Najwyższy czas stworzyć czarną listę osób, które w Polsce powinny być uznawane za persona non grata (Lista PNG). Nie wystarczą kolejne noty dyplomatyczne, stanowcze oświadczenia i deklaracje o potrzebie dialogu. Jeżeli polskie protesty wobec gloryfikowania OUN i UPA pozostają bez widocznych konsekwencji, Warszawa powinna rozważyć instrumenty, które pokażą, że lekceważenie pamięci polskich ofiar nie jest obojętne dla wzajemnych relacji.
Jednym z takich rozwiązań mogłoby być stworzenie listy osób, których działania w sposób udokumentowany podważają dobre relacje z Polską, usprawiedliwiają zbrodnie na Polakach lub publicznie propagują ideologię odpowiedzialną za prześladowania i mordowanie ludności cywilnej. Wobec takich osób należałoby rozważyć ograniczenia wjazdu na terytorium Polski, zgodnie z obowiązującym prawem i zobowiązaniami międzynarodowymi.
Nie może to być jednak lista tworzona pod wpływem emocji ani narzędzie do piętnowania wszystkich Ukraińców. Powinna opierać się na konkretnych czynach, wiarygodnych dowodach i przejrzystych kryteriach, z możliwością odwołania się od decyzji do polskiego sądu. Jej adresatami byliby konkretni ukraińscy politycy, urzędnicy i działacze. Odpowiedzialność musi być indywidualna, a decyzje — prawnie uzasadnione.
Polska ma prawo oczekiwać, że partnerstwo będzie oznaczało również szacunek dla prawdy historycznej, godnego upamiętnienia ofiar i współpracy przy poszukiwaniu oraz ekshumacji szczątków pomordowanych. Nie chodzi o odwet ani zerwanie strategicznych relacji, lecz o wyznaczenie granic, których przekraczanie nie może pozostawać bez reakcji.
Jeżeli ktoś świadomie buduje swoją pozycję polityczną na gloryfikowaniu sprawców zbrodni, powinien liczyć się z tym, że jego działania wpłyną na możliwość korzystania z przywilejów związanych z podróżowaniem do Polski. Także w tej dziedzinie państwo może prowadzić konsekwentną, opartą na prawie politykę. Czas na czyny i nie puste ple, ple, ple.
Dość protestów bez następstw. Polska potrzebuje jasnych kryteriów, konkretnych instrumentów i gotowości do ich stosowania. Pamięć o ofiarach nie może być jedynie elementem przemówień rocznicowych. Musi znajdować odzwierciedlenie w decyzjach państwa. Jeśli dyplomatyczne apele nie przynoszą rezultatów, czas poważnie rozważyć kolejne kroki — tak, aby polska racja stanu i godność ofiar były traktowane z należytą powagą.
Ktoś powie, że historia nie może kreować teraźniejszości. Myli się. Jeżeli Ukraińcy będą formatowali przyszłe pokolenia w kulcie UPA, to nie mówimy już o historii, a o tym co tu i teraz oraz o tym co jutro. Im szybciej zrozumieją to polityczne elity naszych państw, tym lepiej dla przyszłych pokoleń Polaków i Ukraińców. Jestem jakoś dziwnie przekonany, że Andrei Sadowy, mer Lwowa, nie przejmie się wpisem na taką listę – tym bardziej taka lisa powinna powstać. Jeżeli odebranie prezydentowi Zełeńskiemu Orderu Oła Białego niczego Ukraińców nie nauczyło, to oznacza tylko tyle i aż tyle, że strategia tzw. miękkiej perswazji poniosła kompletne fiasko. Utworze Listy PNG powinno mieć ponadpartyjny mandat wszystkich sił politycznych w Polsce, tak by Ukraińcy (a także inne szatany) wiedzieli, że w tej sprawie Polaków nie da się rozegrać.
Wiadomość z ostatniej chwili: Radosław Sikorski powiedział, że podpisał wniosek o umieszczenie Swiatosława Szeremety na liście osób niepożądanych w Polsce. Niezwykle oszczędnie członków obecnego rządu, ale tym razem zmuszony jestem oświadczyć, że ruch szefa MSZ jest zgodny z polską racją stanu. Na tej liście powinni znaleźć się również radni, którzy podnieśli rękę za taką uchwałą. Również nowo wybrany prezydent Krakowa p. Łukasz Gibała zapowiedział, że zawiesi z Lwowem. Czas, by inni samorządowcy nie mówili, że pada deszcz, gdy plują im (nam) w twarz!
Co się stało?
Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza. Decyzję tę podjęto na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej w miniony wtorek – poinformowano na jej oficjalnej stronie internetowej. „Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć” – mówił podczas posiedzenia szef komisji kultury, deputowany Rady Swiatosław Szeremeta.




