Smok na baterie i elektryczne dorożki. Czy Kraków oszalał?

Date:

No i proszę Państwa, mamy to! Kolejny odcinek serialu pod tytułem „Jak dogonić nowoczesność i przy okazji walnąć głową w mur” lub jak kto woli „Zielone Idyotyzmy”.. Myślałem, że po akcji z elektrycznymi busami w Zakopanem, które padały jak muchy, ktoś pójdzie po rozum do głowy. Ale gdzie tam! Tym razem na tapecie nie krowy, nie kopciuchy, nie plastikowe słomki. Tylko… dorożki w Krakowie. Nasza dawna stolica, miasto królów i… no właśnie, dorożek, teraz chce być bardziej „eko”.

Słuchajcie, czytam tę petycję o dorożkach elektrycznych i szczerze? Ręce mi opadają. Od 1855 roku fiakrzy stoją na Rynku, przeżyli zabory, wojny, komunę, ale mogą nie przeżyć „zielonej rewolucji”. Ktoś wymyślił, że konia symbol, tradycję, żywe zwierzę zastąpimy meleksem z budą, który udaje powóz. Kurde, serio?! To może od razu na Wawelu postawmy smoka na baterie, który zamiast ognia będzie puszczał parę wodną z certyfikatem UE?

Ja rozumiem, dobrostan zwierząt jest ważny. Sam kocham zwierzaki i jestem za tym, żeby miały godne warunki, cień, wodę i wolne w upały. Ale zamiast pilnować przepisów, które już są, to my chcemy wszystko zaorać. „Pilotażowy program” brzmi dumnie, a skończy się pewnie tak, że te elektryczne wynalazki utkną w pierwszej lepszej dziurze w bruku albo rozładują się w połowie drogi na Kazimierz.

Zastanawiam się, gdzie jest granica tego szaleństwa? Bo wiecie, dzisiaj zabierzemy konie z Krakowa, jutro zakażemy psom szczekać, bo to „zanieczyszczenie hałasem”, a pojutrze będziemy jeść plastikowe jabłka, bo te prawdziwe pryskane i nieekologiczne. A swoją drogą, czy ktoś z tych „obrońców” zapytał turystów, czy oni naprawdę marzą o przejażdżce odkurzaczem na kołach? Ludzie przyjeżdżają do Krakowa poczuć klimat historii, a nie technologii z Chin obciągniętej dyktą.

Naprawdę nie może być w naszym kraju odrobiny normalności? Musimy wszystko przerabiać na prąd, nawet tradycję, która ma prawie 170 lat? Boję się, że jak tak dalej pójdzie, to jedyne konie, jakie nasze wnuki zobaczą, to będą te w grach na konsoli.

A Państwo co o tym myślicie? Wolicie stukot kopyt na krakowskim bruku, czy szum elektrycznego silnika i zapach rozgrzanych kabli? To postęp, czy już zwyczajny, zielony idiotyzm?

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Gdy opis staje się zbrodnią: Czy elitom starczy odwagi na zmierzenie się z prawdą o Gazie?

Poseł Berkowicz pod lupą prokuratury za mocne słowa o Izraelu. Czy w świecie, gdzie raport ONZ przeraża bardziej niż milczenie, odwaga zmierzenia się z prawdą to już przestępstwo?

Orban, Trump i polityczna herbatka. Co się stało nad Balatonem? Fikołki polskiej prawicy*

Czy polska prawica przegapiła moment, w którym Viktor Orban i Donald Trump stracili kontakt z rzeczywistością? Analizujemy, dlaczego uparte bronienie dawnych idoli to droga donikąd i polityczne samobójstwo.

Czołgiem przez paragrafy: Dlaczego psucie prawa to rachunek, który zapłacisz Ty

To nie kabaret, to rzeczywistość. Gdy Trybunał staje się piaskownicą, a psucie prawa standardem, fundamenty państwa drżą. Dowiedz się, dlaczego za polityczną wojnę elit zapłacimy my wszyscy.

Lojalność ważniejsza niż MAGA. Gdy Donald Trump atakuje papieża

Czy polityka może unieważnić autorytet Piotra? Donald Trump atakuje papieża w imię wyborczej gry. Jako wierni tradycji mówimy: stop. Są granice, których konserwatyście przekroczyć nie wolno.