Groteskowy płacz De Niro. Czy tak chce ratować demokrację?

Date:

Motto: Moim zawodem jest granie, a nie gadanie – D. Niro.

Robert De Niro od lat należy do największych w Hollywood przeciwników Donalda Trumpa. Aktor często też udziela emocjonalnych wypowiedzi na temat obecnego prezydenta USA. W najnowszym wywiadzie apelował:

„Musimy uratować ten kraj. Trump go niszczy, to chore, to popieprz…”

W tym momencie głos aktora się załamał i widać było, że miał łzy w oczach i był bliski płaczu. Robert De Niro, podczas ceremonii otwarcia Festiwalu Filmowego w Cannes (w maju ub. roku) odbierał honorową Złotą Palmę, ale całą swoją mowę poświęcił nie sobie, lecz sytuacji politycznej w Stanach.

„W moim kraju walczymy o demokrację, którą wcześniej braliśmy za pewnik. To dotyczy nas wszystkich, bowiem sztuka jest inkluzywna, łączy ludzi. Sztuka poszukuje prawdy, jest różnorodna, dlatego stanowi zagrożenie. Dlatego my jesteśmy zagrożeniem dla autokratów i faszystów” – powiedział dwukrotny zdobywca Oscara.

Dla jednych guru będzie Robert De Niro, dla innych (np. dla mnie) autorytetem był i pozostanie śp. Prof. Bogusław Wolniewicz. Zdanie pierwszego już poznaliśmy, zapoznajmy się zatem z opinią tego Drugiego. Profesor Wolniewicz, odpowiadając na pytanie red. Tomasza Sommera, odrzekł:

„Stoimy w obliczu groźnego przeciwnika, ostatnio odniósł on jeszcze jeden ogromny sukces osadzając na amerykańskim tronie amerykańskiego kacyka… Groteskowy wybór tego Obamy stworzył nową sytuację i Ameryka po nim się już nie podniesie”.

Nietrudno obstawić, po której stronie znajduje się De Niro – jest jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników Baracka Obamy oraz Kamali Harris. De Niro jest więc osobiście rozgoryczony wynikami wyborów i – nic dziwnego – że każdorazowo mu się ulewa.

Żeby była jasność: Robert De Niro – jest aktorem wybitnym i to bez dwóch zdań. Po raz kolejny wciela się jednak w nie swoją rolę: moralnego sumienia Ameryki. I ta rola ewidentnie go przerasta.

  • Słyszymy, że Donald Trump „niszczy kraj”, „zagraża demokracji”, „jest faszystą”.

  • Retoryka jak z plakatu studenckiej demonstracji z lat 60.

  • Problem w tym, że gdy ktoś krzyczy „ratować demokrację” przy każdej okazji, to zaczyna to brzmieć nie jak ostrzeżenie, a bardziej jak nowo odkryta obsesja.

Szczególnie wzruszający jest moment załamania głosu. Dramat, pauza, łzy (co oni mają z tym płaczem?). W konserwatywnym odbiorze wygląda to raczej na emocjonalny performans niż poważną analizę polityczną. Jeśli amerykańska demokracja rzeczywiście upada, to może warto ją ratować argumentami, a nie teatralnym płaczem.

Po raz kolejny De Niro postanowił wykorzystać moment triumfu, by wygłosić polityczne kazanie. Odbiera honorową Złotą Palmę i zamiast mówić o sztuce, mamy tyradę o autokratach i faszystach. Właśnie to jest paradoks: apel o inkluzywność w przemówieniu, które połowie Ameryki wprost mówi, że ich wybór to fatalna pomyłka.

Jako konserwatysta mógłbym zapytać:

  1. Czy sztuka naprawdę „łączy ludzi”, kiedy jest używana jako pałka do politycznej agitacji?

  2. Czy nazywanie demokratycznie wybranego polityka „faszystą” sprzyja debacie?

Może największym dramatem nie jest rzekomy upadek demokracji, lecz fakt, że część Amerykanów przestała słuchać gwiazd z czerwonego dywanu?

A łzy? Cóż – w kinie to działa. W polityce płacz nad konstytucją skończył się jak skończył. Żal tylko ludzi, którzy głos oddali, a i grosik zostawili…

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Złom, którego nikt nie chciał… a jednak walczył! Cena niewdzięczności!

Polska oddała Ukrainie „wojskowy złom”? Gdy ważyły się losy Kijowa, liczyły się sekundy, a nie fabryczna folia. Prof. Szeremietiew brutalnie rozlicza medialne mity i ujawnia, jak było naprawdę.

„Krzyk, którego nie udało się zagłuszyć”. Gdynia oddała głos ofiarom Wołynia!

Trójmiasto oddało hołd ofiarom Krwawej Niedzieli. Pierwszy Marsz Wołyński w Gdyni przyniósł wstrząsające relacje świadków i głośne żądanie prawdy oraz ekshumacji. „Wołyń wciąż woła o pamięć”.

Między Moskwą a Kijowem. Polska nie musi wybierać historycznego kłamstwa!

Stosunki polsko-ukraińskie są napięte do granic możliwości. A jednak...

Od partnera do bankomatu. Najdroższa naiwność Europy? Polska polityka wobec Ukrainy.

Oddajemy rakiety, a podziękowania płyną do Berlina. Polska polityka zagraniczna wciąż wierzy w romantyczne gesty, podczas gdy inni twardo negocjują. Kiedy wreszcie zaczniemy wymagać?