Apeluję do postkomunistów: zamiast sięgać do cudzej kieszeni, załóżcie fundacje jak Fundacja Bycie w Lesie i realizujcie swoje pomysły na własny koszt i odpowiedzialność.
Aktywiści z Ostatniego Pokolenia blokują ulice Warszawy, twierdząc, że walczą o klimat. Tymczasem, zamiast biur polityków, wybierają ruchliwe drogi, irytując mieszkańców. Czy taka forma protestu ma sens i kto na tym traci?