Henryk Sienkiewicz urodził się 5 maja 1846 roku w Woli Okrzejskiej. Dzieciństwo spędził w podlaskich wioskach wraz rodzicami i pięciorgiem rodzeństwa. Gdy miał lat 12 rozpoczął naukę w Warszawie. Wyruszył tam uzbrojony przez matkę Stefanię w patriotyczne wychowanie oparte na szlachetnych lekturach. Jak sam wspominał głównie na „Śpiewach historycznych” Niemcewicza. Marzył by być rycerzem z długim mieczem. Polski nie ma, to czas dla bohaterów, a miecz? Zamienił na pióro.
Przez wiele lat kształtował swój pisarski warsztat jako publicysta pod pseudonimem Litwos. Pisał, rozwijał talent i zdobywał serca czytelników jako komentator życia społecznego na wielu jego poziomach.
W roku 1876 wyruszył Sienkiewicz do Ameryki, na dobrowolne wygnanie. Na bieżąco dzielił się z czytelnikami relacjami i obserwacjami z nowego świata. Ukazywały się one dość regularnie jako „Listy z podróży”. Szczególnie jedną wypowiedź przytoczę, bo warto z perspektywy ponad stu lat spojrzeć na ciekawą diagnozę: „Amerykanie są dzielni ludzie (…) nie podobna się po prostu w nich nie rozkochać, a zarazem nie dojść do wcale nie egzaltowanego przekonania, jak nasza Europa się zestarzała, spodlała, zniewieściała i wyrodziła. “Listy” przydały blasku gazecie, a przyszłemu nobliście otworzył drzwi do kariery.
W romantycznej scenerii uzdrowiska Szczawnica spotkał swą miłość, Marię Szetkiewicz. Rok 1881 to ślub z ukochaną, potem narodziny dwojga dzieci. A potem niestety walka o zdrowie żony. Wtedy, w tym smutku, powstawały powieści „Potop” i „Ogniem i mieczem”. Powieści wychodziły w odcinkach, więc był to wyścig i z losem, i z czasem. Maria skonała w jego objęciach, gdy miała lat 31. Całe społeczeństwo polskie współuczestniczyło w nieszczęściu pisarza.
A literatura? Żyła swoim życiem. „Ale – nic to! “, „Bar wzięty “, „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni” „Kończ waść, wstydu oszczędź” i inne powiedzonka sprawiły, że postacie literackie i ich słowa ożyły. Ożyły tak intensywnie, że uliczne i salonowe rozmowy rozpoczynały się od omawiania wydarzeń z ostatniego wydrukowanego w prasie odcinka powieści. Czasami w tej dyspucie zapominano, iż rozmowa dotyczy osób fikcyjnych.
Oczywiście nie obyło się bez publicystycznych ataków, ale o nich dziś już nikt nie pamięta, a historia literatury przypisała odpowiednie miejsca pisarzowi i jego oponentom.
Rok 1896 to rok wydania „Quo Vadis”. Milionowe nakłady, międzynarodowy sukces. Wraz z tłumaczeniami przyszła międzynarodowa sława, a potem Nagroda Nobla (1905 r.) w dziedzinie literatury dla „syna Polski”, który w mowie noblowskiej powiedział: ”Głoszono ja podbitą – a oto dowód jak umie zwyciężać!” Mały rycerz (pisarz był niskiego wzrostu, mierzył 154 cm) zwyciężał piórem.
Poprzez swoje słowa stawał się Sienkiewicz wielkim i mądrym nauczycielem narodu, który ożywił historię Polski i wskazał na wiarę chrześcijańską jako na opokę do budowania moralnej siły uciskanego przez zaborcę społeczeństwa.
Czytano Sienkiewicza pod strzechami i na szczytach. Prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelt pisał: „To, kim się stałem – zawdzięczam Trylogii Sienkiewicza”. Nie spodziewał się pisarz takiej popularności: „Gdym czytał, że zna mnie Europa i Ameryka uśmiałem się szczerze (…). To tak jakbym wypił Ocean Atlantycki. Uf! Można pęknąć”.
Pisarz pozostawił po sobie nie tylko spuściznę literacką. Był filantropem na wielką skalę, inicjatorem i realizatorem wielu projektów. Dzięki niemu do dziś w Warszawie patrzy na przechodniów z pomnika Adam Mickiewicz. Dzięki niemu powstała Polska Macierz Szkolna – organizacja oświatowa utworzona do walki z rusyfikacją. Dzięki niemu powstał Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny.
Henryk Sienkiewicz zmarł 15 listopada 1916 roku w Szwajcarii. Tam został pochowany, a jego pogrzeb przywiódł do trumny pisarza delegacje z całego świata. Drugi pogrzeb, ten warszawski, to też było wielkie wydarzenie. Szczątki pisarza powróciły do Warszawy 27 października 1924 roku w wagonie-kaplicy. Na każdej ze stacji trasy stali przedstawiciel władzy, wojsko oraz wdzięczni czytelnicy.
Nic dziwnego, że po śmierci postanowiono pochować noblistę właśnie w warszawskiej katedrze św. Jana. Dziś wśród obowiązkowych szkolnych lektur Sienkiewicza czyta się tylko we fragmentach. No to może króciutki fragment. Oburzony Zagłoba: „Co za czasy – mruknął. – Chamy taki miód piją. Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz! “
Sienkiewicza czyta się z zamiłowania – do barwnej historii, wartkiej akcji, wyrazistych postaci i swoistego humoru.
Bibliografia: Wachowicz B., Siedziby wielkich Polaków, Warszawa; Wachowicz B., Matki wielkich Polaków, Warszawa; Krzyżanowski J., Henryka Sienkiewicza żywot i sprawy, Warszawa




