Europa się budzi? Tusk, wojna i iluzja siły

Date:

Donald Tusk przed szczytem w Londynie opowiadał takie banialuki, że zęby trzonowe bolały. „Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że Europa się przebudziła – oświadczył szef polskiego rządu – Ten olbrzym się przebudził i mówię nieprzypadkowo olbrzym” — powiedział wyraźnie poruszony własnymi słowami nasz umiłowany premier. Po czym poszedł tanecznym krokiem w liczby, jak Marcin Hakiel do Katarzyny Cichopek w „Tańcu z Gwiazdami”.

„Jest taki paradoks, że 500 mln Europejczyków prosi 300 mln Amerykanów, żeby oni ich obronili przed 140 mln Rosjan. Chce się tylko powtórzyć te słowa, że umiesz liczyć –  licz na siebie” — mówił premier. Dech mi zatkało, jak włosy Czesławy odpływ spod prysznica.

Z tym „olbrzymem”, to nasz umiłowany premier się wyraźnie zagalopował. Jeżeli „olbrzym”, to ewidentnie na glinianych nogach: powolny, nie dla się ukryć, że silnie przymulony po jakchiś ziołach, słabo kojarzący fakty. Jeżeli szanowny Czytelnik oglądał „Hobbita”, to tam pojawiły się jaskiniowe trolle. I te trolle doskonale oddają obraz i podobieństwo państw Unii Europejskiej.

„Należy zreformować protokoły sprawozdawcze wynikające z umów międzynarodowych, by uwzględnić wpływ armii. Wojskowi muszą też poprawić swoje zdolności szacowania wpływu infrastruktury militarnej na klimat. Zadaniem naukowców jest zaś przeanalizowanie oddziaływania konfliktów zbrojnych na globalne ocieplenie (wojna w Iraku w latach 2003–2011 spowodowała, że do atmosfery powędrowało 250 mln ton CO2). I to wojsko musi ich wesprzeć w prowadzeniu niezależnych analiz i wypracowywaniu rozwiązań pomagających chronić klimat” – czytamy w brytyjskim tygodniku „Nature”, a więc w jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych czasopism naukowych. Wniosek z tego jest jasny i prosty: czołgi na prąd są bardziej przyjazne środowisku, trzeba iść w tym kierunku. Należy jeszcze jedynie rozwiązać problem elektrycznych mobilnych stacji dokujących i będzie ok. Jak widać „olbrzym” aż trzęsie się tuż przed przebudzeniem, czy może już po.

Europa się budzi? Ktoś opowiedział mi oto taką historię: francuski dziennikarz pojechał na front rosyjsko-ukraiński relacjonować konflikt z bliska. Rozmawiał z żołnierzami ukraińskimi, którzy właśnie wrócili z terenów objętych ciężkimi walkami: umorusani, w błocie, potwornie zmęczeni. Opowiadali Francuzowi co właśnie przeżyli i w tym czasie palili papierosy. I jeden z tych żołnierzy – w trakcie opowiadania – rzucił już wypalonego papierosa na ziemię. Francuz zrobił mu „wykład” o ekologii, że niedopałek szkodzi matce ziemi. To jest właśnie „budząca” się Europa.

I pojawia się pytanie zasadnicze: jak to się stało, że „wielka” Europa musi prosić „mniejszą” Amerykę, by ta broniła nas przed „jeszcze mniejszą” Rosją? Jak do tego doszło, że elity europejskie są kompletnie bezbronne w obliczu rosyjskiego zagrożenia? Czy nikt nie widział, że Orkowie z Kremla zbroją się, że wykuwają miecze, że przygotowują się do wymarszu? Gdzie były te wszystkie – świetnie opłacane – wywiady państw zachodnioeuropejskich? A wystarczyło posłuchać i przeanalizować słowa śp. Lecha Kaczyńskiego, który wyłożył sprawę czarno na białym! Tylko wtedy ludzie Tuska mieli za zadanie wdeptywania prezydenta RP w glebę. To wtedy – panie premierze – trzeba było się budzić, a  nie teraz, kiedy jest już za późno.

Premier Tusk powiedział przed wylotem do Londynu: pokój przez siłę! Otóż kluczowym słowem jest tutaj „pokój”. Zachód nie chce tej wojny (widzi prymat USA i koniec konfliktu) i przygotowuje się na pokój oraz robienie biznesów z Moskwą. Czas pobrzękiwania szabelką jest już za nami…

PS.
Jest jeszcze jeden niezmiernie ważny aspekt sprawy, którego nie sposób w żaden sposób opomiarować: duch walki narodu. Amerykanie go posiadają (broń tam jest powszechnie dostępna), Rosjanie też  go mają (nie podoba mi się to, ale nie sposób obrażać się na fakty), a narody zjednoczone w UE nie panują nad fizjologiczną potrzebą na samą myśl, że mogłyby wziąć do ręki broń. Jest to efekt wieloletniej lewicowej indoktrynacji, która ponad siłę (użytą np. w samoobronie) wyniosła malowanie kredką po chodnikach i oblewanie obrazów zupą pomidorową. Strach się bać takiego „olbrzyma”!
Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Dwór Tuska: emerytalny parasol nad „sztuką specjalnej troski”. Obieranie ziemniaka jako zawód szczególnego ryzyka

Ministerstwo pod parasolem „kultury” szykuje kieszonkowe na starość dla artystów. Zapłaci hydraulik, kasjerka i kierowca. Kto tu jest elitą, a kto sponsorem? Oto rachunek za Dwór Tuska.

Zielony Ład w zderzeniu z twardą matematyką. Najdroższe 0,07% w historii naszej gospodarki

Europa dusi swój przemysł, walcząc o ułamek procenta w skali globu. Czysta matematyka demaskuje, co realnie zmienia Zielony Ład i dlaczego płacimy za to tak wysoką cenę w rachunkach za energię.

Objawienie na tle F-35. Jak sceptyk Kosiniak -Kamysz nagle pokochał „amerykańskie zabawki”

Wczoraj drwił z wydatków na armię, dziś Kosiniak-Kamysz pręży pierś na tle myśliwców F-35 niczym Top Gun. Polityczna amnezja zmienia sceptyka w największego orędownika wojska.

Wycieczka krajoznawcza po ruinach praworządności. Jak sędziowie zrobili z Trybunału Konstytucyjnego wiejską świetlicę

Gdy sędziowie idą na wycieczkę, Trybunał Konstytucyjny staje się świetlicą. Śmieszność to dziś główna metoda zarządzania państwem, które coraz bardziej przypomina puste prosektorium.