Patrzę na to, co się wyrabia na tej naszej „lewej stronie” i mam wrażenie, że tam to już nie jest polityka, tylko jakiś regularny odlot w kosmos, bez trzymanki i bez tlenu.
Czytaliście, co tam poseł Trela wypisuje o Leszku Millerze? No kabaret, mówię Wam. Miller gość, który zjadł zęby na polityce, jak chciał, to potrafił ustawić wszystkich do pionu powiedział głośno to, co myśli połowa normalnych ludzi w tym kraju. Że ten program gospodarczy dzisiejszej Lewicy to jest jakieś science-fiction, a Mentzen przynajmniej mówi o konkretach (nawet jak się go nie lubi, to trzeba przyznać, że chłop ma gadane). I co? I wielka obraza majestatu!
Trela nagle wyskakuje z tekstem, że mu „przykro”, że Miller „nie zachowuje się godnie w wieku emerytalnym”. No halo! A co to, Miller ma teraz w kapciach przed telewizorem siedzieć i przytakiwać każdemu pomysłowi Czarzastego, żeby panu posłowi nie było smutno? To jest właśnie ten problem dzisiejszej ekipy zero dystansu, zero refleksji, tylko foch jak u nastolatki, bo starszy kolega ma inne zdanie.
A swoją drogą… to jest niesamowite, jak szybko niektórzy zapominają, kto im budował te „salony”, na których teraz tak chętnie brylują. Miller mówi to, co myśli, nie patrzy na mody, nie sprawdza, czy to jest „trendy” na TikToku. I nagle staje się wrogiem numer jeden, bo śmiał powiedzieć, że woli logikę od ideologicznego lania wody.
Powiem Wam szczerze, znam masę ludzi, którzy w życiu by nie pomyśleli, że przyznają Millerowi rację, a teraz mówią: „Kurczę, ten starszy pan to ma jednak głowę na karku”. Gdyby Leszek założył teraz nową partię, taką prawdziwą lewicę, a nie tę dzisiejszą „tęczową konfiturę”, to te wszystkie Trele i inne wynalazki mogłyby mu co najwyżej teczki nosić. W sondażach by ich wciągnął nosem, jestem tego pewien na bank!
Najbardziej mnie bawi to straszenie „brakiem publicznej ochrony zdrowia” czy „likwidacją 800 plus”. No jasne, bo jak ktoś ma inne zdanie niż Nowa Lewica, to od razu chce podpalić kraj i uciec do lasu. Trochę powagi, panowie! Świat nie jest czarno-biały, a odklejenie od rzeczywistości niektórych posłów zaczyna być po prostu groźne.
Dla mnie wybór jest jasny wolę kogoś, kto ma jaja, żeby iść pod prąd, niż stado potakiwaczy, którzy boją się własnego cienia i obrażają na każdego, kto nie klaszcze im w rytm.
A Wy co o tym myślicie? Czy Miller faktycznie „odleciał”, czy może to ta dzisiejsza młoda lewica tak bardzo straciła kontakt z bazą, że już nawet swoich legend nie potrafią słuchać bez bóludupy?
* tytuł pochodzi od redakcji M24






