„Piękny Lolo” Trzaskowski wygrał!

Date:

Nie można tego lekceważyć

Mamy to! Kandydatem na kandydata z ramienia Koalicji Obywatelskiej oraz wszystkich pozostałych resztek sojuszu 5,19 PLN/1 litr PB95 został Rafał „Piękny Lolo” Trzaskowski, który zaszedłszy męża Ann Appelbaum jak Maciej Jagnę przy dojeniu, rozłożył go na łopatki w proporcjach 75 proc. do 25. Dobrze, że ten medialny horror dobiegł już końca, bo przytulacze (tak, jest taka profesja dla nieszczęśliwych) nie mogli obrobić się z zamówieniami. Jeszcze z rana słyszałem w jakiejś stacji radiowej, że mąż Ann Appelbaum odgrażał się publicznie, że ma sondaż (jeżeli dobrze rozumiałem, zamówiony w Anglii), z którego czarno na białym wynika, że on już właściwie tego „Pięknego Lolo” Trzaskowskiego pokonał i zajął pierwsze miejsce na pudle. Po tych słowach przełączyłem stację, bo przecież szkoda czasu, by słuchać takie dyrdymały, a człowiek za kierownicą pić nie może.

Czy można zignorować „Pięknego Lolo” Trzaskowskiego? Nie! „Piękny Lolo” Trzaskowski jest wręcz modelowym przykładem polityka teflonowego: przystojny i umie ble, ble, ble (czytaj: swobodnie posługuje się gładkim językiem, za którym dokładnie nic nie stoi). On i jego najbliższe otoczenie doskonale rozumieją reguły, które rządzą współczesnym światem, i są żywym symbolem upadku i rozkładu cywilizacji, którą niemiecki filozof Martin Heidegger określił terminem „Abendland”. „Abendland to kraina ruin ducha, gdzie Bóg został zabity przez teologów, prawo zabijane jest przez prawników, sztuka zniszczona przez artystów, filozofia unicestwiona przez filozofów. Podobny los spotkał politykę, poezję i muzykę, których przedstawiciele również dokonali egzekucji swoich dziedzin. Każdy z nich nieświadomy tego faktu, a jednak każdy dumny ze swojego zła”. Przy czym zakładam, że „Piękny Lolo” Trzaskowski jest świadomy swojej roli i chętnie chwycił za polityczne skrzypce, by grać w orkiestrze postępu.

Tutaj nie będzie chodziło o starcie pomiędzy kandydatem KO a kandydatem szeroko rozumianego obozu centro-prawicowego. To będzie walka cywilizacji i wybór pomiędzy greckim kanonem etycznym i estetycznym, który zbudowany jest na trzech podstawowych filarach: pięknie, dobru i prawdzie, a zawołaniem pewnego celebryty, który świadomie lub nie zawołał ze sceny: „Róbta, co chceta”. I poszło w świat.

Także nie zdziwiłbym się, gdyby zarządzenie o zdjęciu krzyży wcale nie było skierowane przeciwko katolikom, ale było powodowane troską o stan owych dewocjonaliów, które po gruntownej renowacji miały wrócić na swoje miejsce… Śmieszne? Oczywiście, że tak! A Monty Python też był śmieszny? Był! I co? Taką mamy rzeczywistość, w której mężczyzna okłada kobietę i dostaje za to olimpijski medal!

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.