Zbrodnia bez przypisów. Dlaczego wyjaśnienie a moralny osąd Wołynia ciągle nam umykają

Date:

Spór o „Bohaterów UPA” i „rzeź ma Wołyniu” nie jest tylko problemem „prowokacji”, „niewdzięczności”, „politycznych kalkulacji…”, a odebranie Orderu Orła Białego nie jest „zemstą”, „upokorzeniem”, „krzywdą”. Nie jest to „spór” o fakty, interpretacje, o prawo wyboru „bohaterów”, o „pojednanie”… Czym jest? Pomyślmy…

I. Wyjaśnienie i usprawiedliwienie

W przypadku konfliktów (politycznych, etnicznych, społecznych…) kończących się krwawymi „wydarzeniami”, często mamy trudności z precyzyjnym odróżnieniem „wyjaśnienia” (przyczyn, mechanizmów) i „usprawiedliwienia” (uzasadnienia słuszności). To bardzo stary i głęboki problem filozoficzny, dotyczący relacji między tym, „dlaczego coś się wydarzyło”, a tym, czy było to moralnie lub politycznie słuszne.

1. Wyjaśnienie a usprawiedliwienie

Wyjaśnienie odpowiada na pytanie: „Dlaczego ludzie postąpili w taki sposób?” Poszukuje przyczyn, motywów, mechanizmów psychologicznych, społecznych, ekonomicznych czy historycznych.

Natomiast usprawiedliwienie odpowiada na pytanie: „Czy ich działanie było słuszne, moralnie dopuszczalne lub uzasadnione?”

Można wyjaśnić jakieś zachowanie, nie usprawiedliwiając go. Na przykład: Możemy wyjaśnić, dlaczego dochodzi do ludobójstwa, nie twierdząc, że ludobójstwo jest słuszne.

2. Dlaczego ludzie często mieszają te dwie rzeczy?

Ponieważ w życiu społecznym wyjaśnianie bywa odbierane jako forma obrony.

Jeżeli ktoś mówi: „Terroryści działali pod wpływem wieloletnich upokorzeń”, wielu słuchaczy słyszy: „Terroryści mieli rację.” Choć logicznie są to dwa różne twierdzenia.

To zjawisko bywa określane jako przejście od rozumienia (understanding) do aprobaty (approval).

Samo rozumienie motywów sprawcy często budzi podejrzenie, że próbujemy go wybielić.

3. Problem moralny

Istnieje również przyczyna głębsza. W wielu kulturach funkcjonuje intuicja: Jeśli coś ma przyczynę, to sprawca jest mniej winny.

Gdy poznajemy takie okoliczności, nasza ocena moralna często łagodnieje. Dlatego samo dostarczanie wyjaśnień zmienia sposób oceniania. Granica między opisem a oceną zaczyna się zacierać.

4. Paradoks historyka i socjologa

Historyk lub socjolog musi odpowiedzieć: Dlaczego ludzie zabijali?

Ale gdy zaczyna analizować: lęki, interesy, poczucie krzywdy, procesy propagandowe, natychmiast pojawia się zarzut: „Próbujesz ich usprawiedliwiać.”

Powstaje paradoks: Jeżeli nie wyjaśniamy przemocy, nie rozumiemy jej. Jeżeli próbujemy ją wyjaśnić, bywamy oskarżani o jej usprawiedliwianie.

5. „Zrozumieć nie znaczy wybaczyć”

W naukach społecznych często powtarza się zasadę: „To explain is not to excuse.” Czyli: „Wyjaśnić nie znaczy usprawiedliwić”.

Można jednocześnie twierdzić, że dane działania mają określone przyczyny oraz że były moralnie naganne.

6. Dlaczego konflikt jest szczególnie silny w polityce?

W konfliktach politycznych stawką jest nie tylko prawda historyczna, ale także pamięć zbiorowa, tożsamość i odpowiedzialność.

Choć autor wypowiedzi mógł chcieć jedynie wskazać ciąg przyczynowy, w praktyce politycznej opis przyczyn bardzo łatwo zostaje przekształcony w przypisywanie winy lub racji.

7. Najgłębsze źródło problemu

Wyjaśnienie należy do porządku: faktów, przyczyn, mechanizmów i opisu świata. Usprawiedliwienie należy do porządku: norm, wartości, ocen i powinności.

Już David Hume zauważył, że z opisu faktów nie wynika automatycznie ocena moralna.

Naukowiec próbuje odpowiedzieć na pytanie „dlaczego?”, podczas gdy uczestnicy sporu często oczekują odpowiedzi na pytanie „kto miał rację?”.

II. Okrucieństwo

W opisach zdarzeń na Wołyniu w 1943 ci, którzy bronią „racji moralnej”, często eksponują opis okrucieństwa zbrodni.

1. Okrucieństwo jest traktowane jako dowód moralny

„Spójrzcie, co oni zrobili. To wystarczy, by wiedzieć, kto jest zły.”

Okrucieństwo staje się więc nie tylko faktem, ale również symbolem moralnego oskarżenia.

2. Ludzie oceniają moralnie przez skutki widoczne emocjonalnie

Widok cierpienia wywołuje współczucie, gniew, oburzenie i chęć ukarania sprawcy. Dopiero później pojawiają się próby racjonalizacji.

Dlatego opisy okrucieństwa są niezwykle skuteczne w mobilizowaniu poparcia moralnego.

3. Okrucieństwo upraszcza złożoność konfliktu

Każdy konflikt ma długą historię. To jest skomplikowane.

Natomiast opis: „Weszli do wsi i zamordowali sto osób” jest prosty i jednoznaczny.

W ten sposób wielowymiarowy konflikt zostaje sprowadzony do obrazu: niewinna ofiara – okrutny sprawca.

4. Okrucieństwo delegitymizuje przeciwnika

Jeżeli przeciwnik zostanie przedstawiony jako barbarzyńca, morderca lub sadysta, jego późniejsze argumenty stają się mniej wiarygodne.

5. Pamięć zbiorowa preferuje obrazy cierpienia

Społeczeństwa zapamiętują nie tyle procesy historyczne, ile symbole.

Takie wydarzenia stają się „moralnymi punktami odniesienia”, wokół których budowana jest narracja historyczna.

6. Problem epistemologiczny

Można dokładnie opisać najbardziej przerażającą zbrodnię, a nadal nie rozumieć, dlaczego do niej doszło.

Historyk pyta: „Jak do tego doszło?” Moralista pyta: „Jak można było zrobić coś takiego?” Oba pytania są ważne, ale nie są tym samym pytaniem.

7. Najgłębszy powód

W konfliktach ludzie zwykle nie walczą wyłącznie o prawdę faktograficzną. Walczą także o status ofiary, sprawcy, bohatera i kata.

Kto skutecznie pokaże cierpienie „swoich” i okrucieństwo „tamtych”, ten często zdobywa przewagę moralną w sporze.

Dlatego narracje konfliktów tak często koncentrują się na zbrodniach i cierpieniu.

Nie tylko dlatego, że są one ważnymi faktami historycznymi, ale także dlatego, że pełnią funkcję argumentów moralnych, budujących ocenę tego, kto powinien być postrzegany jako ofiara, a kto jako sprawca.

Prezydent Ukrainy nie tyle popełnił „błąd” w kalkulacji politycznej, ale dał świadectwo, że nie rozumie, iż odwołując się do tradycji OUN-UPA sprawia, że jego „bohaterowie” – napiętnowani winą za ludobójstwo – utrwalają okrucieństwo jako stereotyp Ukraińca-mordercy.

Stereotyp stanowiący uzasadnienie agresji Rosji „walczącej z faszyzmem”, a zarazem budzący nieufność i dający pretekst do ograniczenia pomocy w walce o wolną Ukrainę.

prof. Jan Poleszczuk
prof. Jan Poleszczuk
z uniwersytetu w Białymstoku jan.poleszczuk@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Kto bohater, kto drań czyli hańba i prawda, o której zbyt długo milczano.

Czy można przeżyć życie, wytykając zdradę tym, którzy mają władzę i pieniądze? Trwa Rok Sergiusza Piaseckiego – pisarza, który za odwagę i pisanie prawdy wciąż płaci ogromną cenę. Poznaj historię bohatera.

Prymas Tysiąclecia: orle serce, wiara, która nie ustąpiła, i ślady wyryte na skale

Mija 45 lat od śmierci Prymasa Tysiąclecia. Wiara, nadzieja i miłość stały się programem narodu. Bez niego historia Polski i Kościoła potoczyłaby się inaczej. Ślady? Nie w piasku — w skale.

Architekci amnezji i bezimienne doły. Dlaczego Witold Pilecki musiał zniknąć z kart historii

"nie opłakała ich Elektra nie pogrzebała Antygona" Zbigniew Herbert W życiu...

Bratobójczy ogień, Radio „Wanda” i stalinowska cenzura. Cena, jakiej zażądało Monte Cassino

Mit, który zrodził się we krwi. Zamiast pompatycznej laurki – bratobójcze strzały, psychologiczne gierki i żołnierze Andersa, którym ojczyzna odpłaciła zdradą. Tak wyglądało Monte Cassino.