Wiecie co… ja już naprawdę widziałem i słyszałem dużo. Ale jak przychodzi taka historia jak ta z Kłodzka, to mnie, aż mnie trzęsie. Pewnie zaraz znowu „poprawni politycznie” będą do mnie dzwonić, pisać, weź wyluzuj, nie wypada, byłemu prezydentowi nie pasuje… A wiecie co? Guzik mnie to obchodzi! Bo jak czytam o tym, co te zwyrodnialce z Kłodzka wyprawiali, to mi się autentycznie nóż w kieszeni otwiera. I nie, nie będę tu owijał w bawełnę i pisał wierszem.
Bo tu nie chodzi o to, kto z jakiej partii. Naprawdę, mam to gdzieś. Tu chodzi o dzieci. Tak to one są największą ofiarą tej sytuacji DZIECI. Małe, bezbronne istoty, które powinny mieć dom, a miały piekło. I to takie, którego człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić.
Jestem ojcem, mam dwóch wspaniałych synów. I może dlatego jeszcze bardziej mnie to trafia. Mamy tu do czynienia z czymś, co się w głowie nie mieści. Wyobrażacie to sobie? Matka, niby kobieta, niby człowiek, patrzy, jak gwałcą jej własną córkę. Mało tego, sama bierze w tym udział! 600 GB filmów… 600 giga czystego piekła, gdzie własne dzieci i psy służyły im do realizowania jakichś chorych, pokręconych fantazji. Biegli, którzy to oglądali, a to są twardzi ludzie, niejedno widzieli, musieli iść na terapię. A ta „mamusia” dostała… 6,5 roku? To jest jakiś żart? Przecież to jest splunięcie w twarz tym skrzywdzonym dzieciakom! Powiem tak, nawet najbardziej złośliwy, nie wymyśliłby takiego skurwysyństwa, jakie zaserwowali ci „rodzice”.
Ludzie co się z nami dzieje? Przecież tacy ludzie żyją obok nas, mówią „dzień dobry”, uśmiechają się na klatce schodowej, a w domu robią dzieciom rzeźnię?
Dla mnie sprawa jest prosta i możecie mnie za to nienawidzić, możecie pisać, że Kubicki oszalał. Takie zło trzeba wypalać ogniem. Kara śmierci? Dla mnie to i tak za mało dla kogoś, kto gwałci dziecko albo każe mu wybierać między psem a ojcem. To nie są ludzie. To są chwasty, które trzeba wyrwać z korzeniami, żeby nie zatruwały świata.
I nie obchodzi mnie, czy ktoś jest z lewa, z prawa, czy z kosmosu. Zło nie ma barw partyjnych. Jak słyszę, że ktoś próbuje to politycznie rozgrywać, to mi się niedobrze robi. Tu chodzi o dzieci! O ich zniszczone życie, o próby samobójcze, których nikt nie chciał widzieć.
Czy my jako społeczeństwo nie staliśmy się zbyt „miękcy” dla takich bestii? Mam wrażenie, że świat staje na głowie, a my zamiast chronić najsłabszych, bawimy się w prawnicze niuanse.
Co o tym sądzicie? Tylko szczerze, bo ja już mam dość milczenia.




