Andrzej Seweryn zachęca do udziału w obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy na Placu Zamkowym w Warszawie. Aktor mówi o pokazaniu „naszej twarzy” Polski, którą przeciwstawia tej „agresywnej, nietolerancyjnej, brutalnej”. „Szanowni Państwo, 24 sierpnia Ukraina obchodzi Dzień Niepodległości – powiedział aktor. Apel pojawia się w czasie, gdy organizatorzy ukraińskiego święta mają problemy ze sponsorami, a część potencjalnych uczestników obawia się o bezpieczeństwo. Następnie przeciwstawił jej inną „twarz”, którą określił jako agresywną, nietolerancyjną i brutalną. „Nie tę agresywną, nietolerancyjną, brutalną, szkodzącą Polsce, Ukrainie i Unii Europejskiej” – mówił Seweryn. Aktor zakończył nagranie apelem, by nie pomagać Rosji. „Nie pomagajmy rosyjskiemu agresorowi, ale tym, którzy od kilku już lat walczą z tą agresją. Do zobaczenia na Placu Zamkowym” – powiedział Jęrula. Tak, to ten sam, który zionął jadem miłości plując w ekran: „Drogie dziecko, pamiętaj — twoje zadanie jest im przypierd***ć. Jesteś młody, na razie nie rozumiesz, co do ciebie mówię, ale szybko zrozumiesz. Jak będziesz miał kilkanaście lat, albo nawet wcześniej zrozumiesz, komu trzeba przypierd***ć. I nie zważać na nic! Tym wszystkim Trumpom, Kaczyńskim, Orbanom pierd***nym trzeba przypierd***ć. Żadnego chrześcijańskiego dialogu, rozumienia, debaty, porozumienia. Nie, k***a — przy-pier-**-lić!” — mówił Europejczyk pełną gębą – Jędrula Seweryn.
Premier Donald Tusk poinformował o odejściu z rządu Macieja Berka, ministra ds. wdrażania polityki rządu. Jego obowiązki przejmie szefowa Rządowego Centrum Legislacji Joanna Knapińska. Według nieoficjalnych informacji Berek, którego Tusk nazwał „swoją prawą ręką”, ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. „Nic się jeszcze nie stało, nikt nikogo niczym nie ogłosił, nikt o niczym nie poinformował, a już wiadomość istnieje jako konkretna informacja. Już premier jest odsądzany od czci i wiary nawet przez demokratycznych prawników. Mało tego: już pojawia się niczym nieusprawiedliwiony symetryzm i w jednym zdaniu pada nazwisko ministra Berka i nazwisko Piotrowicza, jakby zasiadających w TK w równie nieuprawnionej sytuacji. Już to wszystko nabiera kształtów faktu dokonanego i dokłada się do chaosu w publicznej świadomości” – powiedziała Joanna Szczepkowska, która ogłosiła upadek komunizmu, gdy ten wygodnie gnieździł się w III RP. Skoro są „demokratyczni prawnicy”, to muszą być gdzieś niedemokratyczni. Wszyscy oni powinni (oczywiście ci ostatni) trafić do jakiś obozów reedukacyjnych, gdzie będą prostowani do pionu metodą „na pełnym Michniku”. Codziennie do porannej kawy zbożowej garść tekstów z „GazWyb”.
Donald Tusk oglądał w środę częściowe zaćmienie Słońca z dachu Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Premier zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie w okularach do obserwacji zjawiska i krótki wpis: „Zaczynamy Operację «Zaćmienie»”. Oddamy głos innym, lepszym od nas, komentatorom. Była premier Beata Szydło na X napisała: „Przecież ta operacja w tym przypadku trwa już prawie 3 lata!”.
Od 17 sierpnia polskich użytkowników internetu Starlink czekają nowe zasady korzystania z usługi za granicą. Polska została pominięta na liście państw należących do europejskiego regionu Starlinka, przez co osoby korzystające z usługi w ramach planu „W drodze – bez ograniczeń” będą musiały rejestrować zagraniczne podróże i przedstawiać dokument tożsamości. Odpalił się Radosław Sikorski, który na X zwrócił się do Elona Muska. „Hej, Elon Musk, wielki człowieku, przestań dyskryminować polskich użytkowników Starlinka, bo możemy przemyśleć płacenie ci 50 milionów dolarów rocznie za twoje usługi” – napisał Sikorski. Na zachowanie wicepremiera i szefa MSZ zwrócił uwagę Krystian Kamiński. Były poseł Konfederacji skierował do niego prośbę: „Przypominam, że jest Pan polskim ministrem spraw zagranicznych. Proszę więc traktować swoją funkcję poważnie, zamiast przy każdej możliwej okazji wdawać się w głupkowate przepychanki w mediach społecznościowych tylko po to, by zaspokoić własną próżność i potrzebę atencji” – czytamy. Mnie tam pyskówki w piaskownicy nie interesują. Natomiast od sukcesów polskiego rządu wprost kręci się w głowie.
Doszło do nadzwyczajnego wycieku danych blisko 19 milionów obywateli Polski. Chodzi o duży pakiet danych wrażliwych m.in. o zdrowiu Polaków. Sukces goni sukces. I bez tabaki kręci się w głowie!
Defilada wojskowa odbędzie się 15 sierpnia w Warszawie na Wisłostradzie w ramach centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego. „Armia jest przygotowana do defilady – zapewnił szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła. Gen. Kukuła podkreślił, że wszystko poszło zgodnie z planami i wojsko jest przygotowane do defilady. Sceptycznie do stanu polskiej armii podchodzi Sławomir Mentzen z Konfederacji: „Bardzo się cieszę, że polskie wojsko nadaje się chociaż do czegoś i że ćwiczy ważne rzeczy. Tylko skoro ćwiczymy defiladę, to może warto byłoby przećwiczyć próbną mobilizacji chociaż jednej brygady. No bo skoro jesteśmy w stanie przećwiczyć rzecz ważną, jako jest defilada, to chyba byłoby warto przećwiczyć rzecz dużo ważniejszą, jako jest mobilizacja jednej brygady, która będzie niezbędna na wypadek wybuchu wojny” – wskazuje lider Konfederacji. Panie generale, a może by tak do p. Sławomira wysłać kilku narowistych pułkowników, którzy to powodowani przedwojennym sentymentem – zwyczajnie p. Sławomirowi obiliby facjatę i po sprawie!
Szymon Hołownia ma według medialnych doniesień zostać szefem klubu parlamentarnego Polski 2050 i wejść do rządu jako minister kultury i dziedzictwa narodowego oraz wicepremier. To wiązałoby się z odejściem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Minister funduszy i polityki regionalnej w mediach społecznościowych stwierdziła, że „w sezonie ogórkowym nagle pojawił się wysyp ‘przyjaznych’ artykułów”. „Historia jest taka: 1. Panowie w koalicji jakoby dogadali się, żeby wyrzucić z rządu koalicjantkę. 2. Bo liderka koalicyjnej partii zamiast zgodnie dryfować, czegoś chce – a to ochrony ludzi przed patohotelami, a to nie podwyższania podatków dla zwykłych pracujących. Po co to komu?! Dogadali się więc wokół stołków – zero spraw programowych – ot zwykły handelek stanowiskiem wicepremiera” – napisała szefowej Polski 2050, czy czegoś tam. Pani Katarzyno, a może by tak rytualne harakiri?
Waldemar Żurek wypowiedział się na temat Zbigniewa Kapińskiego, I prezesa Sądu Najwyższego. „Od momentu, kiedy sędzia Kapiński stanął przed neo-KRS do konkursu na stanowisko w Sądzie Najwyższym nie po to, by utrudnić przejmowanie SN przez panujący wówczas reżim, ale by dostać awans, stał się dla mnie postacią tragiczną. Może kiedyś dosięgnie go refleksja na temat swojego postępowania” – powiedział szef resortu sprawiedliwości. Jak dodał, w jego ocenie Kapiński nie jest I prezesem SN, a pełniącym obowiązki I prezesa. „To samo mówiłem w przypadku pani Małgorzaty Manowskiej. Nie może być I prezesem ktoś, kto nie jest legalnym sędzią SN. Problem z tą sytuacją ma wielu obywateli. Podczas spotkań ludzie często pytają mnie: Jak to nie jest sędzia czy sąd, to kto to jest? Mam dylemat co odpowiadać. Za co tym ludziom się płaci? Jeśli wyroki sądów mówią „nie tworzy sądu” – to pytam się – co tworzy? Nie-sąd? To kim jest? Sędzia tworzy sąd – powiedział Waldemar Żurek. Czystej wody bełkot. Przypominam sobie monolog skryby Otisa: „Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ee… ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet te pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo: ale jak ty to robisz? skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład buduję maszyny, jutro będę sadził mrówki… a czemuż by nie? Któregoś dnia przedtem… ee… będę się poświęcał, choćby pracy społecznej, sadził… dojdę do… znaczy… będę rzucał… ee… rzeżuchę.”
Od lipca 2027 r. w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe zasady przeciwdziałania praniu pieniędzy (AMLR), które rozszerzą obowiązek identyfikowania klientów na wiele branż poza sektorem bankowym. Oznacza to, że przy większych zakupach sprzedawca może poprosić klienta o dodatkowe dane, w tym w Polsce potencjalnie o numer PESEL. Numer buta i odcisk palca oraz drugie imię kochanki, kochanka ono, one.
Prokuratura wycofała oskarżenie wobec Wojciecha Ślusarczyka w sprawie znieważenia Karola Nawrockiego i jego żony. Nie dojdzie zatem do procesu. Przypomnijmy, sprawa dotyczy publikacji członka zarządu powiatu radomszczańskiego i radnego PSL-u. W sierpniu 2025 roku zamieścił on na swoim profilu w mediach społecznościowych przerobioną grafikę, która przedstawiała pierwszą damę jako księżniczkę kojarzoną z popularnym filmem animowanym. Ślusarczyk dopisał na obrazku pytanie: „A Shrek gdzie?”. Dzień po jego publikacji do Prokuratury Rejonowej w Radomsku przekazano zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Jeżeli prokuratorzy nie mają co robić powinni – w czynie społecznym – pozamiatać ulice Radomia. Będzie to – z ekonomicznego punktu widzenia – dobrze spożytkowany czas!
Włoska atrakcja turystyczna okazała się oszustwem. Turyści płacili za bilety wstępu przez dwadzieścia lat. Jak to możliwe, że turyści przez dwie dekady odwiedzali amfiteatr, który tak naprawdę nie istniał? Popularna atrakcja turystyczna Berico Maritime Amphitheatre w pobliżu miejscowości Arcugnano koło Vicenzy okazała się oszustwem. Właściciel, który deklarował odkrycie antycznych pozostałości w trakcie powstałego w 2005 roku osuwiska, przez lata pobierał od gości wysokie opłaty za wstęp. Mężczyźnie udało się oszukać nawet gminę, która dziś domaga się odszkodowania. U nas to niemożliwe. Gdyby u mnie się osunęło i coś odkryło, zaraz zjawią się urzędnicy, który w mig mi wytłumaczą, że to co znajduje się na mojej ziemi – nie jest moje!
U źródeł cyberataku, w wyniku którego wypłynęły dane zdrowotne 19 mln Polaków, był ludzki błąd – powiedział wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Jak ocenił, sprawa dotyczy pracownika z Indii, który „musiał coś źle kliknąć”. I ci ludzie stoją u steru władzy!!! Kto na nich „kliknął”? Przyznać się bez bicia!
.




