Todenhöfer przerywa milczenie

Czy krytyka Netanjahu to w RFN przestępstwo? Jürgen Todenhöfer w mocnej rozmowie o przeszukaniach, procesach i upadku demokracji. „Z dawnej wolności słowa w Niemczech niewiele już dziś pozostało”.

Państwo vs Obywatel: Chciał pomóc, niemal stracił wszystko. „System próbuje cię zgnieść”

Sławomir Jakubowski przez 8 lat walczył z urzędniczym absurdem. Za przekazanie 82 opon na cele charytatywne naliczono mu 2 mln zł kary. Przeczytaj o dramatycznej walce w relacji Państwo vs Obywatel.

Paweł Piekarczyk: Berlin marzy o resecie z Moskwą, a Postęp tonie w rzekach bzdur!

Paweł Piekarczyk ostro o „higienie ducha”, sprawczości Trumpa i naiwności elit. Czy Ukraina to nasza tarcza, a Berlin tylko czeka, by znów karmić Kreml petrodolarami? Przeczytaj mocny wywiad!