Zielona Góra to stolica polskiego kabaretu. I niech nikt nie próbuje z tym dyskutować. Kabaret mamy we krwi, w genach, w urzędzie – i jak się okazuje, także w decyzjach podejmowanych na ostatnią chwilę. Ostatnia sobota tylko to potwierdziła.
Do Zielonej Góry przyjechał Grzegorz Braun. Postać kontrowersyjna, znana z gaśnicy, świec Chanuka i Sejmu. Nie będę tu wchodził w jego poglądy, bo nie o to chodzi. Chodzi o kabaret organizacyjny, który miasto samo sobie zafundowało.
Najpierw lokal na Jedności miał być… ale odwołano. Potem świetlica w Łężycy – tam zaplanowano spotkanie. I zapewne by się odbyło, skończyło i nikt następnego dnia by o nim nie pamiętał. Ale nie. Na to nie mógł pozwolić Prezydent Miasta Marcin Pabierowski.
Skoro zapowiedział, że Braun nie będzie agitował w jego mieście, to trzeba było działać. I zadziałał. W sobotę, w trakcie Targów Książki Bez Cenzury, po godzinie 14:00 na drzwiach sali pojawia się kartka: umowa zerwana, proszę opuścić lokal do 15:00. Nowe standardy demokracji. Drzwi, kartka, godzina, presja. Kabaret pełną gębą.
Czegoś takiego to jeszcze nie było. Wymawiają imprezę w trakcie imprezy. Koalicja 13 grudnia. pic.twitter.com/6n8ramGPi1
— Tomasz Sommer (@1972tomek) December 13, 2025
Efekt? Żaden. Targi trwały dalej, sala była pełna, ludzie zostali. Za to decyzja Prezydenta Miasta Zielona Góra stała się internetowym memem. Braun nazwał dokument świstkiem i zapowiedział kroki prawne. I trudno się dziwić, bo cała sytuacja wyglądała — mówiąc delikatnie — słabo.
A teraz najlepsze. Kartkę odczytał… Mirosław Gancarz. Kabareciarz. Przypadek? Nie sądzę. Może to był performance. Może instalacja artystyczna. A może niezamierzony hołd dla tradycji Zielonej Góry.
I pozostaje pytanie: po co to było? Jaki cel osiągnięto? Bo jeśli celem było ośmieszenie urzędu i zrobienie Braunowi reklamy w skali ogólnopolskiej, to gratulacje — kabaret wyszedł perfekcyjnie.
Czasem naprawdę warto pomyśleć, zanim się coś zrobi. Bo jak już robić kabaret, to przynajmniej świadomie i skutecznie.
* tytuł pochodzi od redakcji M24




