Imigranci płyną… Świat zaczął wariować!

Date:

Temat rzeka. Dosłownie i w przenośni. Kiedyś Niemcy zaprosili pół świata do Europy słynnym: „Wir schaffen das!” kanclerz Merkel, a dziś… dziś wszyscy udają, że to nie oni. Wtedy to miało być takie humanitarne, piękne, nowoczesne… A dziś? Dziś mamy gigantyczny problem.

Problem urósł do mega rozmiarów, no i UE wymyśliła genialny mechanizm relokacji. Nie do domu, broń Boże! Tylko do innych państw. Bo jak ktoś sprawia problemy, nie pracuje, nie chce się asymilować, to przecież logiczne jest… przerzucić go dalej. Jak paczkę w paczkomacie. Mechanizm rodem z kabaretu: problem? Przerzuć problem sąsiadowi.

UE łaskawie zgodziła się, że na naszą pokorną prośbę w 2026 roku zwolni nas z obowiązku przyjmowania imigrantów. No cud! Ale oznacza to jedno: decyzja już nie jest po naszej stronie. My prosimy, a ktoś w Brukseli decyduje. Czyli tracimy samodzielność. W praktyce oznacza to jedno: krok po kroku oddajemy decyzyjność. Najpierw małymi łyczkami, żeby nikt się nie zorientował. No i pięknie, zrobili z Polski petenta we własnym domu.

Powiedzmy to wprost: skoro zgodziliście się na pakt migracyjny, to zgodziliście się na to, że po zakończeniu wojny na Ukrainie, kiedy ruszy nowa fala uchodźców, Polska ma ich przyjąć. Nie może, tylko ma. Bo tak zapisano. Bo tak ustalono. Bo ktoś uznał, że wie lepiej, jak ma wyglądać nasz kraj.

Oczywiście, żeby nie robić sobie kuku przed wyborami, to w 2027 też nas pewnie zwolnią. No bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wyśle wszystkim Polakom takiego prezentu pod choinkę w roku wyborczym. A Tusk, gdyby się zgodził… strzeliłby samobója w pierwszej minucie meczu.

Żeby była jasność: jestem i będę za Polską w Unii Europejskiej. Ale w takiej Unii, jaka miała być na początku – gospodarczej, silnej, łączącej państwa po to, by konkurować z Chinami, USA i Indiami. A nie w Unii, która zajmuje się małżeństwami, ilością płci, zielonym bezładem i eksperymentem migracji. To nie był plan założycieli! To jest jakiś eksperyment społeczny, którego nikt nie chce, a wszyscy muszą udawać, że rozumieją.

I żeby była jasność: nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś do nas przyjeżdżał. Ale są jasne zasady. Musi pracować. Musi szanować nasze zwyczaje, religię i kulturę. Musi uczyć się języka. I musi się starać. To nie jest kontrowersyjne, to zdrowy rozsądek, którego najwyraźniej brakuje tym, którzy piszą unijne dyrektywy.

A wiecie, co jest w tym wszystkim najbardziej absurdalne? Że Polska jest jednym z najbezpieczniejszych państw w Europie. Ludzie z Zachodu przyjeżdżają i są w szoku, że można iść ulicą po zmroku, że dzieci mogą same wrócić ze szkoły, że nie ma nożowników na każdym rogu. Oni nie dowierzają. A my… my ryzykujemy, że ktoś nam to popsuje.

Tak więc jedno jest pewne: my jesteśmy normalni. To świat zaczął wariować. I tylko od nas zależy, czy pozwolimy, żeby ktoś psuł nam to, co działa.

Nie dajmy sobie tego zabrać. Błagam, nie zepsujmy naszego bezpieczeństwa szalonymi pomysłami z Brukseli.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Dwór Tuska: emerytalny parasol nad „sztuką specjalnej troski”. Obieranie ziemniaka jako zawód szczególnego ryzyka

Ministerstwo pod parasolem „kultury” szykuje kieszonkowe na starość dla artystów. Zapłaci hydraulik, kasjerka i kierowca. Kto tu jest elitą, a kto sponsorem? Oto rachunek za Dwór Tuska.

Zielony Ład w zderzeniu z twardą matematyką. Najdroższe 0,07% w historii naszej gospodarki

Europa dusi swój przemysł, walcząc o ułamek procenta w skali globu. Czysta matematyka demaskuje, co realnie zmienia Zielony Ład i dlaczego płacimy za to tak wysoką cenę w rachunkach za energię.

Objawienie na tle F-35. Jak sceptyk Kosiniak -Kamysz nagle pokochał „amerykańskie zabawki”

Wczoraj drwił z wydatków na armię, dziś Kosiniak-Kamysz pręży pierś na tle myśliwców F-35 niczym Top Gun. Polityczna amnezja zmienia sceptyka w największego orędownika wojska.

Wycieczka krajoznawcza po ruinach praworządności. Jak sędziowie zrobili z Trybunału Konstytucyjnego wiejską świetlicę

Gdy sędziowie idą na wycieczkę, Trybunał Konstytucyjny staje się świetlicą. Śmieszność to dziś główna metoda zarządzania państwem, które coraz bardziej przypomina puste prosektorium.