Transport śródlądowy – pieśń przeszłości?

Date:

„To były miraże z piasku. Transport rzeczny jest dzisiaj kompletnie nieopłacalny. Są inne środki transportu wykorzystywane. To się nie spinało finansowo i doprowadziło do katastrofy, to jest pieśń przeszłości” – twierdzi wiceministra klimatu i środowiska p. Urszula Zielińska.

A jakie są fakty? W Europie zachodniej, którą ciągle gospodarczo gonimy (a która dla pani wiceministry jest niewątpliwie również wzorem pod każdym innym względem), na każdym większym cieku wodnym tętni życie – wypełnione towarami i pasażerami barki i statki płyną zarówno w górę, jak i w dół rzek.

Dzieje się tak dlatego, że transport wodny jest tańszy zarówno od transportu drogowego, jak i kolejowego. Zużycie paliwa na 100 tonokilometrów wynosi w transporcie rzecznym 80 litrów, w transporcie kolejowym – 100 litrów, a drogowym – 200 litrów. Jak widać, energooszczędność w transporcie wodnym w stosunku do drogowego jest dwuipółkrotna. Niska energochłonność jest również przyczyną znacznie mniejszej niż w transporcie samochodowym emisji zanieczyszczeń do atmosfery.

Istotnym kryterium oceny danego rodzaju transportu są również tzw. koszty zewnętrzne, czyli koszty produkcji ponoszone przez osoby i podmioty niepartycypujące w zyskach z tej produkcji (np. koszty oczyszczania wody pitnej przez miasta położone poniżej odpływów ścieków zakładów przemysłowych). Według opracowań Komisji Europejskiej koszty zewnętrzne transportu śródlądowego wynoszą tylko 5 euro na 1000 tonokilometrów i są blisko pięciokrotnie mniejsze niż koszty zewnętrzne transportu drogowego (24,12 euro/1000 tonokilometrów).

Cały system transportowy jest swego rodzaju krwiobiegiem działalności gospodarczej i działa prawidłowo dopiero wtedy, gdy wszystkie jego elementy są sprawne. Na system ten, oprócz transportu drogowego i kolejowego, składa się również transport śródlądowy. Dobrze rozwinięte drogi wodne są uzupełnieniem i odciążeniem dla transportu drogowego i kolejowego. I tak jest w rozwiniętych krajach Europy. W Niemczech udział żeglugi śródlądowej w transporcie wynosi 14 proc. wszystkich przewożonych towarów, a w Holandii aż 42 proc. W Polsce, jak podaje GUS, udział transportu śródlądowego w przewozach ładunków ogółem w 2022 r. zmniejszył się w skali roku z 0,15% do 0,09% …

Dwa dni temu było otwarcie Olimpiady. Co pokazali Francuzi? Statki z olimpijczykami, płynące Sekwaną. Robiąc sobie PR i chwaląc się przed całym światem, jacy są nowocześni, Francuzi pokazali … „pieśń przeszłości”.

https://twitter.com/PrzemyslawOsiak/status/1816914106680787260
Tadeusz Hatalski
Tadeusz Hatalski
kpt. ż.w., Członek Rady Gospodarczej przy Prezydencie RP

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Likwidacja izb morskich i odbudowa polskiej bandery, czyli o tym, jak zmienić wszystko, aby nie zmienić nic!

Nowoczesność nie zawsze wymaga burzenia fundamentów. Rząd chce przenieść rejestr okrętowy do urzędu, likwidując sprawdzone izby morskie. Czy kolejna reorganizacja naprawdę obudzi polską banderę?

Zielony Ład w zderzeniu z twardą matematyką. Najdroższe 0,07% w historii naszej gospodarki

Europa dusi swój przemysł, walcząc o ułamek procenta w skali globu. Czysta matematyka demaskuje, co realnie zmienia Zielony Ład i dlaczego płacimy za to tak wysoką cenę w rachunkach za energię.

Flota, której nie ma – problem, który jest! Gdzie znika polska bandera?

Statki polskich armatorów pływają pod obcymi banderami. Polska flota handlowa znika, a państwo traci kontrolę nad łańcuchami dostaw. To wynik lat braku strategii morskiej i cicha kapitulacja.

Dryfująca strategia: Polska na morzu cudzych interesów. Brak floty handlowej jako luka strategiczna państwa*

Polska to kraj morski, który dobrowolnie oddał morze innym. Brak floty handlowej pod polską banderą to 9 mld zł strat rocznie i realne zagrożenie dla dostaw surowców. Czas przerwać ten niebezpieczny dryf.