Wraca rozum i rozsądek? Nie wolno kraść kobietom ich poświęcenia!*

Date:

Algorytmy wszystkich mediów społecznościowych mają ze mną problem: nie są w stanie określić jasno mojego profilu i poglądów społeczno-politycznych. I dobrze. Dzięki temu, od wczoraj, kiedy International Olympic Committee w Lozannie ogłosił nową Politykę Ochrony Kategorii Żeńskiej w Sportach Olimpijskich – świetnie się bawię.

Mój feed pełen jest stron pseudofeministycznych krzyczących o powrocie do średniowiecza i blogów transaktywistów – w tym tych dwóch kobiet-sportowczyń, co identyfikują się jako mężczyźni – którzy płaczą nad łamaniem praw człowieka i dyskryminacją.

Niestety, wbrew ich oczekiwaniom, nikt im nie współczuje. Komentarze są pełne śmieszków, złośliwości i radości – ludzi obu płci – że oto wraca rozum i rozsądek.

Bo nie, sport olimpijski to nie jest „prawo człowieka”. Nie, nikt osób trans ze sportu olimpijskiego i hal treningowych nie wyprasza. Byli, są i będą mile widziani. W kategoriach właściwych dla swojej biologicznej płci. Nie, testy płci to też nie jest „łamanie praw człowieka”. Nie są też inwazyjne. Polegają na jednorazowym pobraniu materiału DNA ze śluzówki policzków, podczas gdy w czasie zawodów sportowcy i sportowczynie mają też wielokrotnie pobieraną krew i próbki moczu pod kątem badań antydopingowych. Test płci nie jest nawet w połowie równie problematyczny.

Decyzja IOC nie wzięła się znikąd. Wzięła się z faktu, że najbliższe Igrzyska będą miały miejsce w Kalifornii a na czele amerykańskiej administracji stoi, kto stoi i kto nie pozwoli ani na ceremonię otwarcia przypominającą groteskową karykaturę wszystkiego, co w europejskiej kulturze ważne i cenne, ani na widok chłopów lejących baby po mordach na bokserskim ringu i tłumaczenie tego „postępem”.

I nie jest o ani jednego Castor Semenyę – ojca dwójki dzieci, „Lię” Thomas, Lin Yu Tinga i Imane Khelif za wcześnie. Jest o Castor Semenyę, „Lię” Thomas, Lin Yu Tinga i Imane Khelif za późno. Możesz sobie nosić wszystkie sukienki i cały makijaż świata niczym niesamowity Jeffree Star, który sprawia, że regularnie opada mi szczęka. Powodzenia. Użyczę sypkiego pudru, gdy będzie świecił Ci się nos. Ale ani Twoja tożsamość, ani Twoje zaburzenia rozwojowe nie dają Ci prawa kraść osiągnięć, medali i miejsca na podium kobietom, które na podobny wynik musiały ze względów oczywistych harować dziesięć razy ciężej od Ciebie.

Urszula Kuczyńska
Urszula Kuczyńska
Najczęściej z energią, czasami bez.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Cyfrowy dżin opuścił Bristol. Dlaczego wdrażanie sztucznej inteligencji to coś więcej niż seksistowski skandal?

Awantura o bilbord w Bristolu obnażyła nasz największy błąd. Wdrażanie sztucznej inteligencji idzie na żywioł, a my zamiast o kosztach społecznych, dyskutujemy jedynie o niefortunnych hasłach.

Jordan Peterson radzi, a ja patrzę na to, co robią studenci prawa. Będzie gorzej.

Jordan Peterson miał rację. Gdy patrzę na to, co robią dziś przyszłe elity i studenci prawa, tracę wiarę w wolność słowa. Rano na kampusie jest najbezpieczniej, bo oburzeni jeszcze śpią.

Marszał? Noc jeszcze młoda*

W Sejmie padły kontrowersyjne słowa o Czarzastym, komunizmie i rewolucyjnych korzeniach Nowej Lewicy. Posłanka Żukowska gromko powiedziała prawicy: „Do budy”.

Wielka Synteza. Teoria wszystkiego na miarę chomika*

Czy świat działa jak drabina, której końce ktoś skleił w jedną, niekończącą się pętlę? A my — biegnąc w niej jak chomiki — próbujemy zrozumieć coś, czego może nie da się dogonić?