Od kilku dni media społecznościowe na całym świecie podbija historia siedmiu odważnych psów, które rzekomo uciekły z chińskiego transportu do sklepu handlującego psim mięsem i odbyły długą podróż do domu.Filmik, który zdobył miliony wyświetleń w Chinach, pokazywał siódemkę czworonogów – w tym golden retrievera, labradory i pekińczyka – maszerujących zwartym szykiem w prowincji Jilin. Internauci byli wzruszeni sceną, w której psy otaczały rzekomo rannego owczarka niemieckiego, a „lider” paczki, corgi, miał sprawdzać, czy żaden z podopiecznych nie został w tyle. Cała sytuacja niemal do złudzenia przypominała scenariusz z filmu „Niezwykła podróż” z 1993 roku. Tymczasem prawda okazała się nieco bardziej przyziemna. Chińskie media przekonują, że psy mieszkały zaledwie kilka kilometrów od siebie i należały do mieszkańców pobliskiej wsi. Owczarek niemiecki, który miał być „ranny”, w rzeczywistości znajdował się w rui. To tłumaczyło, dlaczego pozostałe psy podążały za nim w taki sposób. Myślałem, że Donald Tusk jest mistrzem, ale – jak widać z przytoczonej historii – są na świecie lepsiejsi od niego!
Informacja o planach budowy ośrodka dla cudzoziemców wywołała w Jachrance bunt. Początkowo o innej lokalizacji nie było mowy, jednak teraz protestujący mieszkańcy zyskali nowego sojusznika. Został nim… szef KPRM, Jan Grabiec. „Jesteśmy po jednej stronie. Na pewno was z tym nie zostawimy, nie umyjemy rąk” – zadeklarował minister. Panie ministrze, jak tak dalej pójdzie, to w Jagodnie będzie stał ośrodek przy ośrodku, że się przejść nie da! Lud był za, a teraz są przeciw! Dziwne. A co to w ogóle jest? Gra w gorący kartofel? Ośrodki trzeba i należy budować tam, gdzie ludzie nie poszli na referendum.
Nieznani sprawcy ukradli 12 ton czekoladowych batoników KitKat produkowanych przez firmę Nestle. Co ciekawe, łupem nie padł sam towar, lecz cała ciężarówka, której do dziś nie odnaleziono. Producent poinformował, że batoniki miały trafić między innymi do Polski. Nasi dzielni prokuratorzy rozwiązują aferę Epsteina, a tu pod nosem kradną nam batoniki! Może afera Epsteina, to była tylko taka przynęta, by odciągnąć nas od spraw ważnych…batoniki.
Polacy przegrali ze Szwedami 2:3 na Strawberry Arena w szwedzkiej Solnie. Decydujący cios w 88. minucie zadał Viktor Gyökeres, zdobywając decydującego gola na wagę zwycięstwa dla gospodarzy. Jan Urban nadal będzie selekcjonerem reprezentacji Polski – poinformował Cezary Kulesza prezes PZPN. W nagrodę – jak donoszą wiewiórki – ma objąć również stanowisko selekcjonera naszych koszykarzy i siatkarzy. Także przed nami pasmo niekończących się sukcesów.
„Decyzja o obniżeniu VAT-u na żywność byłaby dziś przedwczesna – obecnie po prostu nie obserwujemy drastycznych skoków cen. Jeśli natomiast pojawi się perspektywa, że do takiego wzrostu może dojść za miesiąc lub dwa, zawsze można po ten instrument sięgnąć – mówi Marek Zuber, ekonomista. Podzielmy pogląd p Marka, a nawet więcej. Żadnej obniżki, a nawet podwyżka by się teraz przydała. Przydałaby się rządowi – oczywiście!
23 marca doszło do spotkania prezydentów Polski i Węgier (Tamása Sulyoka i Karola Nawrockiego) – z okazji obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu. Nazajutrz, podczas kolejnego spotkania, głowa naszego państwa odbyła zaś rozmowę z Viktorem Orbánem w stolicy kraju – Budapeszcie. Rządzący mocno krytykowali fakt, iż Nawrocki postanowił zaryzykować i spotkać się z Orbánem. Po wszystkim na profilu KO pojawił się krótki materiał wideo, na którym widzimy fotografie ze spotkania polityków, do którego dołączono wymowny opis: „Orbán pod rękę z Putinem już dawno wypisał się z Europy – nie pozwolimy, by politycy zapatrzeni w Budapeszt zgotowali Polsce ten sam los!”. Wpis partii, której przewodniczącym jest Donald Tusk, nie przypadł do gustu szefowi węgierskiego rządu. Tak zareagował na niego: „Drogi Donaldzie, zastanawiam się, czy ten film został nakręcony w Polsce, czy przez twoich szefów w Berlinie” – zwrócił się do Tuska szef węgierskiego rządu. Premier Orban najwyraźniej lubi zadawać pytania, na które z góry zna opowiedz.
Radosław Sikorski opublikował wpis, który odbił się głośnym echem. Szef MSZ informował o rzekomym przełomie ws. nominacji ambasadorskich: „Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, zwłaszcza za mianowanie apolitycznych dyplomatów, którzy służą ojczyźnie z narażeniem życia w Kijowie, Teheranie i Abu Zabi” – napisał szef MSZ. Już tam sobie nasi ambasadorzy gratulowali, żony ambasadorów obdzwaniały rodziny, a tymczasem okazało się, że to był wpis w prima aprilis…Taka sprawa. Naszemu MSZ nic tak dobrze nie wychodzi jak żarty.
Pomiędzy premierami Polski i Węgier doszło do ujmującej wymiany zdań. „Groźba rozpadu NATO, złagodzenie sankcji wobec Rosji, ogromny kryzys energetyczny w Europie, wstrzymanie pomocy dla Ukrainy oraz zablokowanie przez Orbana pożyczki dla Kijowa – wszystko to wygląda jak plan marzeń Putina” – napisał w mediach społecznościowych Donald Tusk. Szef węgierskiego rządu po kilku godzinach odpowiedział na wpis polskiego odpowiednika. „Europa zmierza ku jednemu z najpoważniejszych kryzysów gospodarczych w swojej historii. Świat stoi w obliczu poważnego kryzysu energetycznego. Europa znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie. Jedynym wyjściem jest zniesienie sankcji nałożonych na rosyjski sektor energetyczny. Natychmiast. Musimy myśleć nie o Putinie, ale o naszym własnym kraju i naszych narodach. Zamiast podżegać do wojny, pokochaj i ocal swój kraj, Donaldzie!” – skomentował Orban. Co tu dużo ukrywać, lubią się panowie i tyle.
Prima aprilis to tradycyjnie okazja do żartów. Poseł Filip Kaczyński z PiS, który przez jeden dzień udawał nowego szefa „Faktów TVN”. Przy tworzeniu tej mistyfikacji wspomógł się sztuczna inteligencją, dzięki czemu nabrała ona całkiem realnego wymiaru. „Informacja z ostatniej chwili. Nowym szefem „Faktów” TVN został poseł Filip Kaczyński. To decyzja nowego amerykańskiego właściciela naszej stacji — mówił w wygenerowanym sztucznie nagraniu Grzegorz Kajdanowicz, jeden z prowadzących „Fakty” TVN. Na filmie widać studio podobne do oryginalnego oraz paski typowe dla TVN24. „Nie będzie łatwo się z Wami pożegnać, ale cel wymaga tego poświęcenia. Teraz przede mną nowe wyzwania! Walka o prawdę w mediach!” – pisał w sieci Filip Kaczyński. Internautom spodobała się jego „twórczość” i zaczęli komentować nagranie, jakby było ono prawdziwe. Gratulowali politykowi i pisali o prawdzie w mediach oraz „rzeczowym dziennikarstwie”. Przerażone żony dziennikarzy z TVN zaczęły obdzwaniać rodziny…
Magda Gessler, gospodyni „Kuchenny rewolucji” trafiła do szpitala. Magda Gessler jeszcze niedawno była widziana przed swoją warszawską cukiernią „Słodki i Słony”, kiedy pojawiły się informacje o jej hospitalizacji. Jak ustalił „Super Express”, powodem była rwa kulszowa. Jak się okazuje, to nie pierwszy raz, gdy gwiazda TVN zmaga się z tą dolegliwością. Problemy zdrowotne towarzyszą jej już od kilku lat, jednak w ostatnim czasie, szczególnie podczas pracy na planie, objawy wyraźnie się nasiliły. Pani Magdo, proszę szpitalnej kuchni zrobić jesień średniowiecza!
Magdalena Środa po raz kolejny zajęła się piłką nożną, która ma specjalne miejsce w jej sercu. „Zapewne wielu oburzę, przywykłam, ale cieszy mnie to, że nie zagramy w mundialu czy jakiś innych mistrzostwach kopania. Będzie mniej burd, mniej korupcji, mniej dziwacznych, pierwszo-stronnicowych sensacji związanych z prostą a jakże kosztowną (dlaczego!?!?) czynnością kopania w piłkę” – zaczęła. – Piłka nożna została wypromowana przed I wojną światową (i to jak!), by pobudzać nastroje plemienne, to znaczy nienawiść do fikcyjnego lub aktualnego wroga (może być nim każdy) i podtrzymywać agresywną politykę państw narodowych” – kontynuowała w swoim wpisie. W każdym bądź razie p. Środa nakreśliła te słowa w czwartek, a więc dzień po.
Premier Donald Tusk powiedział, że porodówka w Lesku działa. W praktyce oddział jest zamknięty, a szpital walczy o przetrwanie. „Nie mam pieniędzy nawet na połowę pensji” – mówi dyrektor i ostrzega, że bez pilnej pomocy sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Hasło sztandarowe KO powinno brzmieć: Piniędzy nie ma i nie będzie!
Festiwal wpadek, żeby nie powiedzieć siary i żenady w wykonaniu polskich celebrytek. To miał być zwykły test wiedzy, nie ukrywajmy, że dość podstawowej, a zamienił się w cyrk. Piąty odcinek „Królowej przetrwania” pokazał, że celebrycka sława nie zawsze podąża za wiedzą i podstawową orientacją w świecie. Pierwszą konkurencją w najnowszym odcinku programu był test wiedzy. Zadanie wydawało się proste, ale już po kilku pytaniach stało się jasne, że dla wielu uczestniczek będzie to wyjątkowo trudna przeprawa. W trakcie konkurencji padło kilka odpowiedzi, które błyskawicznie stały się symbolem całego odcinka. W wypowiedziach uczestniczek Barbara Nowacka została „amerykańską aktorką”, podolog miał „badać odbyt”, a Raskolnikow został określony jako „zausznik cara Rosji, który podobno miał wielkiego penisa”. Na tym jednak nie koniec. Autorem „Wesela” został Adam Mickiewicz, rzeka Jangcy znalazła się w Japonii, a I wojna światowa miała zakończyć się w 1921 roku. Pojawiło się też stwierdzenie, że „Odyseję” napisał… Odyseusz. W pewnym momencie z ust z jednej z uczestniczek padło zdanie, które chyba najlepiej podsumowuje cały segment programu: „Jestem tylko influencerką”. Ja bym tak nie narzekał. Jeżeli edukacja naszych dzieci pójdzie tą drogą, którą obecnie podąża, to może okazać się, że „Królowe przetrwania”, to jednak będzie wielkie intelektualne „wow”!






