Gloria von Thurn und Taxis: Jak orwellowska kultura kłamstwa niszczy nasz świat.

Date:

Z księżną Glorią von Thurn und Taxis, niemiecką arystokratką, przedsiębiorczynią i mecenasem kultury, zarządzająca majątkiem rodu Thurn und Taxis. rozmawia, Henryk Piec.


Wielokrotnie podkreślała Pani, że stoi „po stronie Niemców”, co część Pani rodaków krytykuje jako pogląd „nacjonalistyczny”. Jest Pani Niemką i nie obrażam się, gdy mówi Pani: „wszystko dla Niemiec”. Zdziwiłbym się, gdyby powiedziała Pani: „wszystko dla Polski”. Ja jestem Polakiem i oczywiście byłbym bardzo zadowolony, gdyby stawiała Pani interesy mojej ojczyzny na pierwszym miejscu, ale jestem też realistą i nie oczekiwałbym takiej deklaracji od Pani. Co jest tak niestosownego w stwierdzeniu czegoś tak oczywistego jak „bliższa koszula ciału”, że wywołuje to w ludziach taką agresję
?

Współcześni ideolodzy chcą, aby ludzie identyfikowali się poprzez swoją seksualność, a nie poprzez swoje plemiona czy narody. Moja babcia była polską hrabiną spod Kopyczyniec w Galicji Wschodniej, która do 1939 roku należała do Polski. Moja druga babcia była księżniczką Mają Golicyną z Niżnego Nowogrodu. Moja prababka była Greczynką. Moja matka była Węgierką, a mój ojciec Niemcem z belgijskimi korzeniami. Europejska arystokracja nigdy nie była nacjonalistyczna. To pojęcie jest mi całkowicie obce. Tym, co nas łączy, jest nasza wiara katolicka.

W zeszłym roku domek myśliwski należący do Pani rodziny został podpalony. Lewicowi ekstremiści z Antify przyznali się do tego czynu, twierdząc rzekomo, że powodem były Pani poglądy, których wyraźnie nie akceptują. Czy stoimy u progu czasów — albo może już w nich żyjemy — gdy relacje będą kształtowane argumentem siły zamiast siłą argumentu?

Policja twierdzi, że zamek spłonął przypadkowo. Tak naprawdę nie wiem, co się wydarzyło. Myślę, że dziś można otrzymywać groźby, a ludzie przypisują sobie odpowiedzialność za złe rzeczy, nawet jeśli nie jest to prawda. Żyjemy w kulturze kłamstwa i w takich okolicznościach bardzo trudno jest odnaleźć prawdę.

Papież Leon XIV niedawno ostrzegł przed rozwojem „orwellowskiego” języka, który w imię zwiększania inkluzywności wyklucza tych, którzy nie chcą się do niego dostosować. „Ponowne odkrycie znaczenia słów jest prawdopodobnie jednym z kluczowych wyzwań naszych czasów. Gdy słowa tracą związek z rzeczywistością, a sama rzeczywistość przestaje być komunikowalna, stajemy się jak dwie osoby — jak mówi święty Augustyn — zmuszone do życia razem bez rozumienia wzajemnego języka.” Czy nie żyjemy w czasach, w których utrata związku między słowami a rzeczywistością sprawia, że przestajemy się nawzajem rozumieć?

Dominacja nad językiem była również skutecznie stosowana przez komunistów. Dziś widzimy ten sam schemat. Podział ludzi jest politycznie pożądany. Mówią o różnorodności i inkluzywności, ale mają na myśli dokładne przeciwieństwo. Chcą, aby wszyscy byli równi i podporządkowali się ich orwellowskiej „prawdzie”.

Przykładem takiego oderwania od rzeczywistości jest rezolucja Parlamentu Europejskiego zalecająca między innymi „pełne uznanie kobiet transpłciowych za kobiety” w ramach polityki równości płci i przeciwdziałania przemocy. Jednocześnie Parlament Europejski odrzucił poprawkę stwierdzającą: „tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę i urodzić dziecko”. Brzmi to jak zdanie żywcem wyjęte z Monty Python’s! Jak Pani to odbiera?

Jak już mówiłam, tworzy to zamieszanie i jest dokładnym przeciwieństwem tego, co oni deklarują. Odwracanie znaczeń jest dziś metodą wywoływania chaosu. Mówią o inkluzywności, ale tworzą podziały.

Nawet postkomunistyczny były premier Polski Leszek Miller rozłożył ręce i powiedział: „Donald Trump jest ostatnią nadzieją, że Zachód nie pogrąży się w szaleństwie.” Czy żyjemy w czasach szaleństwa?

Historycy z pewnością będą mogli wskazać cykle zbiorowego szaleństwa w dziejach ludzkości. Jednak XX wiek był znacznie gorszy niż to, co dzieje się dziś. Proszę pomyśleć o komunizmie, narodowym socjalizmie i dwóch wojnach światowych. Musimy modlić się, abyśmy znów nie podążali tą samą drogą.

W debacie publicznej oskarża się Panią o bliskość z partią Alternative für Deutschland oraz szerzej — z ruchami konserwatywnymi w Europie i na świecie, z ludźmi z otoczenia Donald Trump czy Viktor Orbán. Co jest niestosownego w spotykaniu się i rozmowie z ludźmi o podobnych konserwatywnych poglądach? Jak widzimy, Antifa wydaje się chcieć „rozmawiać” z Panią tylko w jeden sposób.

Na świecie istnieje niesprawiedliwość i nie będziemy w stanie rozwiązać jej tutaj, na ziemi. Jeśli ma się silne poglądy, trzeba być przygotowanym na ciągłą krytykę. Taka jest natura tej gry.

Jak zdefiniowałaby Pani konserwatyzm? Można dziś odnieść wrażenie — a wręcz mieć pewność — że dla współczesnej lewicy biała, heteroseksualna rodzina z dwójką dzieci stanowi już przedsionek faszyzmu, za którym czai się piekło.

Konserwatyści uważają, że zmiany społeczne powinny być akceptowane tylko wtedy, gdy istnieje niemal pewność, że ich rezultat będzie lepszy niż wcześniejszy stan rzeczy. Socjaliści są kolektywistami. Chcą stworzyć raj na ziemi i dlatego każda ofiara jest warta podjęcia próby osiągnięcia tego utopijnego celu. Postrzegają ludzi jako odnawialny zasób, dlatego „straty uboczne” są akceptowane. Konserwatyści widzą ludzi jako indywidualne stworzenia Boga — każda osoba powinna być szanowana i chroniona wszelkimi środkami na każdym etapie życia. Wiedzą, że raj na ziemi jest nieosiągalny i czeka nas dopiero w niebie. To główna różnica między konserwatystami a socjalistami.

Powiedziała Pani kiedyś, że „Hitler był socjalistą”, co wywołało falę krytyki. Tymczasem sam Adolf Hitler po nieudanych negocjacjach z generałem Francisco Franco miał powiedzieć: „W Hiszpanii postawiliśmy na złego konia. Lepiej byłoby wesprzeć republikanów. Oni reprezentują lud. Z tych socjalistów moglibyśmy później zrobić dobrych narodowych socjalistów. Ludzie wokół Franco to sami reakcyjni duchowni, arystokraci i bogacze — nie mają nic wspólnego z nami, nazistami.” Z pewnością są to słowa człowieka o poglądach lewicowych.

Podczas rządów Hitlera niemieckie przedsiębiorstwa musiały realizować cele narzucone przez państwo. Nie było wolnego rynku. To rząd decydował, co i ile ma być produkowane. Była to ideologia kolektywistyczna. Hitler chciał również zniszczyć Kościół i był przeciwny arystokracji. To wszystko są cechy socjalizmu. Sama nazwa „narodowy socjalizm” o tym mówi. Oczywiście dzisiejsi socjaliści nie chcą być kojarzeni z nazistami. Ale naziści w żaden sposób nie byli konserwatystami.

Krytycy twierdzą, że Pani wypowiedzi mogą być odbierane jako dzielące społeczeństwo. Z kolei Pani mówi o rosnącej nietolerancji wobec poglądów konserwatywnych. Jak odbudować kulturę dialogu w Niemczech i w całej Europie, skoro środowiska liberalno-lewicowe próbują wypychać ludzi o konserwatywnych poglądach poza granice debaty?

Właśnie dlatego kultura debaty zanika. Ludzie nie odważają się już mówić tego, co naprawdę myślą. To błogosławieństwo, że mamy kraje Europy Wschodniej, które dopiero co przezwyciężyły komunizm. Są naszymi najlepszymi sojusznikami, ponieważ z pierwszej ręki wiedzą, jak brzmi kolektywna melodia i jakie metody narzucane są z Brukseli.

Ma Pani opinię osoby bezkompromisowej, która mówi to, co myśli. Czy uważa Pani, że w dzisiejszych czasach uczciwość w życiu publicznym jest bardziej cnotą czy raczej ryzykiem?

Zdecydowanie bardziej ryzykiem i trzeba bardzo uważać, jak formułuje się i wypowiada pewne rzeczy.

Przeszła Pani długą drogę — od buntowniczej nastolatki do osoby otwarcie wyznającej wiarę katolicką i uczestniczącej w tradycyjnej mszy łacińskiej. To niezwykła przemiana. Co powiedziałaby Pani dziś młodym kobietom, które głośno głoszą „moje ciało, mój wybór” i stawiają samorealizację oraz indywidualną autonomię w centrum życia?

„Moje ciało, mój wybór” jest odwrotnością słów „to jest moje ciało wydane za was”. Zabijanie niewinnego życia jest demoniczną ofiarą. Kraje zachodnie od dziesięcioleci znajdują się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Jednocześnie importujemy siłę roboczą z globalnego Południa, ponieważ nie mamy wystarczającej liczby własnej ludności. Dlaczego więc rządy nadal finansują zabijanie naszego własnego potomstwa w takich okolicznościach? Albo więc nie chcą, abyśmy się rozmnażali, ponieważ są rasistami wobec własnego narodu, albo stoi za tym kult śmierci — a może jedno i drugie. Nie ma logicznego wyjaśnienia dla tego nihilistycznego zachowania.

Czy Pani zdaniem spór między Bractwem Świętego Piusa X a Watykanem zakończy się polubownie? I gdyby miała Pani taką możliwość, jakiej rady udzieliłaby Pani Papieżowi w tej sprawie?

Bractwo Świętego Piusa X nie otrzymało audiencji u Papieża, kiedy chciało poprosić o zgodę na wyświęcenie nowych biskupów dla przetrwania swojego zgromadzenia. Ojciec James Martin, amerykański jezuita sprawiający wrażenie rzecznika środowisk homoseksualnych, otrzymał audiencję u Papieża. Chińska Partia Komunistyczna może mianować biskupów bez zgody Watykanu, a Bractwo Świętego Piusa X — nie. Co mamy o tym myśleć?

Dziękujemy za wywiad

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Osobowość prawna Odry, czyli jak ideologia robi z Polski skansen

Czy nadanie rzece praw człowieka to ekologia, czy gospodarczy sabotaż? Poseł Jarosław Sachajko ostro o tym, dlaczego osobowość prawna Odry to dowód na to, że „poprzewracało nam się w głowach”.

Z wolności słowa niewiele już pozostało! Dr Jürgen Todenhöfer przerywa milczenie

Czy krytyka Netanjahu to w RFN przestępstwo? Jürgen Todenhöfer w mocnej rozmowie o przeszukaniach, procesach i upadku demokracji. „Z dawnej wolności słowa w Niemczech niewiele już dziś pozostało”.

Państwo vs Obywatel: Chciał pomóc, niemal stracił wszystko. „System próbuje cię zgnieść”

Sławomir Jakubowski przez 8 lat walczył z urzędniczym absurdem. Za przekazanie 82 opon na cele charytatywne naliczono mu 2 mln zł kary. Przeczytaj o dramatycznej walce w relacji Państwo vs Obywatel.

Paweł Piekarczyk: Berlin marzy o resecie z Moskwą, a Postęp tonie w rzekach bzdur!

Paweł Piekarczyk ostro o „higienie ducha”, sprawczości Trumpa i naiwności elit. Czy Ukraina to nasza tarcza, a Berlin tylko czeka, by znów karmić Kreml petrodolarami? Przeczytaj mocny wywiad!