Głupie wybory kosztują. Polska zapłaci miliardy za uśmiechy w Brukseli?

Date:

Dokładnie sześć dni temu pisałem o rosyjskich pieniądzach zamrożonych w Belgii, po które mieli sięgnąć brukselscy biurokraci, by wspomóc Ukrainę. Dzisiaj przywódcy UE zdecydowali o udzieleniu pożyczki dla Kijowa w wysokości 90 mld euro. Pieniądze będą pochodzić ze wspólnego długu gwarantowanego unijnym budżetem.

Stój! Znaczy się – nie wszyscy zechcieli żyrować. Węgry, Słowacja i Czechy z tego pomysłu się pięknie wymiksowały. A nasz Donald Tusk, którego nikt w Europie nie ogra, wszedł w tę inicjatywę jak w masło wystawione w samo południe na promienie letniego słońca.

Rachunek wystawiony na nasz koszt

Oczywiście nie wszedł sam – wszedł z naszymi portfelami. To my będziemy spłacać tę bezzwrotną pożyczkę! Dziura budżetowa w NFZ w przyszłym roku wyniesie 20 mld PLN, więc już wiecie, gdzie te pieniądze pójdą. Donald Tusk zrobił to, co potrafi najlepiej: wrócił na europejskie salony i od razu zapłacił rachunek. Rachunek nie swój – nasz wspólny.

Żeby było elegancko, bez awantur i żeby nikt nie powiedział, że Polska ma zespół niespokojnych nóg i znowu mówi przez sen. W końcu lepiej być frajerem przy stole niż realistą za drzwiami. Realistów – taka już jest europejska świecka tradycja – nie zaprasza się do rozmów.

Excel kontra europejskie wartości

Węgrzy, Słowacy i Czesi – o, ci to dopiero parszywcy! Zamiast unijnej wspólnoty wybrali arytmetykę. Zamiast wzniosłych haseł – tabelkę w Excelu. I jakoś dziwnie im wyszło, że to się nie opłaca! Widocznie jeszcze nie dorośli do europejskich wartości, które polegają na tym, że jak Bruksela mówi „solidarność”, to znaczy „przelew”. A tu trzeba w lot łapać znaczenie słów podstawowych.

A u nas? U nas jak zwykle: pieniędzy nie ma, ale będą zobowiązania. NFZ się nie dopina, lekarzy jak na lekarstwo, kolejki rosną, ale spokojnie – mamy misję. Emeryci mogą poczekać, chorzy mogą poczekać, byle Unia Europejska była zadowolona. Bo najważniejsze, żeby w Brukseli klepali Donka po plecach i mówili: „Polska stanęła na wysokości zadania”. Szkoda tylko, że na tej wysokości coraz trudniej oddychać.

Solidarność, która zostawia plamy

Na koniec uspokajam: nikt nam tych pieniędzy bezpośrednio z konta nie zabierze. To byłoby nieeleganckie. Po prostu zapłacimy wyższe podatki, dostaniemy gorsze usługi publiczne i usłyszymy, że „nie ma alternatywy”.

A jak ktoś zapyta, czy moglibyśmy wybrać drogę Czech, Słowacji albo Węgier, to dowie się, że to czystej wody populizm, egoizm i brak europejskiego ducha. Duch duchem, ale rachunki – jak zawsze – materialne. I znów wyjdzie na to, że solidarność jest jak masło na słońcu: szybko się topi, ale plama zostaje.

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Dwór Tuska: emerytalny parasol nad „sztuką specjalnej troski”. Obieranie ziemniaka jako zawód szczególnego ryzyka

Ministerstwo pod parasolem „kultury” szykuje kieszonkowe na starość dla artystów. Zapłaci hydraulik, kasjerka i kierowca. Kto tu jest elitą, a kto sponsorem? Oto rachunek za Dwór Tuska.

Zielony Ład w zderzeniu z twardą matematyką. Najdroższe 0,07% w historii naszej gospodarki

Europa dusi swój przemysł, walcząc o ułamek procenta w skali globu. Czysta matematyka demaskuje, co realnie zmienia Zielony Ład i dlaczego płacimy za to tak wysoką cenę w rachunkach za energię.

Objawienie na tle F-35. Jak sceptyk Kosiniak -Kamysz nagle pokochał „amerykańskie zabawki”

Wczoraj drwił z wydatków na armię, dziś Kosiniak-Kamysz pręży pierś na tle myśliwców F-35 niczym Top Gun. Polityczna amnezja zmienia sceptyka w największego orędownika wojska.

Wycieczka krajoznawcza po ruinach praworządności. Jak sędziowie zrobili z Trybunału Konstytucyjnego wiejską świetlicę

Gdy sędziowie idą na wycieczkę, Trybunał Konstytucyjny staje się świetlicą. Śmieszność to dziś główna metoda zarządzania państwem, które coraz bardziej przypomina puste prosektorium.