Przewidziałem, że w wakacje tego roku nie będziemy się nudzili. I nie wynikało to z jakiś szczególnych zdolności profetycznych, tylko z chłodnej analizy i interpolacji skutków zdarzeń politycznych na kolejne tygodnie. Dzieje się, oj dzieje. A nadchodząca jesień może być jeszcze bardziej dynamiczna, zarówno w kraju, jak i jego bliższym i dalszym otoczeniu.
1 sierpnia tak, jak od wielu lat, hucznie obchodziliśmy kolejną rocznicę jednej z największych tragedii w dziejach narodu, a mianowicie unicestwienia Warszawy i ponad 200 tys. jej mieszkańców. Warszawy, tj. największego (obok Lwowa, Wilna i Krakowa) ośrodka polskości w odrodzonej II Rzeczpospolitej. M. in. dlatego po wojnie został nam tylko Kraków. Refleksja z tego „świętowania” jest taka, że nadal nie ma przestrzeni i odwagi intelektualnej, żeby przeprowadzić chłodną, logiczną i rzeczową dyskusję, a w jej efekcie analizę przyczyn, przebiegu i skutków tej kolejnej narodowej insurekcji. Wszystko lub prawie wszystko zostało powiedziane, zatem nie będę rozwijał tego tematu, tym bardziej, że nie mam ochoty po raz kolejny polemizować z emocjami i histerycznymi uniesieniami. Powiem tylko tyle: „Chwała bohaterom i hańba zdrajcom!”
Jednocześnie dwa dni wcześniej spadła na pole rzepaku w miejscowości Tarnawa-Kolonia (powiat biłgorajski) „zabłąkana” rakieta, jak natychmiast ogłoszono – rosyjska rakieta. Zdarzenie to doskonale wpisuje się w dialektykę marksowską, o której pisał Czesław Miłosz w „Zniewolonym umyśle” – ten fragment łączący marksistę, banieczkę, stację benzynową i pożar. Przez kilka tygodni przed tym „godzącym w nasze bezpieczeństwo” zdarzeniem propaganda krajowa, w ślad za propagandą wojującego, południowo-wschodniego sąsiada, przestrzegała nas przed możliwością prowokacji na polskim terytorium. No proszę i prowokatorzy nie zawiedli, stało się. Zważywszy na wcześniejsze, podobne zdarzenia – tj. tragiczne w Przewodowie (15.11.2022 r., zginęło dwóch Polaków) i kolejne, nieco groteskowe: „zabłąkana” rakieta pod Bydgoszczą (16.12.2022 r.) oraz styropianowe drony-wabiki (9–10.09.2025 r.) – trudno jest poważnie traktować te tromtadrackie wypowiedzi naszych umiłowanych przywódców, wygłaszane z marsową miną zupełnie jak il Duce na pl. Weneckim.
Poziom groteski i zakłamania przebił po raz kolejny propagandowe dno. Jedyne co może jeszcze dziwić, to reakcja sporej części wielkomiejskiej „inteligencji”, która w równie groteskowy sposób próbuje usprawiedliwiać tę rażącą niekompetencję rządzących. Powinni oni wiedzieć z lekcji historii, że próba zaczarowywania rzeczywistości kończy się spektakularną kompromitacją. A strategia polegająca na zarządzaniu strachem przywołuje słynne powiedzenie, iż „historia powtarza się dwa razy: najpierw jako tragedia, potem jako farsa”.
Zatem cóż nam pozostaje? Chyba tylko zadumać się nad losem naszego nieszczęśliwego kraju.




