Aborcja – lek na „strach egzystencjalny”

Date:

Twierdzenie, że kobiety rezygnują z macierzyństwa z powodu restrykcyjnego prawa aborcyjnego ma tyle sensu, co wyjaśnienie, że ludzie nie latają samolotami, bo się boją katastrofy (a o nich tylko trąbią media, udane lądowanie nikogo nie „rajcuje”, choć cieszy pasażerów, krewnych i przyjaciół, załogę i… ubezpieczycieli).

Na strach przed lataniem wystarczy dobrze wypić. Ale czy jest jakiś środek na strach przed macierzyństwem?

Tak. Dobry facet!

To przyjrzyjcie się „mężczyznom nowoczesnej lewicy”, paradującym z piórkiem w dupie. To na strach przed nimi „kobiety lewicy” potrzebują aborcji „na życzenie”. Na strach przed mężczyznami, którzy się do niczego nie nadają, poza tym że czasem mogą dostarczyć trochę euforycznej radochy seksualnej.

 

prof. Jan Poleszczuk
prof. Jan Poleszczuk
z uniwersytetu w Białymstoku jan.poleszczuk@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Złom, którego nikt nie chciał… a jednak walczył! Cena niewdzięczności!

Polska oddała Ukrainie „wojskowy złom”? Gdy ważyły się losy Kijowa, liczyły się sekundy, a nie fabryczna folia. Prof. Szeremietiew brutalnie rozlicza medialne mity i ujawnia, jak było naprawdę.

„Krzyk, którego nie udało się zagłuszyć”. Gdynia oddała głos ofiarom Wołynia!

Trójmiasto oddało hołd ofiarom Krwawej Niedzieli. Pierwszy Marsz Wołyński w Gdyni przyniósł wstrząsające relacje świadków i głośne żądanie prawdy oraz ekshumacji. „Wołyń wciąż woła o pamięć”.

Między Moskwą a Kijowem. Polska nie musi wybierać historycznego kłamstwa!

Stosunki polsko-ukraińskie są napięte do granic możliwości. A jednak...

Od partnera do bankomatu. Najdroższa naiwność Europy? Polska polityka wobec Ukrainy.

Oddajemy rakiety, a podziękowania płyną do Berlina. Polska polityka zagraniczna wciąż wierzy w romantyczne gesty, podczas gdy inni twardo negocjują. Kiedy wreszcie zaczniemy wymagać?