Polexit musi być planem!

Date:

Jarosław Kaczyński, występując w Krynicy, postawił diagnozę, która nie powinna nikogo zaskakiwać. Unia Europejska coraz wyraźniej odchodzi od wspólnoty suwerennych państw w stronę scentralizowanego organizmu, w którym najważniejsze decyzje zapadają coraz dalej od obywateli. Problemem nie jest już wyłącznie to, co Bruksela postanawia, lecz także to, jak ogranicza możliwość demokratycznego zakwestionowania swoich decyzji.

Europejska integracja miała ułatwiać współpracę, wzmacniać gospodarki i zapewniać bezpieczeństwo (Europejska Wspólnota Węgla i Stali utworzona w 1951 r. na mocy traktatu paryskiego, który wszedł w życie w 1952 r.). Nie miała oznaczać nieustannego przekazywania władzy instytucjom, nad którymi obywatele państw członkowskich nie mają żadnej kontroli. Tymczasem każda próba zakwestionowania kierunku integracji bywa przedstawiana jako zagrożenie dla jedności UE. Krytycy Brukseli otrzymują etykietki populistów, nacjonalistów i faszystów, jakby europejskość wymagała bezwarunkowej akceptacji każdej decyzji unijnych elit.

To wygodny sposób unikania odpowiedzialności. Zamiast odpowiadać na argumenty, można podważyć intencje pytającego. Zamiast przyznać, że centralizacja ma swoje granice, można wieszczyć rozpad wspólnoty. Tyle że jedność nie jest wartością samą w sobie, jeśli osiąga się ją kosztem suwerenności, demokratycznej kontroli i prawa narodów do decydowania o własnej przyszłości.

Kaczyński trafnie wskazuje zasadniczy problem: Unia potrzebuje gruntownej reformy. Nie kosmetycznych zmian ani kolejnej deklaracji o konieczności zbliżenia stanowisk, lecz rzeczywistego odwrócenia tendencji centralistycznych. Państwa członkowskie powinny odzyskać przestrzeń do samodzielnego podejmowania suwerennych decyzji, a unijne instytucje muszą podlegać skuteczniejszej kontroli. Współpraca europejska nie może być usprawiedliwieniem dla rozszerzania władzy bez wyraźnej zgody obywateli.

Ale reforma nie może być jedynym planem. Polexit musi być planem drugim — przygotowanym, wiarygodnym i możliwym do przeprowadzenia. Inaczej Bruksela nie ma żadnego powodu, by traktować polskie ostrzeżenia poważnie. Jeśli za każdym razem, gdy unijne instytucje odrzucą polskie postulaty, Warszawa ostatecznie się cofnie, europejskie elity szybko nauczą się, że polskie czerwone linie są tylko śmieszną dekoracją.

Polexit nie powinien być więc wyłącznie groźbą wypowiadaną w politycznym sporze. Powinien stać się przedmiotem konkretnych przygotowań: analizy skutków gospodarczych, prawnych i finansowych, opracowania scenariuszy przejściowych, określenia przyszłych relacji handlowych z państwami UE oraz zabezpieczenia interesów polskich obywateli i przedsiębiorstw. Potrzebna jest również publiczna debata o tym, jakie kompetencje Polska chce odzyskać i jak zamierza wykonywać je po wyjściu. Przykład Wielkiej Brytanii powinien być dla nas wielce pouczający, bo jaki jest sens wpaść z deszczu pod rynnę? Brytyjczycy wyszli z lewicującej Unii i zaaplikowali sobie jeszcze więcej lewicowej ideologii.

Nie chodzi o to, by z góry przesądzać każdy szczegół przyszłego rozstania. Chodzi o to, by państwo nie podejmowało tak fundamentalnej decyzji w pośpiechu, pod wpływem kryzysu lub emocji. Wyjście z Unii jest zbyt poważną sprawą, by pozostawić je w sferze politycznych haseł. Jeśli ma być realną opcją, przygotowania trzeba rozpocząć przed podjęciem ostatecznej decyzji, a nie dopiero po niej.

Warunek dalszego członkostwa powinien być jasny: gruntowna reforma Unii, ograniczenie centralizacji i przywrócenie państwom rzeczywistej kontroli nad kluczowymi obszarami polityki wewnętrznej, możliwość autonomicznego reagowania na kryzysy zewnętrzne (patrz wojna na Ukrainie). Nie wystarczy zmiana języka komunikatów z Brukseli ani obietnica, że następnym razem konsultacje będą lepsze. Potrzebne są zmiany instytucjonalne, które trwale ograniczą możliwość narzucania państwom rozwiązań wbrew ich zasadniczym interesom. Krótko rzecz ujmując – jeżeli Niemcy sobie tego życzą mogą – jak najbardziej – udzielać „ślubu” związkom jednopłciowym, ale z tego faktu nie może wynikać, taki sam obowiązek mają inne kraje UE!

Jeżeli jednak taka reforma okaże się niemożliwa, Polska powinna być gotowa do uruchomienia planu wyjścia. Nie dlatego, że opuszczenie UE byłoby łatwe lub pozbawione kosztów. Byłoby przedsięwzięciem skomplikowanym, wymagającym negocjacji i poważnych przygotowań. Jednak koszty wyjścia trzeba porównać z kosztami pozostawania w strukturze, która systematycznie ogranicza samodzielność państwa i dławi rozwój gospodarczy. Samo wskazywanie ryzyka związanego z Polexitem nie rozstrzyga tej dyskusji. Ryzyko istnieje po obu stronach: zarówno przy wyjściu, jak i przy dalszej integracji na warunkach, których Polska nie akceptuje.

Nie ma też powodu, by uzależniać tak istotny czynnik polskiej polityki od oburzenia warszawskich elit. Krytyka Unii nie jest wrogością wobec Europy. Można popierać współpracę europejską, a jednocześnie odrzucać model integracji, w którym kolejne kompetencje odpływają do centrum. Można również uznać, że jeżeli tego modelu nie da się zmienić, dalsze członkostwo przestaje służyć polskim interesom.

W tym miejscu pojawia się jednak zasadnicze pytanie do pana Kaczyńskiego i całej polskiej prawicy: czy za ostrą diagnozą pójdzie strategia? Samo mówienie o Polexicie nie wystarczy. Potrzebne są jasno określone warunki reformy, plan przygotowań do wyjścia i uczciwe przedstawienie obywatelom konsekwencji obu scenariuszy. Tylko wtedy groźba wyjścia przestanie być retorycznym gestem, a stanie się wiarygodnym instrumentem polityki państwa. Pytanie jest fundamentalne, bo znając polityków PiS uważam, że mentalnie są nieprzygotowani do opuszczenia UE i dyskusje o Polexicie traktują jak skok na główkę do pustego basenu. 

Podkreślam: nie należy bać się samego słowa „Polexit”. Należy natomiast bać się sytuacji, w której Polska nie ma żadnego planu poza liczeniem na dobrą wolę Brukseli. Państwo, które nie przygotowuje alternatywy, samo pozbawia się możliwości wyboru.

Polska powinna zabiegać o gruntowną reformę Unii, ale równolegle przygotowywać się do wyjścia. Jeśli reforma się powiedzie, pozostanie w zmienionej wspólnocie będzie świadomą decyzją. Jeśli Bruksela ją zablokuje, Polska powinna być gotowa odejść!

Polexit nie może być tylko straszakiem, którym Warszawa próbuje przestraszyć Brukselę. Musi być realnym planem, który pozwoli Polsce powiedzieć „nie” — i mieć, dokąd pójść, gdy odpowiedzią Europy znów będzie „nie da się”.

Szczególnie niepokojące jest to, że część polskiej klasy politycznej — z Donaldem Tuskiem, Radosławem Sikorskim i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na czele — traktuje pozostanie w Unii niemal jak cel nadrzędny (jakiś złoty cielec) , którego nie wolno poddawać zasadniczej dyskusji. Ich przywiązanie do obecnego modelu integracji nie może jednak zastępować rzeczowej oceny polskich interesów. Nawet jeśli politycy ci odrzucają Polexit, nie zwalnia ich to z obowiązku odpowiedzialnego przygotowania państwa na różne scenariusze. Państwo poważne nie rezygnuje z planu awaryjnego tylko dlatego, że jego istnienie jest niewygodne dla rządzących. Opinie polityków przekonanych, że Polska powinna pozostać w Unii niemal za wszelką cenę, nie mogą zamykać debaty ani blokować analiz dotyczących wyjścia.

Ostatecznie nie chodzi o komfort polityczny Tuska, Sikorskiego czy Kosiniaka-Kamysza, lecz o zdolność Polski do samodzielnego decydowania o własnej przyszłości! Amen.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Wspólny blok PiS-Rozwój Plus zmienia całkowicie układ sił!

Niedawno pisałem o zamarzniętym piekle i kołczanie strzał, które...

Marian Banaś: Państwo nie może być partyjnym łupem!

Gospodarka, niegospodarność, upolitycznione instytucje i potrzeba odbudowy zaufania obywateli...

Tusk chce cenzury!

Rząd chce wprowadzić możliwość administracyjnej cenzury internetu. Większość rządząca...

Dość upokarzających protestów wobec Ukrainy! Pora na czyny!

Najwyższy czas stworzyć czarną listę osób, które w Polsce...