W życiu narodów i wspólnot państwowych występują punkty węzłowe, znaczące wydarzenia, które determinują ich dalszy los. W historii powszechnej przykładami mogą być bitwa pod Połtawą, Deklaracja Niepodległości , zdobycie Bastylii czy zamach w Sarajewie. W polskiej historii XX wieku do znaczących punktów zaliczymy : bitwę warszawską 1920 roku, pakt Ribbentrop – Mołotow, konferencję jałtańską, wybór Jana Pawła II na papieża czy powstanie „Solidarności”. Uważam, że jednym z takich wydarzeń, które mocno wpłynęły na los naszej Ojczyzny i którego znaczenie w powszechnym odbiorze nieco umyka uwadze, jest przewrót majowy Piłsudskiego, którego setna rocznica właśnie mija.
To dramatyczne wydarzenie wpisuje się w ponurą matrycę naszych dziejów, jaką jest odwieczny duch podziału i walka wrogich sobie obozów. Ciąg bratobójczych konfliktów zaczyna się w czasach mitycznych (Piast i lud vs. Popiel) i trwa przez wieki po dzień dzisiejszy , z chlubnym wyjątkiem rządów Kazimierza Wielkiego i panowania Jagiellonów. To wtedy byliśmy zjednoczeni i silni, kraj się rozwijał a sąsiedzi czuli respekt. Gdzie byłaby dziś Polska, gdyby tak było nie 250 a 1000 lat?…
Dlaczego doszło do zamachu i obalenia prawowitych władz państwowych zaledwie 8 lat po odbudowaniu własnego państwa? Przyczyn politycznych, społecznych, ekonomicznych, ustrojowo-prawnych można podać wiele, ale sprowadzając je do istoty rzeczy należy powiedzieć, że realna odrodzona Polska nie sprostała marzeniom Marszałka, nie dorosła do jego wyobrażeń o Niepodległej. A ponieważ miał wolę, zasoby (piłsudczycy w wojsku) i okazję (kolejne przesilenie rządowe), to z niej skorzystał.
12 maja 1926 roku wojska lojalne wobec Piłsudskiego, łamiąc prawo i depcąc przysięgę wojskową, wkroczyły do Warszawy. Wybuchły walki z oddziałami wiernymi centroprawicowemu rządowi Witosa. PPS i związany z nią związek zawodowy kolejarzy swoim strajkiem poparł przewrót, co odcięło rząd od poparcia lojalnych jednostek. W tej sytuacji konstytucyjne władze (premier Wincenty Witos i prezydent Stanisław Wojciechowski), by nie eskalować konfliktu i zapobiec wojnie domowej, podały się 15 maja do dymisji.

W trzydniowych walkach zginęło łącznie 379 osób (215 żołnierzy i 164 cywilów), a około 1000 zostało rannych. Nawet jeśli założyć u zamachowców dobre intencje, to śmierć kilkuset ludzi jest zbyt wysoką ceną naprawy państwa. Zwłaszcza jeśli w stawce ryzyka była możliwość wojny domowej. Co gorsza, gdyby do niej doszło, nasi wrodzy nam sąsiedzi ze wschodu i zachodu nie omieszkaliby skorzystać z okazji i dokonać rewizji granic (Niemcy) albo spróbować nas kolejny raz „wyzwolić” (Sowiety). Każe to postrzegać zamach majowy jako działanie całkowicie nieodpowiedzialne i zbrodnicze, zasługujące na karę główną.
Kolejny zarzut, który każe negatywnie ocenić przewrót majowy, to niespełniona obietnica tzw. sanacji państwa. Piłsudczycy, krytykując nieudolność, korupcję i partyjnictwo rządzących elit, jedynie odsunęli je od władzy, zastępując swoimi, równie niekompetentnymi. Zamiast uzdrowionego państwa (gospodarki, wojskowości, moralności etc.) była „republika kolesi”. Jej literacką egzemplifikacją była kapitalna powieść Tadeusza Dołęgi-Mostowicza pt. „Kariera Nikodema Dyzmy”, której wydanie autor przypłacił ciężkim pobiciem zleconym przez dygnitarzy, którzy rozpoznali siebie w opisanych postaciach.
Trzynastoletni okres sanacji nie naprawił państwa i jego instytucji a tylko je scentralizował i poddał autorytarnej dyktaturze Piłsudskiego (do 1935 roku) i jego epigonów. Nie była ona szczególnie brutalna, zwłaszcza w porównaniu z naszymi totalitarnymi sąsiadami ze wschodu i zachodu. Miała jednak swoje ponure momenty, jak niewyjaśnione zaginięcie gen. Wł. Zagórskiego czy tajemnicza śmierć gen. T. Rozwadowskiego. Podobne przypadki dotknęły kilkudziesięciu mniej znanych osób. Również proces brzeski i Bereza Kartuska nie przynoszą chwały sanacyjnej dyktaturze.
Może więc plusem dodatnim dyktatury Piłsudskiego będzie jego polityka zagraniczna? Niestety i w tej dziedzinie nie było wielkich osiągnięć. Polityka równego dystansu w stosunkach z Moskwą i Berlinem, mimo zawarcia układów stabilizujących nasze relacje i podnoszące bezpieczeństwo Polski, nie dała trwałego pokoju. Jej tragicznym finałem była katastrofa państwa we wrześniu 1939 roku. Rzeczpospolitej nie pomogło również sadzenie się na mocarstwo czy zaufanie niewiarygodnym i wiarołomnym sojusznikom (Wielkiej Brytanii i Francji), którzy wkręcili nas w wojnę i zostawili własnemu losowi. Najmniej szkodliwą opcją dla Polski, którą mogliśmy podjąć jeszcze do kwietnia’39 była opcja niemiecka. Być może, gdyby Marszałek żył dłużej, nakazałby ją.

Najważniejszym zarzutem, jaki można postawić Piłsudskiemu i jego ludziom, to ten że petryfikując swoją dyktaturą scenę polityczną, zakłócili naturalną w demokracji cyrkulację elit. Można sobie oczywiście wyobrazić jeszcze gorszą sekwencję zdarzeń, niż te które nastąpiły od jesieni 1938 roku, ale można i lepszą. Władza z demokratycznym mandatem, z endeckim udziałem, prowadziłaby z pewnością bardziej realistyczną i odpowiedzialną politykę, której finałem być może byłaby wasalizacja Polski przez Rzeszę. Ale nigdy jej anihilacja!
Sanacyjna ekipa zawiodła naród. Mówiąc kolokwialnie nie dowiozła niepodległego państwa i dopuściła do jego katastrofy. Symbolem ich rządów nie jest Gdynia ani Centralny Okręg Przemysłowy, nie jest nim trumna Piłsudskiego na Wawelu. Tym symbolem jest zaleszczycka szosa, którą wielu z nich uciekło z walczącego kraju. Prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym jak kończą.





„Ludzie tacy jak Józef Piłsudski nie przychodzą na świat po to, aby zaświecić jak meteor w nocy i zostawić po sobie mrok. Dani są narodom jako wieczne światło, jako drogowskaz (…) i właśnie za grobem są ich największe zwycięstwa” – pisał po śmierci I Marszałka Polski Jan Lechoń. 12 maja, mija kolejna rocznica śmierci (12 maja 1935): wielkiego patrioty i wizjonera, wskrzesiciela niepodległego bytu państwa polskiego. Życiorys Marszałka jest jednak ogólnie znany, pragnę zatem przywołać jedynie przesłanie, jakie pozostawił w chwili swojej śmierci. Całość, patrz:
Link: https://www.merkuriusz24.pl/testament-marszalka-pilsudskiego/2383/
Marszałek Józef Piłsudski zdawał sobie doskonale sprawę z poniesionej w Locarno klęski, zręcznie ukrytej pod pacyfistycznymi frazesami. Następnie Republika Weimarska zawarła z Sowietami pakt o nieagresji (26 kwietnia 1926) przy braku jakiejkolwiek reakcji Francji i Rumunii. Niewątpliwie świadomość powstałego na zachodzie zagrożenia dla Polski stanowiła jedną z przyczyn, które skłoniły Marszałka, aby dwa tygodnie później sięgnąć ostatecznie po władzę.
Przewrót majowy 1926 roku był wymierzony przede wszystkim przeciwko sejmokracji, partyjniactwu, korupcji, wreszcie liberalnej Konstytucji Marcowej 1921 r., stwarzającej i sankcjonującej stan rzeczy, który permanentnie osłabiał Polskę. Sytuacja taka była niezwykle niebezpieczna ze względu na sąsiedztwo dwóch ogromnych wrogich potencjałów demograficzno-militarnych: Związku Sowieckiego i Rzeszy Niemieckiej. Zatem, to przede wszystkim zewnętrzne warunki polityczne II Rzeczpospolitej wpłynęły na koncepcję Józefa Piłsudskiego w kierunku odrzucenia liberalnego modelu demokracji, jako egoistycznego w formie i antynarodowego w treści.
Całość: https://www.merkuriusz24.pl/testament-marszalka-pilsudskiego/2383/