Gdynia: Jak polski upór i wizja stworzyły miasto z morza i marzeń

Date:

10 lutego minęło 100 lat od uzyskania przez Gdynię praw miejskich. Co sprawiło, że w ciągu kilku lat, na miejscu istniejącej od XIII wieku rolniczo-rybackiej wioski, powstało nowoczesne i funkcjonalne miasto?

Odradzające się po rozbiorach i I wojnie światowej państwo polskie potrzebowało nie tylko samodzielnej przestrzeni dla swoich obywateli, ale i dostępu do morza, żeby – tkwiąc między Niemcami a Rosją – zabezpieczyć swój suwerenny byt i ekonomiczną niezależność. I chociaż traktat wersalski przyznał Polsce 144 kilometry wybrzeża Bałtyku, nie było tam infrastruktury zdolnej do obsługiwania pełnomorskich jednostek.

Doświadczenie walk o granice z Niemcami (między 1918 a 1921 miało miejsce powstanie wielkopolskie i trzy powstania śląskie) oraz egzystencjalna wojna z bolszewikami (1919-1921), wykazały konieczność posiadania własnego portu. Wprawdzie teoretycznie Polska mogła korzystać z urządzeń portowych Wolnego Miasta Gdańska, ale w praktyce wrogość niemieckich władz czyniły to niemożliwym. Również niechęć Czechosłowacji (szczególnie w czasie wojny z bolszewikami) pogłębiała geopolityczne osamotnienie Polski.

Rozwiązaniem tego problemu było zbudowanie własnego portu handlowego oraz bazy dla marynarki wojennej. Na polecenie władz wojskowych wstępnego rozpoznania wybrzeża dokonał w maju 1920 roku inżynier Tadeusz Wenda. Już 20 czerwca tego roku przedstawił raport, w którym z ośmiu typowanych lokalizacji za optymalną uznał Gdynię.

Do jej atutów zaliczył sprzyjającą takiej inwestycji linię brzegową, relatywnie dużą głębokość wód zatoki, osłonięcie wzgórzami morenowymi od wiatrów, przydatne na kotwicowisko dno redy, niezamarzający zimą tor wodny i względne oddalenie od granic państwa. Korzystna była również bliskość linii kolejowej i łatwość zaopatrzenia w słodką wodę dzięki potokowi Chylonka.

Warto tu wspomnieć, że z pomysłem zbudowania przy Gdyni portu wojennego wystąpił już w I poł. XVII wieku hetman Stanisław Koniecpolski. Król Władysław IV nie podjął tematu, a szkoda bo losy Rzeczypospolitej mogłyby się potoczyć pomyślniej, gdybyśmy mieli własną flotę, czemu skutecznie sprzeciwiał się Gdańsk. Rekomendacja Wendy została przyjęta przez resort wojskowy i MSW oraz rząd, który już w październiku 1920 podjął decyzję o budowie w Gdyni „Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków”. Swoją drogą, cóż za imponujące tempo w zestawieniu z ciągnącym się od lat projektem zbudowania pierwszej w naszym kraju elektrowni atomowej.

Przyjęty w 1920 roku projekt nie przewidywał początkowo zbudowania w Gdyni portu handlowego a tym bardziej miasta. Jednak twarde realia ekonomiczne w jakich znalazła się odrodzona Rzeczypospolita wymusiły taką decyzję. Polacy odbudowali swoje państwo wbrew geopolitycznym interesom Niemiec i Rosji, które pokonane i zmuszone do uznania naszej niepodległości traktowały Polskę jako „państwo sezonowe” i „pokracznego bękarta traktatu wersalskiego”.

Wrogość naszych głównych sąsiadów doprowadziła do zerwania powiązań gospodarczych wytworzonych w okresie rozbiorów między ziemiami polskimi a dotychczasowymi zaborcami. Utrata rynku rosyjskiego po 1918 i rozpoczęta przez Niemcy w 1925 roku wojna celna wywołały poważny kryzys i mogły doprowadzić do bankructwa państwa.

Zapobiegło temu szybkie zbudowanie najpierw portu wojennego w latach 1921 – 1923, a następnie handlowego, który już w 1934 roku stał się największym portem nad Bałtykiem. Dynamicznie rozwijająca się inwestycja przyciągała szukających pracy ludzi, toteż populacja Gdyni wzrosła z 1200 mieszkańców w 1920 roku do ponad 10 000 w 1925.

W tym czasie, oprócz portu zbudowano dworzec kolejowy, garnizon, hotel, liczne domy, wille, pensjonaty i restauracje, łazienki kąpielowe oraz kościół przy ul. Świętojańskiej. 10 lutego 1926 roku, w szóstą rocznicę zaślubin Polski z morzem, decyzją rządu „miasto z morza i marzeń” uzyskało prawa miejskie. Gdynię zamieszkiwało wówczas 12 tysięcy ludzi a do 1939 liczba mieszkańców sięgnie 127 tysięcy.

Miasto, dzięki takim obiektom jak Dworzec Morski, Poczta Główna czy inne modernistyczne budynki stało się wizytówką dumnej i nowoczesnej Polski, która mimo biedy i zacofania rozwijała się bez postkolonialnych kompleksów, tak dziś charakterystycznych dla części społeczeństwa. Życzymy naszemu Miastu kolejnych wspaniałych jubileuszy i zachowania jej niepowtarzalnego charakteru, w którym kaszubska pracowitość, rzetelność i skromność łączy się z polskim rozmachem, dumą i umiłowaniem wolności.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Między honorem a katastrofą. Dlaczego Józef Beck odrzucił pakt z Hitlerem i zapłacił za to Polską?

Józef Beck odrzucił pakt z diabłem, wybierając honor. Dziś krytycy widzą w nim tchórza. Czy ustępstwa wobec III Rzeszy ocaliłyby Polskę, czy zgotowałyby nam los niewolników?

Zamach majowy. O tym, że mniejsze zło jest gorsze od mniejszego dobra.

Historia wybacza zwycięzcom, ale zamach majowy to żaden triumf. To krwawy pucz, który zastąpił kruchą demokrację republiką kolesi, brukując niekonstytucyjną drogę do narodowej katastrofy w 1939.

Wybór, który ważył wieki: Czy dzisiejsze kierunki dla Polski wymyślono 450 lat temu?

Wschód, Zachód czy własna droga? Sprawdź, jak fascynująca debata o kierunki dla Polski po śmierci ostatniego Jagiellona stała się lustrem dla naszych współczesnych lęków i narodowych nadziei.

Geneza „Solidarności” – rocznica powstania WZZ

Trzy podpisy, które zmieniły bieg historii. Poznaj kulisy powstania Komitetu WZZ Wybrzeża – inicjatywy, która przerażała Moskwę bardziej niż intelektualna opozycja i utorowała drogę do Solidarności.