Kiedy zmieniło się Trzaskowskiemu? Koalicja ma wiele rękawiczek.

Date:

Lubię p. Krzysztofa Stanowskiego, dla niewtajemniczonych jest to twórca Kanału Zero oraz kandydat na prezydenta, który głową państwa zostać jednak nie chce – co sam odważnie deklaruje. Ciekawe co się stanie, gdyby – tak rozważam czysto hipotetycznie – prezydentem jednak został? Na Ukrainie (dla przykładu) prezydentem został komik – oczywiście, żeby było jasne wszem i wobec ogłaszam, że w żaden sposób nie miałem zamiaru dotknąć p. Stanowskiego.

Pan Stanowski w ostatniej debacie zechciał wywołać do odpowiedzi p. Trzaskowskiego i zadał mu (wydawałoby się) proste pytanie, a mianowicie: Kiedy to wiceszef KO zmienił zdanie na temat szturmu na naszą wschodnią granicę, by zechciał wskazać datę, od której ci „biedni ludzie szukający swojego miejsca na ziemi” stali się narzędziem wojny hybrydowej w rękach Putina i Łukaszenki? Rafał Trzaskowski kluczył, mówił nie na temat – jednym słowem konkretnej daty nie był w stanie wskazać. „Czasy się zmieniły” – oświadczył filozoficznie, ale co za tym stwierdzaniem się kryło – Bóg jeden raczy się domyślać. Dość powiedzieć, że gdy zakończę pisanie niniejszego materiału – czasy też będą już inne. Pan Stanowski bezradnie rozłożył ręce w akcie bezwarunkowej kapitulacji, bo pytanie niby proste, a jednak postawiło p. Trzaskowskiego w pozycji żurawia – symbolu szczęścia, dobrobytu oraz długowieczności. M-A-S-A-K-R-A!

Pan Stanowski – chociaż chciał – nie dowiedział się, to ja teraz spróbuje wskazać datę owego fikołka KO zarządzanej przez Tuska i jego Kapciowego, od której to „subsaharyjscy inżynierowie i lekarze z nożami  zębach” (autorstwo p. Brauna) stali się najeźdźcami a nie ludźmi „szukającymi swojego miejsca na ziemi”? Otóż tą datą był dzień 13 grudnia 2023 r., kiedy to prezydent Duda powołał do życia rząd Donalda Tuska. A trzeba było sobie rękę odrąbać…

Tego dnia stał się cud! Nasi żołnierze, policjanci oraz funkcjonariusze straży granicznej przestali być „mordercami”, a zostali podniesieni do rangi bohaterów naszych czasów. Ot taka sztuczka, której dokonał Donald Tusk. Podejrzewam, ale nie mam na to dowodów więc jest to tylko moja teoria, że w okolicach 13 grudnia 2023 roku (raczej przed) do Donalda zadzwonił jakiś Helmut i powiedział (w prostych niemieckich słowach) coś w ten deseń: „Donald, weź zaklej i załataj granice, bo oni nie chcą zostać u was, a całymi stadami prują do nas, a my już mamy inżynierów i lekarzy po kokardę. No, potąd!”. I to dzięki jakiemuś Helmutowi obrońcy naszych wschodnich granic (co niezwykle zdziwiło p. Agnieszkę Holland) nagle awansowali na bohaterów. A zatem: danke Helmut!

Jeszcze raz – jest to informacja adresowana do p. Stanowskiego – datą fikołka KO był 13 grudnia 2023 roku. Ale to jeszcze nie koniec! Może zdarzyć się, że jeżeli kolejne wybory parlamentarne wygrała PiS. Może? Może. I wtedy nasi żołnierze ponownie zostaną zdegradowani do ligi pospolitych „morderców”, a p. Holland otrzyma obfite granty od samorządów rządzonych przez polityków KO na produkcję „Granicy 2”. Czy ustalenie daty, o którą pytał p. Stanowski da coś do myślenia zwolennikom Bonżura? Nie miejmy złudzeń, bo gdyby potrafili połączyć dwie nieodległe kropki, to i dzisiaj naszłaby ich jakaś (chociażby najpłytsza) refleksja.  Także Bonżur może wykonywać fikołki jakie chce i kiedy chce, najważniejsze, aby PiS już nigdy nie doszło do władzy!

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Zaproszenie na progu płonącego domu. Hiszpańska polityka migracyjna wystawia rachunek

Kiedy granica staje się tylko teorią, hiszpańska polityka migracyjna przynosi zapaść w Ceucie. To nie histeria sąsiadów, lecz rachunek za wysyłanie w świat niebezpiecznych sygnałów bez pokrycia.

Od tragedii do farsy. Polska między narodowym mitem a polityką strachu!

Gdy narodowe tragedie zastępuje polityczna farsa, a rakiety w rzepaku stają się narzędziem władzy. Czy groteskowe zarządzanie strachem to jedyny pomysł rządzących na zaczarowanie rzeczywistości?

Od szczawiu do dębu. Kawa z żołędzi jako nowy program socjalny rządu

Miało być taniej i nowocześnie, a kończy się kursem survivalu. Gdy ceny na rynkach szybują, rząd ma prostą radę: kawa z żołędzi. Czy po mirabelkach i pokrzywie przyjdzie pora na trawę z trawnika?

12 tysięcy zamiast 60. Wielka obietnica dostała mały druk!

Doczekaliśmy się. Wreszcie po 1000 dniach rządzenia wprawdzie miało...