Cham z bramy – to ja!

Date:

Tekst znaleziony na FB.

„Choćby Batyr [Nawrocki] po debacie wyciągnął nóż z marynarki i zaciukał kogoś przed kamerami to elektorat PiSu i tak by na niego zagłosował. Mam wrażenie, że im więcej gówna wypływa na temat Batyra tym bardziej oni się cieszą, że on jest po prostu podobny do nich. Pytanie czy chcemy na prezydenta Polski takiego typowego chama z bramy czy faceta obytego w świecie ze znajomością kilku języków”.

Wychowaliśmy się na Woli. Niedaleko Sarmaty. Ulica, park, skwery i bramy – to były nasze „uniwersytety”. Nie było miejsca na mięczaków i „inteligenckich mazgajów” – Wola to była dzielnica robotnicza. Na Żoliborzu i Saskiej Kępie żyła „inteligencja”. Chamy z bramy – na Woli. Niewielu starych mieszkańców przeżyło „rzeź Woli”, niewielu pamiętało sąsiedztwo Getta. Nasi rodzice zjechali do Warszawy z różnych stron Polski. Uczyli się życia i kultury w „stolycy”…

Jacy byliśmy? Na kogo wyrośliśmy?

Część z nas kończyła życie szybko i tragicznie. Jeden w czasie „imprezy” wstał od stołu, poszedł na strych kamienicy i się powiesił. Inni tracili zdrowie w bójkach, dwóch się zaćpało, kilku wylądowało w kryminale lub pędzili życie samotnie (jakoś nie cieszyli się wzięciem „płci pięknej”). Żulia, łobuzy… Chamy z bramy.

Nie tylko. Milieliśmy w szkole kolegę, ciężki przypadek Polio – odwiedzaliśmy go szpitalu, zmarł młodo. Było kilku kolegów z pobliskiego „domu dziecka”. My mieliśmy domy – biedne, czasem ze wspólnym wychodkiem, ojców-pijaków, wiecznie zapracowane matki naszywające łaty na spodnie. Oni nie mieli nikogo. Czasem dzieliliśmy sie z nimi kanapkami…

Ale niektórym się udało! Założyliśmy kapelę. To nam – oprócz doświadczeń estetycznych – dawało patent (przyzwolenie) na noszenie długich piór i kolorowych koszul. Inni dostawali „wpierdol” od miejscowych gitów. Hippisowaliśmy. Nie wszystkim wyszło to na zdrowie. Jeden sie zaćpał. Inni zatrzymali się na poziomie zwykłej „gorzały”. Nasze losy potoczyły się różnie: jeden został znanym grafikiem, inny pisarzem (znanym, aż mnie korci, żeby się pochwalić, ale nie wiem, czy by tego chciał – awansował do „elyty”), innego zaniosło na archeologię (jeździł na „wykopki” do Egiptu), ja – trochę pouczyłem się w Technikum Ceramicznym, a jak mnie wypieprzyli na pysk, skończyłem wieczorówkę, później studia i wreszcie zostałem… emerytem. Na UW i w PAN poznałem wielu wspaniałych i mądrych ludzi i niewiarygodne przypadki „utytułowannych” przygłupów i chamów. Z awansu i z „dobrych domów”.

Rozjechaliśmy się po świecie. Ktoś wylądował w Austalii, dorobił się kilku tysięcy hektarów pustyni. Większość z nas założyła rodziny, ma dzieci, dzieci się wykształciły. Część dawnych znajomych „straciła pamięć” i wstydzi się „kolegów z ulicy” (oni już należą do wyżej sfery!), część – chamy z bramy – nie ma kompleksów i wie, co i ile zawdzięcza sobie (talentowi i pracy) i przypadkowi (szczęściu).

Pozdrowienia dla wszystkich „obytych w świecie” od chama z bramy.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy